Daily MaverickEast African Crude Oil Pipeline financing: Can Standard Bank’s climate claims survive scrutinyESPN DeportesLaLiga pide perdón a China por declaraciones de Mbappé sobre MaoESPNChinese brands drop Mbappé after comment about 'Chinese dictator' memeThe Jerusalem PostIraq deepens ties with Jordan as Baghdad looks to strengthen regional alliances - analysisZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioNOS EconomieMysterieuze cryptobaas en handige AI-ontwikkelaar: wie zijn de nieuwkomers in de Quote 500?tazEU-Grenzbehörde Frontex: Neuer Name, gleiche KompetenzenGlobal NewsUtah police have connected Ted Bundy to another unsolved 1970s homicideعالم التقنيةجهاز الألعاب المحمول Acer Predator Atlas 8 ينطلق رسمياً بسعر 1300 دولارPremium TimesNMA commends Gov Lawal for repositioning, improving health sectorRadio-CanadaDonald Trump félicite PSPP pour sa victoire, trois semaines après l’élection7sur7Élections en Israël: la commission électorale refuse de retarder la fermeture des bureaux de vote
The Daily Newsstand · Free, Always
Tuesday, October 27, 2026

Tusk śledzi sondaże, namawia do wspólnej listy. W tle "plan minimum"

Translate

- Po ostatnim głosowaniu w sprawie dwukadencyjności peeselowcy najchętniej by czerwonych wypiep**li z koalicji - śmieje się jeden z posłów KO. - A gdzie dopiero na wspólną listę? - pyta retorycznie.

Nasz rozmówca kategorycznie wyklucza scenariusz, w którym na jednej liście wyborczej do Sejmu startują wszystkie partie koalicyjne od lewa do prawa - od Lewicy, przez Centrum i Polskę 2050, po KO i PSL. - Najbardziej prawdopodobny dziś scenariusz to ten, w którym z tego bloku wypada Lewica i idzie osobno, w mniejszym czy większym bloku lewicowym. Wtedy mamy największe szanse na utrzymanie większości - przewiduje polityk KO.

Mimo to Donald Tusk - jak słyszymy - nie zaprzestanie namawiania do wspólnej listy wyborczej. Będzie o tym mówić również publicznie. Ale taki scenariusz prawdopodobnie się nie zrealizuje. - Kosiniak nie powtórzy historii z 2019 r., gdy skompromitował PSL startem z tęczowymi - wspomina polityk koalicji. 

Mowa o wyborach do Parlamentu Europejskiego wiosną 2019 r. Wówczas będące u szczytu potęgi PiS startujące przeciwko Koalicji Europejskiej wygrało z rekordowym, ponad 40-procentowym wynikiem. Dla koalicji - zwłaszcza dla PSL - to był polityczny koszmar.

Teraz liderem jest Donald Tusk, polityk znacznie dziś silniejszy od ówczesnego lidera KO Grzegorza Schetyny. Ale i to nie wystarczy, by przekonać ludowców do ścisłej współpracy z lewicą. Zwłaszcza że kilka dni temu w programie "Tłit" Wirtualnej Polski szef klubu PSL Krzysztof Paszyk - niekryjący zdenerwowania po przegranym głosowaniu ws. zniesienia dwukadencyjności w samorządach - przyznał, że współpraca ludowców z "komunistami czy socjalistami" zawsze kończyła się źle. Oskarżał Lewicę, że oszukała PSL i że przez formację Czarzastego cała koalicja może stracić władzę. 

- Jak pan wyobraża sobie układanie list w takiej atmosferze? - pyta retorycznie jeden z polityków koalicji. 

Trudne czasy dla koalicji

Niemniej politycy obozu władzy muszą mierzyć się z realiami. A te są takie - przynajmniej wedle sondaży i badań opinii publicznej - że kilka formacji koalicyjnych znajduje się dziś poniżej progu wyborczego, a przewagę zyskują (ponad połowa głosów w Sejmie) ugrupowania prawicowe. Słowem: jeśli partie koalicyjne wystartują w wyborach osobno (wszystkie), obecna koalicja pożegna się jesienią 2027 r. z władzą. 

