Jedna decyzja, która mogła uratować księżną Dianę. Zrekonstruowali dramatyczną noc

Diana Spencer urodziła się 1 lipca 1961 roku w Sandringham jako córka wicehrabiego Edwarda Spencera i hrabiny Frances Shand Kydd. Dzieciństwo spędziła w Althorp House. Wyróżniała się wrażliwością i otwartością na ludzi. Pracowała jako opiekunka dzieci i przedszkolanka.
W 1977 roku Diana poznała księcia Karola, syna królowej Elżbiety II. Para zaręczyła się w lutym 1981 roku, a ślub odbył się 29 lipca tego samego roku w Katedrze św. Pawła w Londynie. Uroczystość śledziło na żywo 750 milionów widzów na całym świecie.
Diana i Karol doczekali się dwóch synów: Williama i Harry’ego. Z czasem relacje pary książęcej zaczęły się psuć. W 1992 roku ogłoszono separację, a rozwód sfinalizowano w 1996 roku. Diana utraciła tytuł Jej Królewskiej Wysokości, ale zachowała tytuł księżnej Walii i prawo do mieszkania w Pałacu Kensington.
Pościg paparazzich i dramatyczne sekundy w tunelu
Tragiczne wydarzenia rozegrały się w nocy z 30 na 31 sierpnia 1997 roku. Paryż tętnił życiem, a w luksusowym Hotelu Ritz przy Place Vendôme księżna Diana i jej partner Dodi Al-Fayed próbowali znaleźć chwilę spokoju. Jednak nawet tu nie mogli liczyć na prywatność – tłum paparazzich nie odstępował ich na krok. Gdy tuż przed północą para opuściła hotel, wsiadając do podstawionego Mercedesa, rozpoczął się dramatyczny pościg.
Kierowca Henri Paul, doświadczony pracownik ochrony hotelu, próbował zgubić śledzących ich fotoreporterów. Samochód pędził przez paryskie ulice znacznie szybciej, niż pozwalały na to przepisy. W tunelu Pont de l'Alma, przy prędkości około 100–105 km/h, kierowca stracił panowanie nad pojazdem.
Mercedes uderzył w trzynasty filar. Dodi Al-Fayed i Henri Paul zginęli na miejscu.
Księżna Diana, ciężko ranna, została przewieziona do szpitala Hôpital Universitaire la Pitié-Salpêtrière. Zmarła około godziny 4 nad ranem. Miała 36 lat, osierociła dwóch synów – Williama i Harry’ego.
Ochroniarz Trevor Rees-Jones doznał poważnych obrażeń, ale przeżył.
Teorie spiskowe w związku ze śmiercią księżnej Diany
Od pierwszych chwil po wypadku w światowych mediach ukazało się mnóstwo spekulacji na temat tej tragedii. Pojawiły się doniesienia o białym Fiacie Uno, który miał brać udział w kolizji – według niektórych świadków to właśnie ten samochód miał zajechać drogę Mercedesowi. W tunelu miał był także motocykl z fotografami.
Teorie spiskowe mnożyły się z dnia na dzień – sugerowano, że wypadek był dziełem służb specjalnych, które chciały wyeliminować księżną, uznawaną za zagrożenie dla wizerunku brytyjskiej monarchii. Nie brakowało też głosów, że Henri Paul, kierowca i wiceszef ochrony w Hotelu Ritz, był informatorem brytyjskich służb.
Jedynym, który mógłby rzucić światło na ostatnie chwile przed tragedią, był ochroniarz Trevor Rees-Jones. Niestety, jego wspomnienia urywały się w momencie, gdy wsiadał do samochodu.
Oficjalne ustalenia śledczych w sprawie śmierci księżnej Diany
W latach 2004–2008 londyńska Metropolitan Police prowadziła szeroko zakrojone śledztwo pod nazwą „Operation Paget”. Celem było zbadanie wszystkich teorii spiskowych dotyczących śmierci Diany.
Po przesłuchaniu ponad 250 świadków i analizie setek dowodów, ława przysięgłych sądu w Londynie orzekła, że śmierć księżnej Diany, Dodiego Al-Fayeda i Henriego Paula była wynikiem nieostrożnej jazdy kierowcy oraz pościgu paparazzich. Wskazano również, że Henri Paul był pod wpływem alkoholu, a pasażerowie – w tym Diana – nie mieli zapiętych pasów bezpieczeństwa. To właśnie te czynniki, zdaniem śledczych, przyczyniły się do tragicznego finału.
Wbrew początkowym doniesieniom, samochód nie pędził z prędkością 190 km/h, lecz około 100–105 km/h. Ustalono, że Diana i Dodi Al-Fayed chcieli zgubić śledzących ich fotoreporterów, a Henri Paul stracił panowanie nad pojazdem właśnie w tunelu Pont de l'Alma.
Pierwszej pomocy księżnej udzielił lekarz Frederic Mailliez, który przypadkowo przejeżdżał przez tunel. „Pasażerka, młoda kobieta leżała na kolanach, na podłodze z opuszczoną głową. Miała trudności z oddychaniem” – wspominał w rozmowie z Associated Press.
Wątpliwości związane z Mercedesem, którym jechała Diana
Dodatkowego dramatyzmu całej historii dodają informacje dotyczące samego pojazdu. Jak podały francuskie media, Mercedes S280 w styczniu 1995 roku został skradziony pierwszemu właścicielowi, Ericowi Bousquet, i poważnie uszkodzony w wypadku – doszło do dachowania.
