Brat byłego szefa KGP stanie przed sądem. Śledztwo skończone
- Zarzuty w sprawie udziału w zorganizowanej grupie przestępczej usłyszało 20 osób.
- Śledczy zabezpieczyli ponad 30 mln zł w gotówce, nieruchomościach i samochodach.
- Wszyscy podejrzani odpowiadają obecnie z wolnej stopy.
Karuzela VAT i planowany akt oskarżenia
Jak przypomina "Gazeta Wyborcza" grupa miała działać od stycznia 2013 r. do grudnia 2021 r. Kontrolowała ona sieć firm, działających głównie w stolicy, na Górnym Śląsku, w Zagłębiu i Lublinie.
Grupa zajmowała się masowym sprowadzaniem tanich towarów z Chin, za które nie płacono należnego podatku VAT. Gdy fiskus zaczynał się interesować jedną z firm, która nie płaciła należnego podatku, firma nagle znikała a jej działalność przejmowała kolejna spółka kontrolowana przez grupę przestępczą.
Prokuratura twierdzi, że Łukasz S. uczestniczył w procederze, a jego firmy należały do sieci podmiotów wykorzystywanych w tym modelu. Co więcej, jak wynika z zeznań podejrzewanych w tej sprawie, miał on im gwarantować, że "sprawa ma parasol ochronny na samej górze w policji".
Postępowanie prowadzi Prokuratura Regionalna w Lublinie. Śledczy otrzymali opinię biegłych dotyczącą przepływów pieniędzy między rachunkami bankowymi. Dokument, na który czekano wiele miesięcy, ma pomóc w uporządkowaniu materiału dowodowego. Akt oskarżenia wobec podejrzanych ma być gotowy w pierwszej połowie przyszłego roku, a za zarzucane przestępstwa grozi im co najmniej 15 lat więzienia.
Zabezpieczony majątek podejrzanych
W sprawie przedstawiono zarzuty 20 osobom. Dotyczą one między innymi udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, prania pieniędzy, fałszowania faktur VAT oraz oszustw dotyczących mienia znacznej wartości. Mimo że podejrzani nie przebywają obecnie w areszcie, śledczy zabezpieczyli majątek o wartości przekraczającej 30 mln zł. Zabezpieczenia obejmują gotówkę, domy, działki oraz luksusowe samochody.
Wcześniej aresztowano pozostałych członków grupy, którzy spędzili za kratami ponad rok. Łukasz S. nie trafił do aresztu po decyzji ówczesnego szefa Prokuratury Regionalnej w Lublinie Jerzego Ziarkiewicza. Prokurator miał wydać pisemne polecenie wycofania wniosku aresztowego prowadzącemu sprawę śledczemu.
Postępowanie wobec Jerzego Ziarkiewicza
Jerzy Ziarkiewicz został szefem Prokuratury Regionalnej w Lublinie w 2018 roku. To pod jego "skrzydła" miały trafiać sprawy niewygodne dla polityków Prawa i Sprawiedliwości. Nazywany "zaufanym człowiekiem" byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry prokurator miał blokować takie sprawy.
Ziarkiewicz został wkrótce odwołany z funkcji szefa prokuratury. Prokuratura Krajowa chce mu m.in. przedstawić zarzuty za przetrzymywanie śledztw w słynnej "zamrażarce". Ale żeby tak się stało, należy uchylić prokuratorowi immunitet. Sprawa tymczasem - jak informuje "GW" - trafiła do sędziego, który jest dobrym znajomym Ziarkiewicza. Mimo że dokumenty trafiły do sądu w lutym 2025 roku, nadal jest w toku.
Co dzieje się z Ziarkiewiczem? "GW" przypomina, że mimo toczących się śledztw i postępowań dyscyplinarnych Ziarkiewicz w marcu tego roku został powołany do rady ds. bezpieczeństwa i obronności, ciała doradczego prezydenta RP Karola Nawrockiego.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.