ESPNWNBA Power Rankings: Dream climb four spots, Fever drop threeESPN DeportesRaúl Jiménez y los Wolves juegan la 2da ronda de la Carabao CupDaily MaverickThe bond market is beginning to revolt against Americaוואלהיוסף חדאד: "אהיה הערבי הראשון בקבינט המדיני ביטחוני"RTP Desporto18h30 O ouro de Camila Rebelo e a aposta do SportingThe Jerusalem PostShin Bet involved in search for missing child Haymanot Kasau, Herzog says at meeting with parentsBollywood HungamaPhool Aur Kaante filmmaker Kuku Kohli diesBillboardMon Laferte Gives New Meaning to ‘La Perla’ in Rosalía’s Confessional: ‘Could It Be That I’m the Pearl?’Screen RantPlayStation, Xbox Get Huge Free 100-Hour Open-World RPG, Officially Available TodayCBS NewsDolly Parton, country music legend, dies at age 80DeadlineRon Livingston Joins Alex Borstein & June Squibb In Dramedy ‘Turn The Lights Back On’ynet ספורטחי, מחצית שנייה: סבאח - הפועל באר-שבע 2:3
The Daily Newsstand · Free, Always
Tuesday, August 25, 2026

Zamiast szpiegów ludzie z internetu. Tak Rosja działa przeciwko europejskiej zbrojeniówce

Translate

Wedle zachodnich wywiadów Rosja zmieniła nieco sposób działania. Zamiast wysyłać do Europy własnych funkcjonariuszy, rosyjski wywiad wojskowy ma coraz częściej korzystać z pośredników, lokalnych grup przestępczych i przypadkowych ludzi werbowanych w internecie. To rozwiązanie jest dla Moskwy znacznie wygodniejsze. Człowiek, który podpala halę za kilka tysięcy euro albo kryptowalut, może nawet nie wiedzieć, kto ostatecznie zapłacił za jego usługę.

Tych agentów, którzy mają po prostu przeprowadzać akty sabotażu czy terroru i nie martwić się o to, że ich człowiek zostanie pojmany, rekrutuje się w prosty sposób. Instrukcje operacyjne są przekazywane w możliwie najprostszej formie, bez wyjaśniania celu całości operacji.

W bardziej wrażliwych przypadkach stosuje się tak zwane martwe punkty, czyli miejsca fizyczne lub cyfrowe, w których instrukcje są czasowo pozostawiane i odbierane bez bezpośredniego kontaktu pomiędzy stronami. Jest to połączenie klasycznych technik wywiadowczych z realiami epoki smartfonów i geolokalizacji, pozwalające ograniczyć liczbę śladów prowadzących do organizatora. Tak pozyskiwanych "agentów" Rosjanom nie szkoda, ponieważ z założenia są uważani za "jednorazowych".

Taki sposób działania ma jeszcze jedną zaletę. Utrudnia przypisanie odpowiedzialności Rosji. Jeżeli w nocy ktoś wrzuci butelkę z mieszaniną zapalającą przez okno magazynu, a następnie ucieknie samochodem, bardzo trudno udowodnić, że za całym przedsięwzięciem stał Kreml, bo trudno znaleźć ślady w komunikatorach, a przepływ funduszy dzięki kryptowalutom bez odpowiednich narzędzi jest w zasadzie nie do udowodnienia. A narzędzi Polska nie ma, ponieważ prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę mającą regulować obrót kryptowalutami. A w związku z narastającymi atakami na wschodniej flance NATO takie narzędzia byłyby pożądane.

Ataki na NATO

W nocy z 14 na 15 sierpnia w Tallinnie doszło do pożaru budynku Milrem Robotics, estońskiej firmy produkującej lądowe bezzałogowce. Pożar nie przerwał produkcji ani dostaw dla Ukrainy, ale estońska prokuratura od początku bada możliwość podpalenia i sabotażu.

W Łotwie zatrzymano następnie trzech Estończyków rosyjskiego pochodzenia. Wszyscy zostali tymczasowo aresztowani, a podczas przeszukań zabezpieczono nośniki danych oraz przedmioty, które mogły zostać wykorzystane do podpalenia. Łotewska służba bezpieczeństwa prowadzi postępowanie w sprawie pomocy obcemu państwu w działaniach przeciwko innemu państwu.

Podobny przypadek pojawił się na Litwie. Tamtejsze władze oskarżyły sześć osób o udział w próbie podpalenia zakładu dostarczającego wojsku ukraińskiemu skanery fal radiowych. Litewskie śledztwo przypisało operację rosyjskiemu GRU. Według ustaleń śledczych wykonawcy mieli otrzymywać pieniądze za swoje działania, a w sprawie występowały osoby z kilku państw.