Jak zaś wynika z sondażu United Surveys by IBRiS dla WP, gdyby KO, Lewica, PSL i Polska 2050 poszły do wyborów razem, zdobyłyby o 11 mandatów więcej niż startując osobno. Bez zjednoczenia prawica wygrywa z wyraźną przewagą, przy wspólnej liście wynik rozstrzyga się na styku: dałaby ona koalicji premię za zjednoczenie: 228 mandatów, o 11 więcej niż przy osobnym starcie. Prawica spada w tym wariancie do 232 mandatów, a różnica między blokami topnieje z 26 do czterech.

- No więc i tak wspólna lista nie daje gwarancji utrzymania władzy. Po co się więc w to pchać? - komentuje jeden z polityków KO, członek rządowej administracji.

Rzeczywiście, Donaldowi Tuskowi wciąż brakuje trzech posłów do większości, a o władzy rozstrzygałby wynik na styku. Bez wspólnej listy, co pokazywaliśmy już w poprzednim sondażu, obóz rządzący przegrywa wyraźnie: KO i Lewica mają 217 mandatów, prawica 243.

Jak pokazuje z kolei badanie Ogólnopolskiej Grupy Badawczej dla Stan360.pl, blok KO, PSL, Centrum i Polski 2050 mógłby liczyć na niemal 40 proc. głosów. Razem z głosami Lewicy i Razem w odrębnym bloku daje to perspektywę na utrzymanie władzy. W takim układzie obydwa bloku koalicyjne - centroprawicowy i lewicowy - mają 231 głosów w nowym Sejmie. A więc większość - na styk. 

- Taki scenariusz, dwóch bloków, widzę jako najbardziej prawdopodobny - nie kryje jeden z ważnych polityków KO.

Ale OGB wskazuje, że gdyby do tego bloku dołączyła Nowa Lewica, to blok KO, NL, PSL, Centrum i Polski 2050 mógłby liczyć dziś na 44,3 proc. głosów. Partia Razem w takim układzie nie weszłaby do Sejmu. Szkopuł w tym, że w takim układzie koalicja też miałaby... 231 mandatów.

Liderzy dają sobie czas

Sami liderzy koalicji (oprócz Tuska) dystansują się dziś od pomysłu jednej listy - od prawa do lewa. - To jest zawsze argument do dyskusji. Oczywiście trzeba analizować to, co jest najlepsze dla realizacji własnego programu. My jesteśmy gotowi i przygotowani do samodzielnego startu. PSL wielokrotnie pokazało, że dostaje lepszy wynik w wyborach niż przez czas trwania kadencji, gdy opinia publiczna jest karmiona sondażami - powiedział w dniu publikacji sondażu dla Wirtualnej Polski Władysław Kosiniak-Kamysz.

Jak stwierdził, "jesteśmy karmieni sondażami, które kreują rzeczywistość, a nie ją opisują". - Chociaż te ostatnie sondaże są dużo przychylniejsze dla PSL, pewnie dlatego, że im bliżej wyborów, tym trzeba urealniać te wartości w badaniach - ocenił. - Nie jesteśmy fajerwerkiem, spokojnie robimy swoje i dowozimy tematy. 

W przypadku dwukadencyjności to się jednak nie udało.

Głos zabrał także lider Nowej Lewicy. - Zgodnie z uchwałą naszej partii, pierwszą opinię w tej sprawie partia zaprezentuje w lutym przyszłego roku - przekazał dziennikarzom Włodzimierz Czarzasty. - Jest przyjęty harmonogram, zgodny z terminarzem wyborów. Wcześniej nie będziemy udzielali w tej sprawie żadnej informacji. Przygotowujemy się do startu samodzielnego - podkreśla marszałek, zaznaczając, że rozmawia też z innymi podmiotami i "partnerami na lewicy". 

- Świat się zmienia - mówi enigmatycznie, nie zamykając sobie żadnych furtek. - Do lutego sondaże zmienią się jeszcze 1000 razy - twierdzi. 

Jak słyszymy, Donald Tusk "przegląda" sondaże regularnie. Ale na swoje konta społecznościowe dodaje tylko te, które wskazują, iż jego partia zdecydowanie wygrywa z PiS-em. Premier KO nie zamieszcza sondaży regularnie. - W zależności od nastroju - słyszymy.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.