Miały pozostać tajne do 2071 roku. Szwajcarski wywiad ujawnia teczkę Josefa Mengelego. Oto, co w nich jest
- Szwajcarska Federalna Służba Wywiadu (NDB) udostępniła w internecie akta dotyczące Josefa Mengelego
- Pierwotnie miały pozostać zamknięte dla badaczy do 2071 r.
- Do publikacji doszło po skardze historyka Gérarda Wettsteina; służby przyznały, że przez lata błędnie odmawiały wglądu do dokumentów.
- Część informacji w udostępnionych plikach została zaczerniona.
- Historyk zapowiada odwołanie do sądu, by uzyskać wgląd w nienaruszone oryginały.
Publikacja akt nazistowskiego zbrodniarza to efekt sporu sądowego. Szwajcarski wywiad przyznał w czwartek, że przez lata niesłusznie odmawiał wglądu w dokumenty.
Akta zbrodniarza. Co w nich jest?
Teczkę założyła służba policyjna szwajcarskiej Prokuratury Federalnej, czyli instytucja, z której wywodzi się dzisiejszy wywiad. Jak podaje agencja Keystone-SDA, sporą jej część stanowią wycinki prasowe. Media przez lata pisały o poszukiwanym naziście. Podawały, że Mengele kilkakrotnie przyjeżdżał do Szwajcarii, także wtedy, gdy był już ścigany międzynarodowym listem gończym.
Ciekawsze są dokumenty policyjne. To wystawione na Mengelego zakazy wjazdu i nakazy aresztowania , a także raporty z postępowań wobec osób podejrzewanych o to, że mogły zapewnić mu kryjówkę.
W teczce są też sygnały od obywateli. Według niemieckiej agencji dpa część z nich ostrzegała, że zbrodniarz po ucieczce z Niemiec przebywał w Szwajcarii albo planuje wjechać do niej pod fałszywym nazwiskiem. Inne wskazywały na jego rzekomy pobyt w Irlandii, Argentynie czy Chile. Szwajcarski dziennik "Blick" pisze także o wątku pieniędzy z Paragwaju.
Jeden z dokumentów opisuje, że w 1964 r. do Szwajcarii przyjechał izraelski szpieg, który podawał się za studenta. Miał tropić ślady Mengelego.
Tajemnica Kloten
Najwięcej emocji wśród historyków budzi jedno pytanie: czy w marcu 1961 r. Mengele był w Kloten pod Zurychem, gdzie – jak pisał dziennik "Tages-Anzeiger" – miał odwiedzić swoją żonę Marthę. Jeśli tak, szwajcarskie władze musiałyby wyjaśnić, jak pozwoliły wymknąć się jednemu z najbardziej poszukiwanych ludzi na świecie.
Historyk Gérard Wettstein, który od lat bada ten wątek, twierdzi, że Mengele w latach 50. odwiedzał również szwajcarskie kurorty. Portal swissinfo.ch już w 2018 r. opisywał, że po ucieczce do Ameryki Południowej zbrodniarz raz wrócił do Europy jako turysta i odwiedził wtedy Szwajcarię.
Tajne do 2071 roku. Wywiad przyznaje się do błędu
Teczka trafiła do Archiwum Federalnego w 2001 r. Obejmował ją wydłużony okres ochronny, a NDB konsekwentnie odrzucał wnioski badaczy, powołując się na ochronę źródeł i na to, że w aktach są informacje od zagranicznych służb, a ich przedwczesne ujawnienie podważyłoby wiarygodność Szwajcarii.
Wywiad argumentował też, że wgląd w teczkę naruszyłby prywatne interesy samego Mengelego i jego potomków. Wettstein nazwał to w rozmowie z "Tages-Anzeigerem" argumentacją groteskową. Ostatni raz wywiad odmówił w lutym 2026 r.
Wówczas Wettstein złożył skargę do Federalnego Sądu Administracyjnego. W trakcie postępowania okazało się, że teczkę obejmuje decyzja szwajcarskiego rządu z 7 grudnia 2001 r. Dotyczy ona dokumentów, które przeanalizowała tzw. komisja Bergiera, czyli niezależny zespół ekspertów badający rolę Szwajcarii w czasie II wojny światowej, m.in. to, jak banki obchodziły się z majątkiem ofiar Holokaustu.
Dla takich materiałów rząd nakazał liberalny dostęp. Akt Mengelego nie oznaczono jednak w archiwum w odpowiedni sposób, dlatego – jak tłumaczy wywiad – NDB nie wiedział, że w praktyce są już odtajnione.
W maju wywiad zapowiedział zmianę decyzji. Po skardze Wettsteina napłynęło wiele kolejnych wniosków, więc zapadła decyzja o publikacji w sieci. Szwajcarskie media podkreślają, że to niecodzienna praktyka. Oryginał pozostaje w archiwum w nienaruszonym stanie. NDB zapowiada też przegląd swoich zasad udostępniania archiwalnych dokumentów.
Sprawa mocno nadszarpnęła wizerunek szwajcarskich służb. Upór służby przez lata podsycał spekulacje, bo trudno było zrozumieć, co w teczce sprzed kilkudziesięciu lat wciąż wymaga ochrony.
"Graniczy z cenzurą"
Wettstein nie ma jednak powodów do satysfakcji, bo w wielu miejscach tekst zaczerniono. Wywiad tłumaczy, że ukrył tylko to, co musiał: dane obecnych i byłych urzędników związanych z NDB i jego poprzednikami, informacje objęte ustawową ochroną źródeł oraz dane osób trzecich, z wyjątkiem osób publicznie znanych. Według NDB mimo zaczernień da się w pełni odtworzyć historyczny przebieg zdarzeń.
Historyk ma inne zdanie. "To graniczy z cenzurą" – powiedział dziennikowi "Blick". Przekonuje, że z tak okrojonych akt nie da się złożyć pełnego obrazu, a utrzymywanie tajemnicy ponad 80 lat po wojnie tylko podsyca teorie spiskowe i szkodzi wizerunkowi Szwajcarii.
Wettstein ma 30 dni na odwołanie do Federalnego Sądu Administracyjnego. W oświadczeniu, na które powołuje się szwajcarska telewizja publiczna SRF, zapowiedział, że z tej możliwości skorzysta.
"Anioł Śmierci" nigdy nie stanął przed sądem
Josef Mengele urodził się w 1911 r. w bawarskim Günzburgu. Od 1943 r. był lekarzem obozowym w Auschwitz-Birkenau. Przeprowadzał selekcje na rampie, decydując, kto trafi do komory gazowej, a kto do pracy. Na bliźniętach w obozie prowadził pseudomedyczne eksperymenty, które często kończyły się śmiercią. W Auschwitz Niemcy zamordowali ok. 1,1 mln ludzi, w zdecydowanej większości Żydów.
Po wojnie ukrywał się w Niemczech, a w 1949 r. uciekł do Argentyny. Posłużył się dokumentem podróży Czerwonego Krzyża wystawionym na fałszywe nazwisko. Później mieszkał w Paragwaju i Brazylii, chroniony przez siatkę dawnych nazistów i wspierany pieniędzmi zamożnej rodziny z Günzburga, właścicieli fabryki maszyn rolniczych. Ścigały go m.in. RFN i Izrael, ale nigdy go nie złapano.
Podczas kąpieli w 1979 r. w morzu w brazylijskiej Bertiodze doznał udaru i utonął. Jego szczątki, pochowane pod fałszywym nazwiskiem, odnaleziono i zidentyfikowano dopiero w 1985 r.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.