Panika w centrum Krakowa. Relacja świadka
Spływają kolejne relacje osób, które znajdowały się w niedalekiej odległości od Rynku Głównego w momencie, gdy padły strzały.
- Miałyśmy spotkać się z koleżanką w McDonaldzie tuż przy Rynku, na ulicy Szewskiej. Na szczęście w ostatniej chwili wybrałyśmy inny lokal, na Floriańskiej - opowiada Wirtualnej Polsce Anna, mieszkanka Krakowa.
- Gdy tylko tam się zjawiłyśmy, nie minęło pewnie pięć minut, kiedy tłum ludzi zaczął biec od strony Rynku. Wszędzie słychać było krzyki "ktoś strzela, ktoś strzela, weźcie dzieci" - relacjonuje wstrząśnięta kobieta.
Z opisu świadkini wynika, że w ścisłym centrum zapanował absolutny chaos, a pracownicy pobliskich lokali próbowali doraźnie reagować na zagrożenie.
- Obsługa McDonalda nie za bardzo wiedziała, co się dzieje. Ktoś chciał nawet zamknąć wejście od środka na klucz. Potem nagle ktoś inny rzucił, że to mogły być petardy i że policja jest już na miejscu. Wszędzie było słychać syreny policyjne - dodaje nasza rozmówczyni.
- Sytuacja się uspokoiła, ale zaczęły docierać kolejne informacje. Dopiero wtedy dowiedzieliśmy się, co się stało i jak wiele jest ofiar śmiertelnych. Nic nie wskazywało na taką tragedię - podsumowuje Anna.
Sześć ofiar i heroiczna walka o życie policjanta
Z najnowszych informacji przekazanych przez wojewodę małopolskiego wynika, że bilans ofiar śmiertelnych ataku wzrósł do sześciu osób. Z kolei o krytycznej sytuacji rannych w akcji funkcjonariuszy poinformował szef MSWiA Marcin Kierwiński.
"Policjanci z narażeniem życia interweniowali w Krakowie. Natychmiast. Dzięki ich heroicznej postawie udało się szybko ująć napastnika. Jeden z policjantów z raną postrzałową, stan drugiego bardzo ciężki - 3 rany postrzałowe. Trwa operacja" - napisał minister w mediach społecznościowych na platformie X.
Służby od początku badają dokładne motywy działania zamachowca. Krótki komunikat w tej sprawie opublikował również szef rządu.
"Jestem na bieżąco informowany przez ministra spraw wewnętrznych o sytuacji w Krakowie po tragicznej strzelaninie. Policja bada tło i wszystkie okoliczności zamachu" - przekazał w serwisie X premier Donald Tusk.
Dementi policji i dramatyczne nagranie z zatrzymania
W przestrzeni medialnej od kilku godzin narastał potężny szum informacyjny, sugerujący między innymi trwające poszukiwania drugiego napastnika oraz śmierć interweniującego funkcjonariusza. Małopolska policja wydała stanowczy komunikat, który ostatecznie i definitywnie ucina wszelkie spekulacje.
"Sprawca zdarzenia z Rynku Głównego w Krakowie jest obywatelem Rzeczpospolitej Polskiej. Dementujemy informację o śmierci policjanta oraz o poszukiwaniu kolejnego sprawcy. Jedyny znany sprawca zdarzenia jest w rękach policji" - przekazali mundurowi.
Pojedynczy napastnik został ujęty po pościgu i zbrojnym starciu na skrzyżowaniu ulicy Stradomskiej z ulicą Dietla. W sieci krąży wstrząsające nagranie z wymiany ognia. Widać na nim, jak policjant i ubrany w wojskowy mundur sprawca celują i strzelają do siebie. W wyniku obustronnego ostrzału na ziemię upada najpierw napastnik, a tuż po nim, po oddaniu jeszcze kilku strzałów, krwawiący policjant.
Z relacji świadków samego pościgu wynika, że zatrzymany mężczyzna uciekał z Rynku czarnym samochodem, a na jego ramieniu widniała charakterystyczna naszywka z napisem "Łysica".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.