„Równie ciekawy w garderobie, jak na scenie”. Englert, Żulczyk, Szczepkowska żegnają Frycza

Jan Frycz nie żyje. Aktor odszedł 15 sierpnia w wieku 72 lat. Pożegnało go wiele osób ze świata kultury i sztuki, m.in. Jakub Żulczyk, którego z Fryczem połączył kultowy serial „Ślepnąc od świateł”, Joanna Szczepkowska, Katarzyna Grochola, Borys Szyc czy przyjaciele z Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie. Na antenie RMF FM artystę wspomina Jan Englert, aktor, reżyser i wieloletni dyrektor Teatru Narodowego w Warszawie.
Jan Frycz, fot. Wojciech Olkusnik /East News
Jan Frycz zmarł 15 sierpnia w domu rodzinnym w otoczeniu przyjaciół. Poinformował o tym dziś Teatr Narodowy w Warszawie, z którym był związany. Do ostatnich chwil był aktywny zawodowo. W zeszłym tygodniu rozpoczął próby do spektaklu „Oresteja” w reż. Luki Percevala.
„Janek Frycz odszedł. Człowiek tajemnica. Artysta. Żegnaj Janku” - napisała w mediach społecznościowych Joanna Szczepkowska.
„Panie Janku. To bardzo dziwne, że spotkaliśmy się raptem parę razy. Nie powiedziałem Panu w trakcie tych spotkań, ile Panu zawdzięczam. Byłem pewien, że spotkamy się jeszcze wielokrotnie. Nigdy nie można być pewnym. Wziął Pan sobie postać, którą napisałem i przekształcił ją, przemorfował w coś ponadczasowego. (...)” - napisał Jakub Żulczyk.
„Mogę powiedzieć, że po prostu go kochałem. Uwielbiałem na pewno. Nikt mnie tak nie rozśmieszał, nikt tak nie rozkładał roli na części mniejsze i najmniejsze, szukając głębszego sensu we wszystkim. Nikt nie śmiał się tak łobuzersko, ciągle było w nim widać młodego chłopaka… (...). Zawsze osobny a pragnący bliskości. Ależ będę tęsknił Janek" - napisał Borys Szyc.
„Z rozdartym sercem publikujemy wiadomość o odejściu Jana Frycza, aktora wybitnego, który w zespole Narodowego Starego Teatru grał 17 lat (1989 - 2006)” - napisała dyrekcja i aktorzy Narodowego Starego Teatru w Krakowie.
„Z głębokim żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Jana Frycza - wybitnego aktora teatralnego, filmowego i telewizyjnego. Stworzył niemal 200 kreacji aktorskich, zapisując się na trwałe w historii polskiego teatru i polskiej kultury” - taki wpis zamieściło Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
„Debiutował dokładnie 50 lat temu. Aktor reżyserów gigantów, Jarockiego, Kutza, Lupy (...). Znakomity w długich, żmudnych, ambitnych monologach. Bogata filmoteka, role w teatrach w tym tych rejestrowanych dla TVP. Żal. RIP” - tak z kolei napisał były minister kultury Bogdan Zdrojewski.
Jan Englert w RMF FM: Nigdy nie zabiegał o niczyje względy. Był artystą w każdym calu
Na naszej antenie aktora wspominał Jan Englert, przyjaciel i dyrektor Teatru Narodowego w Warszawie, z którym Frycz był związany. Panowie wielokrotnie pracowali razem również w Teatrze Telewizji.
Wciąż nie możemy się otrząsnąć od tej informacji, którą otrzymaliśmy przed godziną. Był artystą, a nie tym, który uznawał się za artystę - podkreślił w rozmowie z naszym reporterem Michałem Krasoniem Jan Englert.
Jan Frycz był równie ciekawy w garderobie, jak na scenie - dodał.
Uprawiamy zawód, który ma bardzo krótką datę ważności, jeśli chodzi o ocenianie naszej wartości. Wspaniałość tego zawodu polega na tym, że bardzo jest niewymierny, że wymyka się algorytmom, więc wspominając wielkiego aktora, jakim był Frycz, chciałbym unikać takich stereotypów w rodzaju „jak długo będę pamiętał”, „jaka rola jego jest najważniejszą”. Ważne jest to, że przez kilkadziesiąt lat swojej pracy, nie zabiegając nigdy o niczyje względy, nie starając się zwiększać sobie popularności przez słupki oglądalności czy polubień, jest powszechnie znaną postacią i lubianą przez wszystkich kolegów. Nie znam nikogo, kto by podważał umiejętności zawodowe Jana Frycza. Był naprawdę wielkim aktorem. Był naprawdę inspirującym aktorem. Mówię to jako kolega, ale także jako reżyser - dodał Jan Englert w RMF FM.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.