The Daily Newsstand · Free, Always
Tuesday, September 22, 2026

Skompromitował się w wyborach, teraz chce zawrócić kijem rzekę

Translate

Nie będzie teraz trzęsienia ziemi w CDU po kompromitacji w wyborach lokalnych, otwiera się w nowym oknie - tak sytuację po ostatnich wyborach ocenia politolożka z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie Julia Reuschenbach. Ale jej diagnoza dla Friedricha Merza wcale nie brzmi uspokajająco.

- Po prostu nie ma dobrych alternatyw - mówi Interii.

To właśnie brak następcy, a nie odzyskane zaufanie, stabilizuje dziś pozycję kanclerza. Obalenie szefa rządu ma polityczny sens tylko wtedy, gdy partia potrafi odpowiedzieć na dwa pytania: kto wchodzi na jego miejsce i co konkretnie będzie dzięki temu działało lepiej. Zdaniem Reuschenbach CDU nie ma dziś dobrej odpowiedzi ani na pierwsze, ani na drugie.

Zmiana nazwiska nie usunie problemów niemieckiej gospodarki, sporów o emerytury, opiekę czy konieczności przeprowadzania trudnych reform. Nowy kanclerz dostałby dokładnie ten sam zestaw problemów, tylko z jeszcze większą presją, by błyskawicznie udowodnić, że zmiana miała sens.

Kto mógłby zastąpić Friedricha Merza? Padają dwa nazwiska

Reuschenbach wskazuje na nazwiska, które od dawna pojawiają się przy spekulacjach o przyszłości CDU: Hendrika Wüsta i Markusa Södera.

Tyle że obaj mają własne powody, żeby teraz nie ruszać do Berlina. Wüst stoi na czele Nadrenii Północnej-Westfalii, największego landu i najważniejszego związku krajowego CDU. Söder musiałby pozostawić Bawarię i przejąć urząd kanclerza w momencie, w którym federalna polityka jest wyjątkowo trudna.

Wiara, że wystarczy młodsza twarz, więcej energii i empatii, żeby wszystko się odwróciło, jest według Reuschenbach naiwna.

CDU jeszcze nie umarła?

To nie znaczy, że sytuacja chadecji jest bez wyjścia. Reuschenbach przestrzega przed traktowaniem obecnych sondaży jak stałego obrazu niemieckiej polityki.

Najważniejszym czynnikiem może okazać się gospodarka. Ale nie ta widziana w tabelach i komunikatach instytutów ekonomicznych.

Wzrost PKB czy lepsze prognozy nie zmienią nastrojów automatycznie. Ludzie muszą poczuć poprawę we własnym portfelu: przy kasie w supermarkecie, na stacji benzynowej, przy rachunkach. Dopiero wtedy rząd może próbować przekonywać, że jego polityka zaczęła przynosić efekty.

I właśnie tutaj znajduje się jedna z ostatnich dużych szans partii środka. Reuschenbach zwraca uwagę, że bieżące notowania nie pokazują całego potencjału poszczególnych ugrupowań. Wielu wyborców, którzy dziś nie wskazują CDU czy SPD, nadal dopuszcza głosowanie na te partie.

Elektorat nie został więc raz na zawsze podzielony.

Problem polega na tym, że partie muszą jeszcze przekonać ludzi, żeby do nich wrócili.

To AfD wyznacza tematy

Zdaniem Reuschenbach tu właśnie zaczyna się największy problem. CDU, SPD i inni gracze głównego nurtu zbyt często pozwalają, żeby kierunek debaty wyznaczała AfD.

Pada hasło AfD, więc pozostali odpowiadają. Pojawia się kolejny sondaż, więc partie reagują. Przeciwnik stawia zarzut, politycy zaczynają go prostować.

Tyle że w ten sposób zawsze gra się cudzy mecz.

Politolożka używa bardzo prostego porównania. Jeżeli drużyna przez cały mecz stoi przed własną bramką, może nawet dobrze się bronić. Ale nie strzeli gola.

- W polityce trzeba też strzelać gole - mówi.

Nie wystarczy mówić, że AfD się myli. Trzeba samemu wytłumaczyć, dlaczego państwo wydaje więcej na obronność, co obywatel dostanie w zamian za wielkie inwestycje i jak Niemcy mają wyglądać za pięć czy 10 lat.

CDU zgubiła własną równowagę

W przypadku chadecji dochodzi jeszcze jeden problem. Reuschenbach zwraca uwagę na zmianę wewnętrznego układu sił w CDU.

Przez dziesięciolecia pod jednym dachem funkcjonowały tam dwa nurty: mocno gospodarczy oraz chrześcijańsko-społeczny, związany między innymi z pracownikami i katolicką nauką społeczną. Nie musiały się lubić, ale partia rozumiała, że potrzebuje obu.

Według politolożki ta równowaga została zachwiana. Skrzydło pracownicze znalazło się w defensywie, a większy wpływ na polityczny język CDU zdobyła część liberalna gospodarczo. Reuschenbach uważa, że odpowiedzialność za to ponosi także kierownictwo ugrupowania.

To ma znaczenie również w walce o wyborców AfD. Jeżeli CDU chce ponownie występować jako szeroka partia ludowa, nie może zwracać się tylko do jednej części własnego tradycyjnego elektoratu.

Pytania o 2029 rok

- Nie wierzę, żeby Friedrich Merz mógł ponownie wystartować w 2029 roku - mówi politolożka.

Zastrzega, że sytuacja może się zmienić, szczególnie jeśli poprawią się notowania CDU oraz osobista popularność kanclerza. Jeśli jednak do wyraźnej poprawy nie dojdzie, jej zdaniem przed kolejnymi wyborami do Bundestagu może rozpocząć się walka o kandydaturę kanclerską.

Następne wybory federalne przypadają właśnie na 2029 rok.

I na tym polega paradoks sytuacji Merza. Na dziś nie ma w CDU wystarczająco atrakcyjnej alternatywy, żeby ryzykować zmianę kanclerza. To jednak nie oznacza automatycznie, że obecny kanclerz będzie również kandydatem chadecji w następnych wyborach.

Dla CDU, a szerzej dla niemieckiego politycznego środka, problem jest jeszcze większy. Nie wystarczy przetrwać kolejne sondaże i bronić się przed AfD. Trzeba ponownie pokazać wyborcom, po co właściwie mają głosować właśnie na nich.

Z Berlina dla Interii Tomasz Lejman

"Polityczny WF": Jak rząd może odbić TK? Na stole kilka scenariuszyINTERIA.PL


View the original on Interia

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.