"Lex K." budzi sprzeciw lekarzy. Chcą pilnego spotkania z ministrą zdrowia
Jolanta Sobierańska-Grenda: ustawa będzie limitowała wynagrodzenia
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Sejm uchwalił w zeszłym tygodniu ustawę ws. limitów wynagrodzeń i czasu pracy medyków. Regulacja wprowadza m.in. maksymalną stawkę godzinową - 240 zł brutto. Posłowie poparli też poprawkę zakładającą, że lekarz, który podał nieprawdę w rozliczeniach, nie będzie mógł udzielać świadczeń finansowanych ze środków publicznych. Przepisy nazwano roboczo "lex K.".
Właśnie te przepisy wzbudziły sprzeciw Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Związkowcy zażądali pilnego spotkania z ministrą zdrowia Jolantą Sobierańską-Grendą.
O co chodzi w "lex K."
"Lex K." to nawiązanie do sprawy lekarza Dawida K., który na początku października usłyszał zarzut oszustwa w kwocie ponad 583 tys. zł poprzez przedłożenie nierzetelnych faktur w Warszawskim Szpitalu Południowym. Zgodnie z nowymi przepisami lekarz, który poświadczy nieprawdę w kwestii rodzaju, zakresu lub czasu wykonania procedury medycznej, otrzyma zakaz świadczenia usług finansowanych ze środków publicznych. Środek ten będzie nakładany decyzją prezesa NFZ na okres od miesiąca do ośmiu lat, a w przypadku ponownego naruszenia - dożywotnio. Decyzję w tej sprawie ma wydawać prezes Narodowego Funduszu Zdrowia.
Prezes NFZ ma ponadto prowadzić jawny rejestr osób objętych zakazem, zawierający między innymi imię i nazwisko lekarza, numer prawa wykonywania zawodu oraz podstawę wydania decyzji.
Sprzeciw związkowców
W komunikacie na stronie OZZL związkowcy podkreślili, że nie bronią nadużyć ani fałszowania dokumentacji, jednak stanowczo sprzeciwiają się przyznaniu prezesowi NFZ - będącemu jednocześnie płatnikiem i organem kontrolnym - prawa do arbitralnego, jednoosobowego wykluczania lekarzy z publicznego systemu.
"OZZL nie godzi się na to, aby tak daleko idące uprawnienia przyznawano organowi odpowiedzialnemu za finansowanie świadczeń, bez poważnej debaty z przedstawicielami środowiska lekarskiego" - wskazano. Zdaniem autorów komunikatu możliwość odwołania do sądu nie usuwa automatycznie wątpliwości dotyczących proporcjonalności sankcji, sposobu ustalania odpowiedzialności, skutków decyzji dla zatrudnienia lekarza ani rzeczywistej ochrony jego praw. "Czy Ministerstwo Zdrowia przeanalizowało wszystkie konsekwencje tych przepisów dla lekarzy zatrudnionych na podstawie umów o pracę? Czy przeanalizowało skutki dla szpitali, które mogą z dnia na dzień utracić możliwość korzystania z pracy potrzebnych im specjalistów?" - zapytała przewodnicząca OZZL Grażyna Cebula-Kubat, cytowana w publikacji.
Zdaniem OZZL przyjęcie przez Sejm poprawki przewidującej możliwość wykluczenia lekarza z udzielania świadczeń finansowanych przez NFZ, w określonych przypadkach nawet dożywotnio, na podstawie jednoosobowej decyzji administracyjnej prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, bezprecedensowo ingeruje w sytuację zawodową lekarzy.
Prezes NFZ zyskuje za dużo uprawnień?
Zapis przewidujący, że o wykluczeniu lekarza z systemu publicznego będzie decydował prezes NFZ budzi też obawy samorządu lekarzy.
- Pytanie brzmi (...), czy rzeczywiście prezes NFZ, jako jednoosobowy organ, powinien podejmować taką decyzję. Być może lepiej byłoby, gdyby zajmował się tym organ kilkuosobowy, który w razie wątpliwości mógłby podjąć decyzję w głosowaniu. To pierwsza myśl, jaka przychodzi mi do głowy. Pewne sprawy powinny być rozstrzygane przez kilka osób, a nie jednoosobowo - mówił w piątek w rozmowie z Rynkiem zdrowia Piotr Pisula, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej.
Rzecznik zwrócił też uwagę na kwestię trwałego wykluczenia. Wskazał, że w polskim prawie karnym jest instytucja zatarcia skazania.
- Pytanie więc, czy lekarz, który został trwale wykluczony z systemu publicznego, ale przez kolejnych 15 czy 20 lat wykazuje się nienaganną postawą etyczną, powinien mieć możliwość powrotu do tego systemu - zastanawiał się Pisula.
Lekarze etatowi a kontraktowi
W poniedziałek przedstawiciele OZZL zwrócili uwagę, że nowe regulacje - dotyczące m.in. limitów wynagrodzeń, czasu pracy i zakazów konkurencji - powstały na podstawie skrajnych przypadków wysokich zarobków na kontraktach, bez uwzględnienia specyfiki pracy lekarzy etatowych. Związek uważa, że uderzenie w lekarzy zatrudnionych na umowę o pracę, którzy "stanowią trzon publicznych szpitali, grozi paraliżem oddziałów i ograniczeniem dostępu pacjentów do opieki medycznej". W związku z powyższym OZZL domaga się pilnego spotkania z ministrą zdrowia i właściwymi podsekretarzami stanu, poświęconego przyjętym przez Sejm przepisom.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.