Tajemnicza śmierć Bolesława Śmiałego. Czy król popełnił samobójstwo?
Zdaniem Galla Anonima wydanie biskupa Stanisława na okrutną śmierć "bardzo zaszkodziło" Bolesławowi Śmiałemu. Choć kronikarz nie rozwinął tej myśli, historycy przyjmują, że zbrodnia uruchomiła działanie antykrólewskiej opozycji, której głównym celem było pozbawienie władcy korony.
Cel ten osiągnięto, lecz nie wiadomo dokładnie, jak się to dokonało. Trudno rozstrzygnąć, czy Bolesław próbował stawić czoła buntownikom, czy też, zaskoczony rozwojem wypadków, bezzwłocznie opuścił kraj.
DLA CIEBIE
30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii
DLA CIEBIE
Pewne jest jedynie to, że ostatecznie musiał uciekać na Węgry, oddając władzę w ręce swojego młodszego brata, Władysława Hermana. Nastąpiło to w 1079 roku.
Był to upadek spektakularny. Człowiek, który przez dwadzieścia lat prowadził wojny na wszystkich frontach, osadzał na tronach obcych władców i mieszał się w spory dynastyczne sąsiadów, nagle stał się wygnańcem. Korona, którą nosił z taką dumą, przepadła, a wraz z nią cały dorobek jego panowania.
Pycha wygnańca
Na Węgrzech Bolesława przyjął król Władysław, późniejszy święty. Gall Anonim opisał to spotkanie w sposób, który wiele mówi o charakterze polskiego władcy. Według kronikarza węgierski monarcha, mimo że był gospodarzem, wyszedł przybyszowi naprzeciw i na znak szacunku zsiadł z konia.
Bolesław nie odwzajemnił jednak tej uprzejmości. Uniósł się pychą i stwierdził, że to on niegdyś wychował Władysława i osadził go na węgierskim tronie. Zamiast zsiąść z konia, pozostał w siodle i pocałował węgierskiego króla z góry, jak jednego z podległych mu książąt. Władysław, jak relacjonuje Gall, obruszył się i zawrócił z drogi, polecił jednak, by gościowi niczego na Węgrzech nie brakowało.
Później obaj władcy mieli się jeszcze pojednać, lecz Węgrzy – jak zapisał to Anonim – głęboko zapamiętali to upokorzenie. Według kronikarza Bolesław ściągnął na siebie wielką nienawiść, która miała przyspieszyć jego śmierć.
Ta scena, niezależnie od tego, ile w niej prawdy, doskonale podsumowuje całe panowanie Bolesława. Nawet jako wygnaniec, zależny od łaski obcego monarchy, nie potrafił okiełznać własnej pychy. Ta sama cecha, która zgubiła go w Polsce, towarzyszyła mu aż do końca.
Sprzeczne wersje śmierci
Bolesław Śmiały zmarł w nocy z 2 na 3 kwietnia 1081 roku, zaledwie dwa lata po ucieczce z Polski. Miał niespełna czterdzieści lat.
Okoliczności jego zgonu pozostają niejasne i zapewne już się to nie zmieni. Gall Anonim całą odpowiedzialność zrzucił na niechętnych Bolesławowi Węgrów, sugerując, że to oni przyczynili się do jego śmierci. Z jego relacji wynika, że król zginął śmiercią nienaturalną, a sprawcami byli ci, którzy nie mogli pogodzić się z jego zachowaniem wobec ich władcy.
Zupełnie inną wersję podał mistrz Wincenty Kadłubek. Według niego Bolesław, dotknięty ciężką chorobą, sam zadał sobie śmierć. Te kilka słów natychmiast rozpala wyobraźnię. Samobójstwo koronowanej głowy, i to w epoce, gdy Kościół traktował odebranie sobie życia jako jeden z najcięższych grzechów?
Co naprawdę zabiło króla?
Gdyby Bolesław rzeczywiście popełnił samobójstwo, byłby to przypadek tak niezwykły, że trudno sobie wyobrazić, by inni kronikarze przeszli nad nim do porządku dziennego.
Tymczasem żaden inny przekaz z epoki nie wspomina o tym ani słowem. Gdyby trzeci król Polski naprawdę odebrał sobie życie, wieść ta obiegłaby dwory od Kijowa po Moguncję, bo takie rzeczy po prostu się nie zdarzały.
Czy Bolesław mógł się załamać? Oczywiście. Stracił tron, musiał uciekać z kraju, żył na łasce obcego monarchy, a szanse na powrót topniały z każdym miesiącem. Z drugiej strony był przed czterdziestką, miał twardą wolę i temperament, który raczej popychał go do walki niż do rezygnacji. Człowiek, który przez dwadzieścia lat prowadził wojny na wszystkich frontach, nie wydaje się typem człowieka, który składa broń po dwóch latach wygnania.
Prawda o śmierci Bolesława Śmiałego leży zapewne gdzieś pomiędzy wersjami Galla i Kadłubka. Mogła to być zarówno skrytobójcza zemsta, jak i nagła choroba, a może splot obu tych okoliczności. Dotarcie do prawdy po tysiącu lat jest jednak zadaniem praktycznie niewykonalnym.
Źródło Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki dr Mariusza Sampa "Kryminalne dzieje Piastów. Mroczna historia dynastii", wydanej nakładem wydawnictwa ZNAK (Kraków 2026).
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.