Mijają trzy lata wojny w Strefie Gazy. Porażające statystyki konfliktu. "Warunki życia są nie do zniesienia"
Wojna w Strefie Gazy wybuchła po ataku Hamasu i innych palestyńskich ugrupowań na Izrael 7 października 2023 r., w którym zginęło około 1200 osób, a 251 zostało uprowadzonych. W rozpoczętej w odpowiedzi izraelskiej ofensywie straciło życie ponad 74,2 tys. Palestyńczyków, a ponad 175 tys. zostało rannych — podaje lokalne ministerstwo zdrowia. W kampanii zginęło też 472 izraelskich żołnierzy. Zawieszenie broni zakończyło najcięższe walki, choć od tego czasu izraelskie ataki nie ustały całkowicie.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Strefa Gazy zniszczona wojną
Czytaj nas częściej w Google
Trzy lata po rozpoczęciu wojny większość z ponad 2 mln mieszkańców Strefy Gazy pozostaje uzależniona od pomocy humanitarnej. Od zawarcia rozejmu w październiku 2025 r. poprawiła się dostępność żywności, ale setki tysięcy osób nadal żyją w namiotach, bez dostępu do prądu, wody i opieki medycznej.
— Wznowienie pomocy humanitarnej po ogłoszeniu rozejmu przyniosło pewną ulgę, ale warunki życia są nadal nie do zniesienia. Dostęp pomocy jest nadal poważnie ograniczony, a skala ludzkiego cierpienia wciąż przekracza wszelkie wyobrażenie — powiedział 24 września sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres.
Izraelskie bombardowania zniszczyły lub uszkodziły ponad 80 proc. budynków w Strefie Gazy, a około 1,9 mln z 2,1 mln mieszkańców zostało zmuszonych do opuszczenia domów, wielu z nich wielokrotnie. Obecnie dwie trzecie mieszkańców Strefy Gazy żyje w namiotach lub prowizorycznych obozowiskach — podało we wrześniu Biuro ONZ ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (OCHA). Na ulicach zalega 68 mln ton gruzu.
PAP/EPA/MOHAMMED SABER
Zniszczona Strefa Gazy
Jedną z największych zmian po zawieszeniu broni jest poprawa sytuacji żywnościowej. Większy napływ pomocy zmniejszył zagrożenie głodem, ale pomoc wciąż nie zaspokaja potrzeb. Według OCHA rodziny otrzymują miesięcznie paczkę żywnościową i 25-kilogramowy worek mąki, co pokrywa około połowy minimalnego zapotrzebowania kalorycznego.
Znacznie wolniej poprawia się dostęp do podstawowych usług. Od trzech lat do Strefy Gazy nie jest dostarczany prąd z izraelskiej sieci energetycznej. Szpitale i część gospodarstw domowych korzystają z generatorów, ale izraelskie ograniczenia wwozu paliwa, oleju silnikowego i części zamiennych utrudniają ich działanie.
Zniszczenia infrastruktury ograniczają również dostęp do wody. We wrześniowym raporcie Specjalnego Koordynatora ONZ ds. Procesu Pokojowego na Bliskim Wschodzie (UNSCO) podano, że około 77 proc. gospodarstw domowych jest uzależnionych od dostaw cysternami. Nie działa żadna z oczyszczalni ścieków ani dwie trzecie przepompowni, przez co ścieki trafiają m.in. bezpośrednio do Morza Śródziemnego.
Problemy z wodą przekładają się również na warunki sanitarne. — Plan miał przynieść ulgę — powiedział w maju Adam Coogle z Human Rights Watch, odnosząc się do planu zakończenia konfliktu w Strefie Gazy, którego realizację nadzoruje powołana na mocy rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ Rada Pokoju. — Tymczasem Palestyńczycy w Strefie Gazy nadal głodują, wciąż nie mają dostępu do opieki medycznej, a cywile nadal giną — dodał.
Kto rządzi Strefą Gazy po latach wojny?
Strefa Gazy ma obecnie trzy odrębne ośrodki kontroli i administracji: Izrael kontroluje większość terytorium, Hamas zachowuje faktyczną władzę nad obszarem, na którym mieszka niemal cała ludność, a administracja powołana, by zastąpić Hamas, wciąż nie została wpuszczona do Strefy.
Na początku października Izrael kontrolował, według Reutersa, ponad 60 proc. Strefy Gazy i niemal codziennie przeprowadzał tam ataki lotnicze. Premier Benjamin Netanjahu nazywa zajęte tereny strefą buforową, która ma zapobiegać kolejnym atakom Hamasu, i zapowiada, że wojska się z nich nie wycofają.
Po napaści Hamasu z 2023 r., Izrael zapowiedział likwidację ugrupowania. Jednak trzy lata później Hamas nadal rządzi częścią Strefy. Na kontrolowanym przez niego wąskim pasie wybrzeża mieszkają niemal wszyscy Gazańczycy, czyli blisko 2 mln osób, w dużej mierze w zniszczonych budynkach i prowizorycznych schronieniach.
