"Igrzyska" w trybunale. "Nie wierzę, że ci ludzie będą umierać za Święczkowskiego"
Sytuacja robi się coraz bardziej napięta.
W środę Prokuratura Krajowa przedstawiła zarzuty dwóm pracownikom Trybunału Konstytucyjnego, w tym dyrektorce kancelarii tej instytucji. Dotyczą przekroczenia uprawnień wobec wybranych przez Sejm sędziów oraz naruszania ich praw pracowniczych. W skrócie - chodzi o uniemożliwianie pracy czwórce osób, które złożyły ślubowanie w formule "wobec prezydenta", a nie w obecności Karola Nawrockiego, bo ten tego odmówił. Chodzi o Krystiana Markiewicza, Marcina Dziurdę, Annę Korwin-Piotrowską i Macieja Taborowskiego.
Tyle że pracownicy trybunału wykonywali w tej sprawie polecenia "z góry". A tu wszystkie drogi prowadzą do prezesa TK Bogdana Święczkowskiego.
- Bardzo wygodnie jest na fotelu pana Święczkowskiego, który ma immunitet, może pokazywać palcem i powiedzieć: ty nie wpuszczasz, ty nie dajesz gabinetu, ty nie dajesz komputera. Wykonują to ludzie, którzy nie mają immunitetów - komentował w czwartek w RMF FM minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek.
Jeden z posłów koalicji rządowej zwraca uwagę, że działania w tej sprawie toczą się według reguły "po nitce do kłębka".
- Nie wierzę, że ci ludzie będą umierać za Święczkowskiego - dodaje w rozmowie z TVN24+.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.