Kłótnia braci Karnowskich w sieci. "Zajmij się wpychaniem wódki i tytoniu Polakom"
Jacek i Michał Karnowscy wspólnie tworzyli telewizję wPolsce24. Ich drogi rozeszły się jednak w sierpniu ubiegłego roku. Wówczas z firmy najpierw odeszli Michał Adamczyk i Marcin Tulicki, a potem dołączył do nich Michał Karnowski. Wspólnie stworzyli Kanał TAK! Z kolei Jacek Karnowski pozostał redaktorem naczelnym wPolsce24.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W poniedziałek wieczorem pracownik wPolsce24 Wojciech Biedroń opublikował wpis, w którym przekonywał, że stacja jest okradana i manipuluje się wynikami jej oglądalności.
Czytaj nas częściej w Google
Do tych twierdzeń odniósł się na portalu X Michał Karnowski. "Wojtek, rozumiem szok nagłego tąpnięcia wyników. Ale to się zdarzało i wcześniej. Teza o manipulacji panelem przez Nielsena nie wytrzymuje krytyki, bo oznaczałaby spisek przeciwko wyłącznie jednej stacji — innym aż tak nie spadło. Szukałbym przyczyn jednak, gdzie indziej. Może w zmianie ramówki — właśnie w sierpniu? Doborze tematów? Ustawieniu gwiazd stacji na antenie? Zdejmowaniu programów, które komercyjnie ciągnęły antenę po starcie? Raczej nie w dobrej robocie dziennikarzy" — ocenił.
"Zajmij się swoimi dealami lobbingowymi, wpychaniem wódki i tytoniu Polakom"
Na jego wpis ostro zareagował Jacek Karnowski: "Bracie, zajmij się swoimi dealami lobbingowymi, wpychaniem wódki i tytoniu Polakom, pieniędzmi z Zondacrypto, a nie atakowaniem stacji, którą porzuciłeś i chciałeś zatopić. Radzimy sobie i sobie poradzimy".
"Daleko zaszedłeś Jacku. Ale ostrzegałem — bierzesz się za coś, na czym się nie znasz. Przepaliliście w rok 30 milionów pożyczonych pieniędzy a wyniki na dnie. Dlatego musiałem odejść — choć ostatecznie mnie wyrzucono, bo ostrzegałem. Poważny człowiek nie przepala 30 milionów. Na tym kończę by nie dawać radości gawiedzi" — odparł Michał Karnowski.
Ich dyskusja na tym się jednak nie skończyła. "Nie zaczepiłem Cię ani razu, ani razu, Ty mnie i nas atakowałeś kilkanaście razy. Inauguracją nowego przedsięwzięcia było wielkie plucie na byłą firmę. Ale są granice, więc reaguję. Odszedłeś sam, bo uważałeś, że firma więzi Twój napoleoński potencjał. Ps. Nie będziesz zaczepiał, to nie będę odpowiadał. Proste" — napisał redaktor naczelny wPolsce24.
"Nie jesteśmy w sekcie, choć czasem tak się zachowujecie"
"Słowo plucie też zarezerwujmy na inne okazje. Musiałem powiedzieć, że mnie wyrzucono i dlaczego. Do tego trwająca próba okradzenia mnie z udziałów. Życzę Wam powodzenia. Jak TV wPolsce zrobi coś fajnego, chwalę. Jak głupiego — też się wypowiem. Tak jak o innych mediach. Nie jesteśmy w sekcie, choć czasem tak się zachowujecie. Tezę, że wyniki stacji mogą być zaniżone przez manipulację wielokrotnie suflowałeś wcześniej — zawsze odpowiadałem, że to zła ścieżka i zabierałem się do pracy. Teraz też warto to zrobić. PS. Wiesz, że z Zondy nie wzięliśmy ani złotówki — a mimo to powielasz ten przekaz. To kłamstwo. Nie powinieneś" — odparł Michał Karnowski.
"A potencjał napoleoński — cóż, ostrzegałem, że przepalicie pieniądze i zniszczycie firmę amatorszczyzną. Można to też nazwać zdrowym rozsądkiem. Członek Zarządu nie może podpisywać się pod niszczącymi stację działaniami, pod szalonymi eksperymentami ludzi, którzy nigdy mediów nie robili. Czasem w takiej sytuacji trzeba odejść. I chciałem odejść maksymalnie pokojowo — ale zażądano 10-letniego zakazu pracy w mediach. Gdy odmówiłem, postanowiono mnie ukarać. Tak było" — dodał.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.