Kury von der Leyen spowodują koniec chowu klatkowego?

Ursula von der Leyen pokazuje od czasu do czasu bardziej prywatną twarz – mamy, babci, a także właścicielki farmy. Szefowa KE, która ma siedmioro dzieci i gromadkę wnuków, kilka dni temu przedstawiła w mediach społecznościowych nowych członków swojej rodziny. Chodzi o... pisklaki, których adopcyjną mamą została kura polityczki - Chickaletta. „Pozwólcie, że wam je przedstawię” – mówi von der Leyen na nagraniu w mediach społecznościowych.
Zdj. ilustracyjne (fot. AA/ABACA) /PAP
Na razie kurczaki nie mają imion, bo – jak tłumaczy szefowa Komisji – nie wiadomo jeszcze, czy wyrosną z nich kury, czy koguty.
Von der Leyen opowiada w nagraniu historię pisklaków i ich adopcyjnej mamy - Chickaletty. Kura wcześniej mieszkała na jednej z farm, gdzie – jak mówi szefowa KE – nie miała łatwego życia. Inne kury ją prześladowały.
Mimo to Chickaletta zaczęła wysiadywać jaja, choć nie miała własnych - informuje szefowa KE. I dodaje, że Chickalettcie podłożono pewnego dnia... pisklaki. Wykluły się z jaj porzuconych przez inną kurę. Właściciel włożył je do inkubatora. Wyklute maleństwa wzięła pod swoje skrzydła właśnie Chickaletta. Nie zastanawiając się długo, adoptowała je - mówi polityczka. W ten oto sposób i von der Leyen ma nowych członków rodziny.
„Zwierzęta von der Leyen wchodzą do unijnej polityki”
Teraz, kiedy w Brukseli von der Leyen znowu staje się eurokratką, okazuje się, że leżący na jej sercu los kur, to całkiem poważny temat. Unia od kilku lat pracuje nad odejściem od hodowli zwierząt w klatkach. Wszystko zaczęło się od europejskiej inicjatywy obywatelskiej „End the Cage Age”, czyli „Koniec epoki klatkowej”. Podpisało ją ponad 1,4 miliona Europejczyków.
Autorzy inicjatywy domagali się stopniowego zakazu hodowli zwierząt w klatkach. Chodzi między innymi o kury nioski, ale także o króliki, przepiórki, kaczki i gęsi. Komisja Europejska poparła inicjatywę i zobowiązała się do przygotowania odpowiednich zmian.
W Polsce w sprawę mocno zaangażował się europoseł Robert Biedroń z Lewicy. Jest współautorem zapytań kierowanych do Komisji Europejskiej w sprawie dobrostanu zwierząt, wspiera inicjatywy Parlamentu Europejskiego związane z „End the Cage Age” i domaga się, aby komisja nie wycofywała się ze zobowiązania do stopniowego odejścia od klatek. Współpracuje przy tym z organizacjami zajmującymi się ochroną zwierząt.
Tak więc historia Chickaletty, która właśnie dostała własną rodzinę zastępczą i pod troskliwym okiem szefowej KE ma się całkiem dobrze, pojawia się w momencie, kiedy Bruksela zastanawia się, jak sprawić, żeby miliony innych kur miały także więcej miejsca do życia.
Także inne zwierzęta w gospodarstwie von der Leyen weszły już do unijnej polityki.
Inna, wcześniejsza historia była jednak znacznie bardziej dramatyczna. W 2022 roku wilki zagryzły ulubionego kucyka Ursuli von der Leyen o imieniu Dolly. Śmierć zwierzęcia stała się dla przewodniczącej Komisji impulsem do mocniejszego zajęcia się problemem rosnącej populacji wilków w Europie.
Wilk-morderca został wytropiony dzięki próbkom DNA i odstrzelony. Von der Leyen domagała się jednak rozwiązania systemowego i ponownej oceny przepisów dotyczących ochrony wilków. Debata o większej kontroli populacji tych zwierząt trwała w Europie od lat, choć niektórzy mówili wprost o zemście szefowej KE na wilkach za śmierć ukochanego zwierzęcia.
Prawdą jest, że pod naciskiem Komisji Europejskiej w 2025 roku UE obniżyła status ochronny wilka. Z „ściśle chronionego” stał się gatunkiem „chronionym”, co dało państwom członkowskim większe możliwości zarządzania jego populacją.
I tak historia Dolly doprowadziła do zmiany unijnego prawa, tak teraz Chickaletta może zostać kurzą ambasadorką końca epoki klatkowej.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.