Awantura o kawę sparaliżowała kurs Pendolino? Jest reakcja PKP Intercity
Podróżni, którzy we wtorek 20 października jechali pociągiem PKP Intercity z Warszawy do Wrocławia, dotarli do stolicy Dolnego Śląska z kilkugodzinnym opóźnieniem. Na pokładzie Pendolino, którym podróżowali, doszło do starcia pomiędzy kierownikiem pociągu i jednego z pasażerów pierwszej klasy. Jak się okazało, tym ostatnim był jeden z dyrektorów wykonawczych narodowego przewoźnika.
Jak wynika z informacji dziennikarzy Kolejowego Portalu (kolejowyportal.pl) oraz twórcy profilu Bezpieczna Kolej w serwisie X, pasażer pierwszej klasy miał naruszyć nietykalność cielesną kierownika pociągu oraz kierować groźby i wyzwiska pod adresem pracowniczki WARS i konduktorki. Po zdarzeniu kierownik pociągu źle się poczuł i poprosił o wezwanie karetki. Ta przyjechała na stację Opole Główne, gdzie Pendolino stanęło na przymusowy, przedłużony postój.
Kolejowyportal.pl donosi, że dotarli do notatek służbowych sporządzonych przez pracowników WARS i kierownika pociągu. Wynika z nich, że konflikt rozpoczął się od problemów z serwisem gastronomicznym w pierwszej klasie. Na części trasy zabrakło filiżanek do wydawania posiłków. Na skutek tego pasażerowie dostali od obsługi informację, że gorące napoje w porcelanowej filiżance zostaną im wydane z kilkuminutowym opóźnieniem lub też zaserwowane w papierowym kubeczku natychmiast. Taka informacja miała wywołać wybuch złości u jednego z pasażerów tego wagonu. Ten w niewybrednych słowach domagał się natychmiastowej obsługi.
Według informacji awanturujący się pasażer to pracownik PKP Intercity, jeden z warszawskich dyrektorów spółki.
Jak donosi serwis, z notatki kierownika pociągu wynika, że przed stacją Częstochowa Stradom dyrektor wszedł do przedziału służbowego dla drużyny konduktorskiej i poinformował go o odsunięciu od wykonywania obowiązków po tym, jak pociąg dojedzie do Wrocławia. Powodem miała być wcześniejsza sytuacja związana z przekazaniem napoju maszyniście przez konduktorkę. Kierownik twierdzi, że podczas rozmowy był obrażany, a gdy próbował opuścić przedział, doszło do naruszenia jego nietykalności cielesnej. Świadkami zdarzenia mieli być także pracownicy WARS.
Konduktor miał źle się poczuć i wezwano załogę pogotowia. Ostatecznie z dworca w Opolu faktycznie przewieziono go do jednego z lokalnych szpitali, a całe zdarzenie miano zakwalifikować jako wypadek przy pracy.
Druga z domniemanych zaatakowanych przez dyrektora PKP Intercity osób – konduktorka Pendolino – również usłyszała od przełożonego, że jest odsunięta od obowiązków służbowych.
Konsekwencje tych decyzji odczuło natychmiast blisko 400 pasażerów jadących tym kursem Pendolino. Choć i tak pociąg był już spóźniony, to podróżni musieli z niego wysiąść i przesiąść się do innych pociągów PKP Intercity. Pendolino z Warszawy nie mogło bowiem kontynuować jazdy do Wrocławia z powodu zbyt mocno uszczuplonej załogi (jej minimalny skład regulują przepisy kolejowe – red.) a także z uwagi na fakt, że maszynista pociągu z uwagi na nieplanowany postój przekroczył już dopuszczalny czas pracy. Ostatecznie puste Pendolino dotarło do Wrocławia blisko 3 godziny później niż wynikało to z rozkładu.
PKP Intercity reaguje na doniesienia ws. awantury z udziałem dyrektora spółki
Wirtualna Polska dotarła do nowych informacji na temat tego, co działo się w pociągu pomiędzy Częstochową a Opolem. Zdaniem biura prasowego PKP Intercity tak naprawdę jej dyrektor odkrył nieprawidłowości w sterowni maszynisty.
Główną przyczynę interwencji Dyrektora Wykonawczego ds. Handlowych PKP Intercity, którą była obecność osoby nieuprawnionej w kabinie maszynisty podczas jazdy pociągu. Dyrektor, po zauważeniu tej sytuacji, udał się do przedziału służbowego kierownika pociągu w celu jej wyjaśnienia. Spółka zabezpieczyła i przeanalizowała zapis monitoringu dokumentujący dalszy przebieg zdarzenia. Dotychczasowa analiza nagrania nie potwierdza zarzutów, jakoby dyrektor naruszył nietykalność cielesną kierownika pociągu.
Czytamy w oświadczeniu wysłanym do redakcji WP i podpisanym kolegialnie jako "zarząd PKP Intercity"
W oświadczeniu istnieje też informacja, że "standard obsługi pasażerów", czyli w domniemaniu brak wystarczającej ilości porcelanowych filiżanek był tylko pobocznym efektem nieplanowanej kontroli, jaką w jadącym Pendolino przeprowadził jeden z jej dyrektorów.
"Postępowanie wyjaśniające, jakie prowadzimy, dotyczy wszystkich uczestników, niezależnie od zajmowanego stanowiska. Podkreślamy, że przestrzeganie zasad bezpieczeństwa jest obowiązkiem każdego pracownika, podobnie jak zachowanie profesjonalizmu i wzajemnego szacunku, również podczas reagowania na nieprawidłowości. Do czasu zakończenia postępowania PKP Intercity nie będzie przesądzać o odpowiedzialności poszczególnych osób. Apelujemy jednocześnie o powstrzymanie się od personalnych ataków i formułowania kategorycznych ocen na podstawie niepełnych informacji. Spółka poinformuje o wynikach postępowania i podejmie decyzje adekwatne do dokonanych ustaleń" – kończy się oświadczenie PKP Intercity.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.