Samochód został naprawiony i trafił do firmy Etoile Limousines, obsługującej Hotel Ritz. Według francuskiego pisarza Pascala Rostaina, pracownicy firmy twierdzili, że naprawiony pojazd nie nadawał się do eksploatacji i źle się prowadził już przy prędkości powyżej 60 km/h.
W kwietniu 1997 roku limuzyna ponownie została skradziona, a po jej odzyskaniu brakowało m.in. elementów elektroniki pokładowej, w tym modułu sterującego systemem ABS. Po naprawie samochód wrócił do użytku – aż do feralnej nocy 31 sierpnia.
Najnowsza rekonstrukcja wypadku z udziałem księżnej Diany
W najnowszym programie telewizji FOX „Celebrity Crime Scene: Princess Diana” dziennikarz śledczy Jakson Buhaj wraz z zespołem ekspertów przeprowadził analizę wypadku.
Wykorzystując nowoczesną technologię, odtworzyli sekundę po sekundzie wydarzenia z nocy z 30 na 31 sierpnia 1997 roku. Wniosek jest jeden: gdyby wszyscy pasażerowie mieli zapięte pasy bezpieczeństwa, Diana prawdopodobnie by przeżyła.
„To bardzo dziwne, że nikt nie miał zapiętych pasów bezpieczeństwa” – zauważył Buhaj.
Można by pomyśleć, że ktoś ostrzeże księżną, by się zabezpieczyła, zwłaszcza przy tak dużej prędkości. A jednak nikt o tym nie pomyślał – dodał.
Księżna Diana i jej wpływ na brytyjską monarchię
Śmierć księżnej zmieniła brytyjską monarchię. Gdy wiadomość o śmierci Diany obiegła świat, rodzina królewska przebywała w zamku Balmoral w Szkocji. Królowa Elżbieta II, książę Karol oraz młodzi książęta William i Harry pozostali tam, by w ciszy przeżywać żałobę. Tymczasem w Londynie tłumy gromadziły się pod Pałacem Buckingham, oczekując gestu – flagi Union Jack opuszczonej do połowy masztu.
W tamtym czasie nad pałacem mogła powiewać wyłącznie Royal Standard – flaga królewska, która pojawiała się tylko wtedy, gdy monarcha był obecny w rezydencji. Gdy królowej nie było w pałacu, nie było też żadnej flagi. Brak symbolicznego hołdu dla Diany wywołał falę krytyki i rozgoryczenia wśród Brytyjczyków.
Historyczna zmiana protokołu
Pod presją opinii publicznej królowa Elżbieta II zdecydowała się na bezprecedensowy krok. Po raz pierwszy w historii nad Pałacem Buckingham zawisła flaga Zjednoczonego Królestwa – Union Jack – opuszczona do połowy masztu na znak żałoby po Dianie. Od tamtej pory, gdy monarcha nie przebywa w pałacu, to właśnie Union Jack powiewa nad rezydencją.
Royal Standard nigdy nie jest opuszczany do połowy, ponieważ symbolizuje ciągłość monarchii. Union Jack natomiast może być opuszczany w czasie żałoby narodowej.
Jak podkreśla królewski biograf Simon Vigar, „to codzienna, fizyczna pamiątka po Dianie”.
„Bez tamtego tygodnia i emocji, które ogarnęły kraj, Union Jack nie powiewałby dziś nad pałacem” - dodaje.
Diana zmieniła monarchię
Księżna Diana była też prekursorką nowego stylu bycia w rodzinie królewskiej – otwartości, czułości wobec dzieci, bezpośrednich kontaktów z ludźmi. Jak zauważają biografowie, „wniosła do monarchii gwiazdorski blask i sprawiła, że rodzina królewska stała się bardziej ludzka”.
W pierwszych dniach po śmierci królowa Elżbieta II musiała zmierzyć się z krytyką i presją społeczną. Choć początkowo nie chciała łamać wielowiekowych tradycji, ostatecznie zgodziła się na kompromis. W dniu pogrzebu Diany, 6 września 1997 roku, monarchini oddała jej hołd, kłaniając głowę przed trumną – gest bez precedensu w historii brytyjskiej rodziny królewskiej.
Ujawnione listy księcia Karola
Po śmierci Diany wielu zarzucało jej byłemu mężowi, księciu Karolowi, że nie okazał wystarczająco dużo żalu. Jednak listy, które pisał do przyjaciela Petera Houghtona, ujawnione po latach, pokazują zupełnie inny obraz.
Karol pisał o „nieznośnej pustce” i „męce”, jaką przeżywał po stracie byłej żony. Wspominał ją z uznaniem, nazywając „ulepszającą życie” i wyrażając nadzieję, że kiedyś spotkają się w innym wymiarze.
Nowe spojrzenie na Dianę – książka brata i nieznane fakty
W przededniu 29. rocznicy śmierci Diany, jej młodszy brat Charles Spencer zapowiada publikację wspomnień „Swan Song: Diana, My Sister”. Książka ma zawierać „wiele rewelacji” i być pierwszym tak szczerym i osobistym spojrzeniem na życie księżnej.
Spencer podkreśla, że chce „powiedzieć prawdę” o siostrze, tak jak zrobił to podczas jej pogrzebu, przemawiając w imieniu Diany i wszystkich, którzy ją kochali.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.