Śmierć harcerza na obozie. Ruszył proces za zamkniętymi drzwiami
W lipcu 2025 r. 15-letni Dominik zginął podczas nocnej próby sprawnościowej na obozie harcerskim w Wilczu. W sprawie drużynowego i ratownika ruszył proces przed Sądem Rejonowym w Wolsztynie. Sędzia zdecydował, że cała rozprawa odbędzie się za zamkniętymi drzwiami.
Śmierć harcerza na obozie. Ruszył proces. Za zamkniętymi drzwiami
Źródło zdjęć: © PAP | Jakub Kaczmarczyk
Najważniejsze informacje:
- Dominik miał przepłynąć jezioro nocą, w mundurze i butach, korzystając wyłącznie z czołówki.
- Chłopiec nie miał bojki ani liny asekuracyjnej.
- Proces drużynowego Marka G. i ratownika Igora K. został w całości utajniony.
- Dziennikarze będą mogli wejść na salę dopiero podczas ogłoszenia wyroku.
Sąd utajnił proces po braku sprzeciwu prokuratury
Jak podaje "Fakt", przed Sądem Rejonowym w Wolsztynie rozpoczął się proces dotyczący śmierci 15-letniego harcerza. Oskarżeni to 21-letni drużynowy Marek G. oraz 19-letni ratownik Igor K. Sąd, przy braku sprzeciwu prokuratury, zdecydował o wyłączeniu jawności całego postępowania.
Sędzia wskazywał, że rodzice Dominika mieli zastrzeżenia do części publikacji opisujących jego śmierć. Kiedy dziennikarze pytali o konkretne materiały, przyznał jednak, że nie zna ich treści ani autorów.
- Taką podjąłem decyzję. Proszę opuścić salę - zarządził.
Prokurator Magdalena Kasprzak przekazała dziennikarzom, że nie znalazła podstaw do zakwestionowania wniosku obrońcy oraz ojca zmarłego chłopca. Gdyby prokuratura sprzeciwiła się utajnieniu, sąd musiałby przeprowadzić rozprawę w sposób jawny.
Mówiła o ryzyku wtórnej wiktymizacji ojca Dominika, nie wyjaśniła jednak dziennikarzom, na czym konkretnie miałoby polegać ponowne narażenie go na cierpienie. Nie odpowiedziała również na pytanie, czy fakt, że rodzice chłopca pojednali się z oskarżonymi mógł mieć wpływ na stanowisko rodziny w tej sprawie.
Nocna próba sprawnościowa zakończyła się śmiercią
Do tragedii doszło w lipcu 2025 r. nad jeziorem w Wilczu, gdzie obozowali harcerze z Dolnego Śląska. Dominik wykonywał w nocy próbę na wyższy stopień harcerski - ćwika. Miał przepłynąć jezioro w pełnym umundurowaniu i butach, po ciemku, używając jedynie czołówki.
Nastolatek nie otrzymał bojki ani liny asekuracyjnej. Marek G. i Igor K. obserwowali próbę z pomostu. Na pomoc ruszyli dopiero wtedy, gdy zgasła czołówka chłopca, a z wody zaczęły dobiegać niepokojące odgłosy. Łódź, którą popłynęli, nie miała wioseł. Ciało Dominika wydobyto nad ranem.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
oprac. Violetta Baran Dziennikarka Wiadomości Wirtualnej Polski
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.