Polak miał zostać pobity przez rodaków w Czechach. Prawda okazała się inna
12 września 2026 r. Polak miał przebywać w Ostrawie, by zebrać pieniądze na leczenie swojej chorej na raka partnerki, jadąc w charytatywnym rajdzie rowerowym przez czesko-polską granicę. Jak czytamy, według relacji Jakuba H. został on zaatakowany w drodze ze sklepu, bo miał żółto-niebieską czapkę nawiązującą do barw Górnego Śląska. H. powiedział, że mówiący po polsku agresorzy prawdopodobnie wzięli go za Ukraińca lub sympatyka tego kraju.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W wyniku pobicia Jakub H. doznał obrażeń, które zmusiły go do przerwania rajdu. Sprawcy uderzyli go w głowę, a po powaleniu na ziemię kopali. Miał również zostać obrażony jako Ukrainiec. Czeska policja wszczęła dochodzenie w tej sprawie.
Jak się jednak okazuje, Jakub H. tak naprawdę odwiedził feralnego dnia nocny klub w centrum Ostrawy, gdzie spotkał dwóch obcokrajowców. Według informacji portalu Denik.cz byli to Słowacy. Po wyjściu z lokalu doszło między nimi do kłótni.
Sprawę zrelacjonowała portalowi Eva Michalikova z policji morawsko-śląskiej. — W trakcie śledztwa ustalono, że ofiara odwiedziła klub nocny, gdzie poznała dwóch mężczyzn, również obcokrajowców, niebędących jego rodakami. Pili alkohol i około piątej rano, po zamknięciu klubu, wyszli razem na ulicę — opisuje Michalikova.
W trakcie rozmowy Jakub H. miał obrazić matkę jednego ze Słowaków. — Przyczyną były domniemane insynuacje dotyczące matki jednego z napastników, które ich rozgniewały. Kłótnia przerodziła się w atak fizyczny na ofiarę — dodaje policjantka.
26-letni sprawcy pobicia zostali już zatrzymani. Usłyszeli zarzuty. — Współpracowali ze śledczymi i przyznali się do popełnienia czynów. Biorąc pod uwagę, że jeden z nich był już wcześniej skazany za ten sam czyn, grozi mu kara do trzech lat więzienia. Drugiemu oskarżonemu grozi do 2 lat — podsumowuje Eva Michalikova.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.