Plan pokojowy przyjęty po ogłoszonym w październiku 2025 r. zawieszeniu broni zakłada stopniowe rozbrajanie Hamasu, równoległe wycofywanie wojsk izraelskich oraz przekazanie administracji palestyńskiemu Narodowemu Komitetowi ds. Administracji Strefy Gazy (NCAG). Komitet ma odpowiadać za sprawy cywilne, podstawowe usługi i porządek publiczny. Ma działać pod nadzorem powołanej na mocy rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ Rady Pokoju, która powstała z inicjatywy prezydenta USA Donalda Trumpa.
PAP/EPA/MARTIAL TREZZINI
Demonstracja poparcia dla Palestyny w Szwajcarii
Realizacja promowanego przez Stany Zjednoczone planu utknęła jednak w martwym punkcie. Izrael uzależnia dalsze wycofanie wojsk od pełnego rozbrojenia Hamasu, a Hamas nie chce oddać broni, dopóki izraelskie wojska pozostają w Strefie.
Bez rozwiązania tego sporu nie może rozpocząć się przekazywanie władzy administracji NCAG. W lipcu Hamas rozwiązał swój organ administracyjny zarządzający Strefą i zadeklarował przekazanie władzy komitetowi, ale jego członkowie nie zostali dotąd wpuszczeni przez Izrael do Strefy i nie przejęli tamtejszych instytucji. Hamas zapowiedział wobec tego, że zatrudnieni przez niego urzędnicy pozostaną na stanowiskach, i zachował nadzór nad policją i bezpieczeństwem na kontrolowanych terenach.
Wojna zmieniła Izrael. Kraj płaci coraz wyższą cenę
Trzy lata wojny nie doprowadziły izraelskiej gospodarki do załamania, ale mocno obciążyły finanse państwa. Izrael prowadził w tym czasie działania zbrojne na kilku frontach, m.in. w Strefie Gazy, Libanie, Syrii i przeciwko Iranowi. Izraelski dziennik "TheMarker" szacował w sierpniu, że wydatki związane z konfliktami sięgnęły już około 420 mld szekli (540 mld złotych), co czyni go najdroższą i najdłuższą wojną w historii Izraela.
Znacząco zwiększono wydatki na obronność. W 2022 r. stanowiły one 4,2 proc. PKB i 16 proc. budżetu państwa, a w 2026 r. — już niemal 8 proc. PKB i około jednej czwartej budżetu. Według Banku Izraela około połowy z nich sfinansowano poprzez zwiększenie zadłużenia.
Izraelski Instytut Demokracji (IDI) ostrzega, że rosnących wydatków na obronę nie da się pogodzić z utrzymaniem obecnego poziomu usług publicznych i stabilnych finansów. Oznacza to, że część kosztów wojny poniosą podatnicy, a mniej pieniędzy trafi na cele cywilne.
Jednocześnie po trzech latach wojny Izrael nie wygląda jak kraj gospodarczo wyniszczony konfliktem. Dziennik ekonomiczny "Kalkalist" zwrócił we wrześniu uwagę na pozorny paradoks: pomimo konfliktu giełda bije rekordy, szekel jest mocny, stopy procentowe spadają, inflacja pozostaje umiarkowana, a konsumpcja utrzymuje się na wysokim poziomie. Dobre wskaźniki makroekonomiczne nie pokazują jednak całego obrazu. Rosną koszty życia, a sytuacja części gospodarstw domowych i branż wyraźnie się pogorszyła.
PAP/EPA/ABIR SULTAN
Baner wyborczy premiera Binjamina Netanjahu
Masowa mobilizacja zaostrzyła spór o zwolnienie ultraortodoksyjnych mężczyzn ze służby wojskowej. Ultraortodoksi stanowią około 13 proc. ludności Izraela i wielu Izraelczyków uważa zwolnienia za niesprawiedliwe, zwłaszcza w czasie wojny, gdy inni obywatele są wielokrotnie powoływani do rezerwy.
Zmęczenie przedłużającą się wojną, kolejnymi mobilizacjami i rosnącymi kosztami życia zbiegło się ze wzrostem emigracji z Izraela — kraju, który od powstania korzystał ze stałego napływu imigrantów. Od 2024 r. więcej osób opuszcza kraj, niż do niego przybywa.
Mimo trzech lat walk i bezprecedensowego wzrostu wydatków na obronę duża część Izraelczyków nadal nie czuje, że kraj stał się bezpieczniejszy. Z badania Izraelskiego Instytutu Studiów nad Bezpieczeństwem Narodowym wynika, że mniej niż jedna trzecia Izraelczyków uważa, że ich kraj wygrał wojnę w Strefie Gazy. Niewiele lepiej oceniane są rezultaty walk z Hezbollahem, a jeszcze gorzej — wojny z Iranem.
Jednak z prowadzenia wojny w Strefie Gazy przez wojsko zadowolonych jest 61 proc. badanych, podczas gdy działania rządu w tym kontekście pozytywnie ocenia tylko 34 proc.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.