Zełenski może myśleć, że Ukraina poradzi sobie bez "zdrajcy" Trumpa. Europa wie, że się myli [KOMENTARZ]
Wołodymyr Zełenski nie jest osobą, która ostrożnie dobiera słowa. Jednak w przypadku kapryśnego prezydenta USA ma skłonność do powstrzymywania się od ostrych wypowiedzi. Zmieniło się to, gdy w wywiadzie opublikowanym w czwartek rano ukraiński przywódca oświadczył: "To koniec".
Zełenski odnosił się do udziału Ukrainy w "zawieszeniu broni" Donalda Trumpa [dotyczącym wzajemnych ataków na infrastrukturę energetyczną], ale prezydent Ukrainy mógł mieć na myśli szerzej rozumiane relacje z przywódcą w Białym Domu.
Czytaj nas częściej w Google
Ich ostatni konflikt, spowodowany decyzją Trumpa o zakupie od Rosji oleju napędowego wartego miliardy dolarów, nie jest oczywiście pierwszym.
Ich niesławna kłótnia w Gabinecie Owalnym wywołała obawy, że Waszyngton całkowicie odwróci się od Kijowa. Spór ten spowodował krótką przerwę w dostawach broni z USA i wymianie danych wywiadowczych.
Pod kierunkiem europejskich przywódców, takich jak były premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, Zełenski przyjął strategię wylewnego chwalenia prezydenta USA przy każdej okazji. Ostatecznie udało się uratować ich stosunki przed całkowitym załamaniem. Tym razem jednak sytuacja wygląda inaczej.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.