The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, October 28, 2026

Ukraiński nokaut. Rosja chce ukryć je pod ziemią, są oficjalne zalecenia

Translate

Gdzie ukryć to, co niezwykle cenne, kiedy z nieba spada ukraiński ogień? Według Kremla - pod ziemią.

Rosyjskie Ministerstwo Rozwoju Cyfryzacji zatwierdziło nowe zalecenia dotyczące centrów danych.

W przypadku obiektów o znaczeniu strategicznym proponuje się umieszczenie ich pod ziemią lub otoczenie wzmocnionymi konstrukcjami, a także zastosowanie systemów walki radioelektronicznej. Nie podano jednak szczegółów dotyczących skali i terminów realizacji tego planu.

Mówiąc krótko - Rosja chce zrobić wszystko, by centra danych stały się jak najmniej widoczne i dostępne dla ukraińskich dronów. Jeśli zostaną trafione, wzmocnione konstrukcje z założenia mają ochronić pomieszczenia serwerowe, systemy chłodzenia i zasilania przed falą uderzeniową i odłamkami.

- Nowe zalecenia to przede wszystkim efekt skutecznych ukraińskich ataków na centra danych w Rosji w ostatnich tygodniach - nie ma wątpliwości Iwona Wiśniewska, główna specjalistka w Zespole Rosyjskim Ośrodka Studiów Wschodnich.

Ukraińcy z nową taktyką. Efekt? Rosjanie bez map i taksówek

Między 7 a 11 października ukraińskie drony uderzyły w trzy centra danych należące do rosyjskiego koncernu technologicznego Yandex, nazywanego "rosyjskim Googlem".

Kilka dni później zaatakowano kolejne serwerownie należące do: Sbierbanku - największego komercyjnego banku Rosji oraz VKontakte - serwisu społecznościowego nazywanego "rosyjskim Facebookiem".

- Uderzenia doprowadziły do destabilizacji i naprawdę poważnych problemów w funkcjonowaniu rosyjskiej gospodarki. Szczególnie ucierpiał Yandex i korzystające z niego podmioty - wskazuje.

Ekspertka przypomina, że z usług Yandexu korzystają m.in. rosyjscy odpowiednicy Ubera czy Bolta. Firma oferuje także tysiącom tamtejszych firm dostęp do chmury obliczeniowej.

- Yandex to również nawigacja i mapy, których masowo używają nie tylko Rosjanie, lecz także mieszkańcy państw ościennych, takich jak Kazachstan czy nawet Serbia - wylicza.

Ataki spowodowały więc problemy z zamówieniem taksówki czy uruchomieniem nawigacji.

Co więcej, Rosjanie zgłaszali poważne kłopoty z płatnościami (Yandex Pay). Obywatele masowo i na własnej skórze znów doświadczyli skutków wojny usilnie nazywanej przez kremlowski reżim "specjalną operacją wojskową".

Rosja. Awarie w sądach i uszkodzone superkomputery

Kłopoty dosięgnęły nawet sądy. Jak informował niezależny rosyjski serwis informacyjny Verstka, od 8 do 14 października odwoływano rozprawy, bo firma obsługująca systemy elektroniczne sądu rozesłała powiadomienia o masowej awarii w centrum danych Yandex Cloud. Awaria utrudniała lub paraliżowała działanie sądów w co najmniej ośmiu obwodach.

Niewykluczone, że ataki mogły również utrudnić prowadzenie działań wojennych. Choć jak wskazuje ekspertka OSW, nie wiadomo, w jakim dokładnie stopniu zaatakowane centra danych były wykorzystywane do celów militarnych.

- Wiadomo natomiast, że w trzech uderzonych obiektach Yandeksu znajdowały się superkomputery do wysokoprzepustowego przetwarzania danych, które mogły być stosowane również do obliczeń na potrzeby sztucznej inteligencji czy zarządzania przestrzenią powietrzną - mówi Iwona Wiśniewska.

Yandex ma poważne kłopoty

Obecnie Yandex nadal pracuje w trybie awaryjnym, a naprawy wszystkich zniszczeń mogą zająć nawet pół roku.

- W pierwszej kolejności przywrócono kluczowe usługi, takie jak Yandex Pay, mapy czy zamawianie przejazdów. Jednak znaczna część usług wciąż pozostaje niedostępna lub ograniczona, np. w zależności od regionu - mówi Iwona Wiśniewska.

Przywrócenie pełnej funkcjonalności jest bardzo trudnym zadaniem m.in. ze względu na uzależnienie Rosji od importu technologii.

- Superkomputery Yandeksu były produkcji amerykańskiej. Pozyskanie zamienników wymaga wyjścia na rynek międzynarodowy. Dynamicznie rozwijająca się branża informatyczna powoduje, że zapotrzebowanie na tego rodzaju sprzęt jest ogromne. Zamówienie i szybkie sprowadzenie podzespołów jest bardzo trudne. Dodatkowo Rosja będzie musiała opłacić pośredników, gotowych obchodzić sankcje, by zdobyć potrzebny sprzęt - podkreśla analityczka z OSW.

Koszty odczują odbiorcy. Ponadto, jak podaje niezależny rosyjski portal Meduza, po październikowych uderzeniach Yandex dodał do swojej umowy z użytkownikami klauzulę, która zwalnia firmę z odpowiedzialności w przypadkach siły wyższej, w tym ataków ukraińskich dronów.

Rosyjska sieć przeciążona od dawna

Iwona Wiśniewska podkreśla jednak, że rynek technologiczny w Rosji ma kłopoty nie tylko przez ukraińskie ataki.

- Kreml wprowadza regulacje zmuszające firmy do gromadzenia i przechowywania wszystkich danych klientów wyłącznie na terytorium Rosji. Dotyczy to nawet usług oferowanych za granicą, na przykład w Kazachstanie - wskazuje.

Yandex posiada sześć centrów danych. Po trafieniu trzech, pozostałe częściowo przejęły ich zadania, dzięki czemu system w ogóle funkcjonuje. Jednak cała rosyjska sieć jest mocno przeciążona i to od dawna.

- Wprowadzono przepisy, które nakazują przechowywanie wszelkich informacji z kanałów łączności - SMS-ów, materiałów wideo czy nagrań audio - przez trzy lata - podkreśla Wiśniewska.

Jak mówi analityczka z OSW, wszystko z powodu potrzeby inwigilowania obywateli i przejmowania pełnej kontroli nad społeczeństwem.

Ekspertka OSW: Znaleźli skuteczny sposób na ograniczenie dochodów Rosji

Aktualne zalecenia ukrycia centrów danych pod ziemią są kolejnym dowodem na to, że Ukraina skutecznie wzięła na celownik nowy czuły punkt Kremla.

- Atak na centra danych w Rosji to kolejny skuteczny sposób Ukrainy na ograniczanie rosyjskich dochodów budżetowych i możliwości finansowania wojny - podkreśla Wiśniewska.

I jak pokazał październik - skuteczny sposób, by bezpośrednio przypomnieć Rosjanom żyjącym setki kilometrów od linii frontu, że wojna trwa i dotyczy także ich.

Jolanta Kamińska-Samolej (jolanta.kaminska@firma.interia.pl)

"Świat w szachu". Komornicki o rosyjskiej inwazji: Ma służyć oczyszczaniu rosyjskiego społeczeństwaINTERIA.PL


View the original on Interia →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.