Pożar stacji Starlink na Mazowszu. "Zwarcie lub podpalenie"
- Nie wszystkie podpalenia, nie wszystkie katastrofy są aktami dywersyjnymi - oświadczył Jacek Dobrzyński, komentując pożar bazy Starlink na Mazowszu. Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych przyznał, że ogień pojawił się na agregacie, a służby badają celowe podpalenie lub zwarcie.
Źródło zdjęć: © East News, Google Maps
W czwartek rano rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński odniósł się w stacji TVN24 do pożaru stacji Starlink na Mazowszu. Poinformował, że na miejscu natychmiast pojawili się strażacy oraz policjanci zabezpieczający ślady. Z uwagi na podejrzenia aktu sabotażu w działania włączyli się również funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, którzy na bieżąco weryfikują zebrane informacje.
- Rozważane są i badane różne wersje tego zdarzenia - oświadczył Jacek Dobrzyński. Rzecznik sprecyzował, że pożar rozpoczął się od agregatu prądotwórczego. Śledczy całkowicie wykluczyli uderzenie pioruna ze względu na warunki pogodowe. Służby biorą pod uwagę dwie główne hipotezy, celowe podpalenie lub zwarcie instalacji elektrycznej.
DLA CIEBIE
30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii
DLA CIEBIE
- Jeżeli jest tam choćby cień podejrzenia, że mogło dojść do dywersji, że mogły w tym działać służby wschodnie, służby rosyjskie, a wiemy, że one się coraz mocniej uaktywniają, wtedy będziemy mogli powiedzieć jednoznacznie, że doszło do dywersji - wyjaśnił rzecznik.
- Na tym etapie jeszcze jest za wcześnie mówić o przyczynach czy motywach tego pożaru. Zalecamy spokój i uczulamy na pojawiające się w tej sprawie fake newsy - zaapelował Jacek Dobrzyński.
- Ostrzegam przed pojawiającymi się fake newsami. Zapewniam, że sprawa zostanie bardzo dokładnie, skrupulatnie, do końca wyjaśniona - dodał.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.