"Nie puściłam dziś dziecka do szkoły". Ostrołęka dzień po ataku
Dzień po ataku nożownika Ostrołęka próbuje wrócić do normalności. Ale strach został. Widać go szczególnie przed szkołami. Rodzice i opiekunowie prowadzą dzieci za rękę, część z nich nie puściła ich w ogóle do szkoły. W internecie krążą kolejne plotki o następnych atakach – policja apeluje, aby nie wierzyć w informacje niepotwierdzone komunikatami.
– Wszyscy żyją pogłoską, że na 19. urodziny Jakuba miało zginąć 19 osób. Mimo komunikatu policji, żeby nie wierzyć w rozpowszechniane plotki, jest strach, że będą inne ataki – mówi nam jeden z rodziców.
DLA CIEBIE
Biznes od środka: Czy złoto wciąż się opłaca? Dyrektor Mennicy Apart Bartosz Rączyński o inwestowaniu w złoto
DLA CIEBIE
"Nie puściłam dziś dziecka do szkoły"
Nieco po godzinie 11. kończą się zajęcia dla najmłodszych klas. Przed Szkołą Podstawową nr 5 w Ostrołęce widok jest uderzający. Niemal wszyscy uczniowie wychodzący ze szkoły są odprowadzani za rękę do samochodu. Skąd ostrożność? Niektórzy rodzice mówią nam, że po środowym ataku nie chcieli ryzykować. Nie potrafią właściwie powiedzieć, czego się obawiają, skoro sprawca ataku jest w rękach prokuratury.
– Po prostu chcę dać dziecku trochę pewności - mówią.
– Przez plotki zamieszczane w internecie nie puściłam dziś dziecka do szkoły. Sądzę, że musi minąć piątek i weekend, żeby ten strach nas puścił – opowiada WP jedna z mieszkanek osiedla, na którym mieszka Jakub Z. Kobieta ma dwie córki w wieku 19 i 12 lat.
– Myślę, że wielu rodziców traci nad tym kontrolę. Moja córka cały czas czyta doniesienia o ataku, wiadomości od kolegów i koleżanek. Widzimy kolejne plotki. Nie da się nad tym zapanować – dodaje rozmówczyni.
W czwartek część rodziców zdecydowała się również zatrzymać dzieci w domach. W miejskich szkołach zapewniono uczniom możliwość kontaktu ze specjalistami - dowiaduje się na miejscu WP.
Kim jest Jakub Z. Sąsiadka: "Nie powiem nic złego o rodzinie"
Na tym samym osiedlu pytamy o Jakuba Z. Jedna z mieszkanek znała go od lat. Jej córka uczyła się z nim w szkole podstawowej.
– Znam dobrze tego chłopaka. Uczył się z moją córką. Nigdy nie powiedziałabym, że jest zdolny do takiego czynu. Z nożem do szkoły? A jeszcze słyszę o jakiejś bombie. Przecież widywałam go tutaj na ulicy, mówił "dzień dobry" – opowiada rozmówczyni. – Nie wierzę, nie wierzę, że młodzi ludzie są zdolni do tego, aby zabić swoich rówieśników – kręci głową.
Zapamiętała go jako cichego i uprzejmego. – Chodził w kapturze, ale to nic nadzwyczajnego, jak wielu młodych tutaj na osiedlu – mówi.
Rozmówczyni dodaje, że słyszała o trudnej sytuacji rodzinnej Jakuba Z. Wspomina o przemocy i problemach jego ojca z prawem. – Powiedziałabym jednak, że to nie była jakaś patologia. Chłopak mieszkał z mamą i siostrą. Wynajmowali mieszkanie, a ojciec był od rodziny odseparowany – zaznacza.
To relacja mieszkanki osiedla. Okoliczności życia rodzinnego Jakuba Z. są przedmiotem zainteresowania śledczych.
Wieczorem osiedle zostało zablokowane
W środę wieczorem, kilkanaście godzin po ataku, policjanci pojawili się także na osiedlu przy ul. gen. Hallera. Teren wokół jednego z bloków został zabezpieczony, a mieszkańców ewakuowano.
Funkcjonariusze przeszukiwali mieszkanie związane z Jakubem Z. Policja prowadziła działania pirotechniczne.
– Wszystkie ścieżki były zablokowane, ludzie nie mogli przejść. Była akcja wewnątrz bloku. Nikt nie mógł wchodzić ani wychodzić. Funkcjonariusze byli nerwowi, wydawali polecenia – relacjonuje sąsiad.
– Ja już nie wiem, co się dzieje z tą młodzieżą. Nie tylko nóż, ale jeszcze bomba. No idiota po prostu. Całe osiedle zablokowane, radiowozy na sygnale – denerwuje się inny mieszkaniec.
W plecaku był ładunek wybuchowy
Najbardziej niepokojące informacje dotyczą jednak samej szkoły. Prokuratura potwierdziła, że Jakub Z. przyniósł do Zespołu Szkół Zawodowych nr 4 plecak, w którym znajdował się ładunek wybuchowy domowej konstrukcji. Z plecaka zaczął wydobywać się dym. Jedna z obecnych osób wyrzuciła go przez okno.
Plecak został zabezpieczony przez policyjnych pirotechników. Jak przekazała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce, prok. Elżbieta Edyta Łukasiewicz, biegli mają ustalić m.in. rodzaj ładunku i wykorzystane do jego przygotowania materiały.
Śledztwo prowadzone jest w sprawie usiłowania zabójstwa wielu osób. Prokuratura ma również przeprowadzić z Jakubem Z. czynności związane z przedstawieniem mu zarzutów i przesłuchaniem. Na razie nie jest podawany publicznie motyw działania sprawcy ataku.
W środę 19-latek zaatakował w ZSZ nr 4 uczniów i nauczycieli. Rannych zostało dziewięć osób: pięciu uczniów, dwóch nauczycieli i dwie osoby postronne. Według prokuratury życiu poszkodowanych obecnie nie zagraża niebezpieczeństwo, choć jedna z nauczycielek odniosła ciężkie obrażenia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.