Merz o spekulacjach wokół CDU: Nie było dyskusji personalnych
Ani wczoraj wieczorem, ani dziś przed południem nikt nie podniósł kwestii personalnych - powiedział w poniedziałek kanclerz Niemiec Friedrich Merz w kontekście spekulacji o ewentualnych rozmowach w kierownictwie CDU na temat jego odejścia ze stanowiska szefa rządu.
Friedrich Merz
Źródło zdjęć: © East News | Markus Schreiber
W niedzielę wieczorem w Berlinie przebywali chadeccy premierzy krajów związkowych, w poniedziałek zebrało się kierownictwo partii. – Wiem, że zarówno w wyborach landowych w Saksonii-Anhalcie przed dwoma tygodniami, jak i we wczorajszych wyborach (w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim – red.) polityka federalna odegrała dużą rolę, podobnie jak moja osoba – powiedział Friedrich Merz na konferencji prasowej w berlińskiej siedzibie CDU.
Jednocześnie, w jego ocenie, "przyczyny wykraczają poza kwestię jego osoby". - Jesteśmy świadkami głębokiej zmiany systemu partyjnego w Niemczech, podobnie jak w wielu innych krajach świata - podkreślił.
DLA CIEBIE
30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii
DLA CIEBIE
Fatalne wyniki wyborów dla Merza. "Poważny cios"
Fakt, że CDU nie dostała się do parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego, Merz nazwał "poważnym ciosem", którego "skutki będziemy odczuwać jeszcze długo". Jak przekonywał, ten wynik jest również efektem silnej polaryzacji między socjaldemokratyczną SPD a prawicowo-populistyczną AfD, w obliczu której CDU "została zmiażdżona".
Szef rządu wezwał władze federalne i kraje związkowe, by "trzymały się razem". Zapowiedział, że w najbliższym czasie odbędą się rozmowy z premierami krajów związkowych o kierunku dalszych działań. - Znajdziemy nową formę współpracy - zapewnił.
- Historycznym zadaniem koalicji tutaj, w Berlinie, oraz całego politycznego centrum jest przygotowanie naszego kraju na najbliższe lata i zmierzenie się ze wszystkimi problemami - ocenił Merz. - Chodzi ni mniej, ni więcej, tylko o demokratyczną przyszłość naszego kraju - zaznaczył.
Odnosząc się do wyników w Berlinie, szef chadeków ocenił, że w niemieckiej stolicy "ponad 40 proc. głosów oddano na siły, które są destrukcyjne, podważają nasz polityczny system parlamentarny i próbują zdobywać poparcie ludzi za pomocą radykalnych i prostych rozwiązań".
W kontekście partii Lewica Merz ocenił, że w Berlinie "od kilku miesięcy obserwujemy narastający, radykalny i otwarcie manifestowany antysemityzm". Wypowiedział się także przeciwko planom tego ugrupowania polegającym na uspołecznieniu ponad 200 tys. lokali należących do największych koncernów grupujących mieszkania. Zdaniem kanclerza taki ruch doprowadzi ostatecznie do utraty miejsc pracy oraz wzrostu czynszów.
W Berlinie w wyborach zwyciężyła w niedzielę Lewica. Partia zdobyła 25,7 proc. głosów, dystansując chadecką CDU (18,8 proc.), AfD (16,3 proc.), Zielonych (14,3 proc.) i SPD (12,1 proc.).
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.