Litewskie służby twierdzą, że była to część szerszej operacji prowadzonej przez grupę działającą z Rosji. 10 sierpnia doszło do pożaru i eksplozji w zakładzie EMCO w Bułgarii. Firma produkuje między innymi amunicję artyleryjską dla Ukrainy. Początkowo informowano o pożarze ciężarówki, po którym eksplozje objęły magazyn amunicji. Około 300 pracowników ewakuowano, nie było ofiar.

Bułgarskie władze badają wszystkie możliwe przyczyny, włącznie z celowym podłożeniem źródła ognia, ale nie potwierdziły rosyjskiego udziału. Kierownictwo EMCO również początkowo nie widziało podstaw do twierdzenia, że doszło do zewnętrznej ingerencji.

Trzy dni później eksplozja nastąpiła w zakładach KNDS Ammo Italy w Colleferro pod Rzymem. Wybuch miał miejsce w części zajmującej się prasowaniem prochu. W zakładzie przebywały 24 osoby, ale nikt nie został ranny. Przyczyna wybuchu jest badana.

Wcześniej, 20 marca, w czeskich Pardubicach podpalono obiekt należący do LPP Holding. W zakładzie produkowano między innymi drony oraz wyposażenie optoelektroniczne, w tym urządzenia wykorzystywane przez ukraińskie wojsko. Do ataku przyznała się w internecie organizacja przedstawiająca się jako The Earthquake Faction, która twierdziła, że jej celem była współpraca przedsiębiorstwa z izraelskim przemysłem obronnym. LPP zaprzeczało jednak, aby w zakładzie faktycznie produkowano izraelskie systemy. W związku ze sprawą zatrzymywano kolejne osoby, także w Polsce i Bułgarii.

Polska może być kolejnym celem?

Polska ma dla rosyjskiego wywiadu znacznie większe znaczenie niż kraje bałtyckie. Jest największym centrum logistycznym dla Ukrainy. Przez nasze terytorium przebiega znaczna część dostaw, a polski przemysł obronny szybko zwiększa produkcję amunicji, rakiet, pojazdów, dronów i innych systemów wykorzystywanych przez Wojsko Polskie oraz Ukrainę.

Rosja już zresztą próbowała przeprowadzać na terenie Polski akcje sabotażowe. W maju 2024 r. ABW zatrzymała osoby podejrzewane o dywersję, a w jednym z przypadków ustalono, że obywatel Ukrainy otrzymał od rosyjskich służb 4 tys. dolarów za przygotowanie podpalenia obiektu we Wrocławiu.

W maju tego roku ABW zatrzymała natomiast trzech obywateli Polski podejrzanych o szpiegostwo na rzecz Rosji. W sierpniu służby zatrzymały w Warszawie obywatela Ukrainy podejrzanego o próbę zamachu na przedstawiciela ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego. Mężczyzna miał wcześniej podłożyć pod samochodem improwizowany ładunek wybuchowy.

Częstotliwość takich działań ewidentnie rośnie. I tutaj zaczyna się problem. Najwyższa Izba Kontroli już w 2016 r. wskazywała na niedociągnięcia w przygotowaniu i ochronie obiektów infrastruktury krytycznej. Kontrola obejmowała między innymi sposób identyfikowania zagrożeń, przygotowanie planów ochrony oraz działania administracji publicznej.

Podobny problem dotyczy kolei. NIK w kontroli z 2024 r. stwierdziła niedociągnięcia w organizacji zarządzania kryzysowego na kolei oraz problemy z koordynacją działań i organizacją ratownictwa. Od tamtego czasu niewiele się zmieniło. Nie ma odpowiednich procedur, a te które istnieją, są notorycznie łamane.

W zasadzie przez cztery lata wojny na Ukrainie polskie władze nie wyciągnęły wniosków. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego poświęciła temu zagadnieniu osobne opracowanie. Pod redakcją dr Karoliny Wojtasik i dra Damiana Szlachtera powstała książka "Prawne i techniczne metody ochrony obiektów infrastruktury krytycznej przed zagrożeniami ze strony bezzałogowych statków powietrznych - przykład Polski".

Specjaliści opisali w niej nie tylko przypadki działań hybrydowych, aktów terroru, ale też podsunęli politykom gotowe wnioski i sposoby rozwiązania problemu. Na razie jednak politycy prawdopodobnie mają znacznie ważniejsze problemy na głowie, ponieważ nie rozpoczęła się nawet szersza debata na ten temat w parlamencie.

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.