Kulisy dramatu Mirelli ze Świętochłowic. "Gdybyśmy wtedy odpuściły, do dziś tkwiłaby w tym łóżku"
"Obawiałyśmy się, że ze strachu odkręcą gaz i wysadzą mieszkanie"
Mateusz Schuler: 29 lipca 2025 r. policjanci po raz pierwszy weszli do mieszkania Mirelli. Co zobaczyli?
Czytaj nas częściej w Google
Aleksandra Salbert-Binias: Kobietę w bardzo złym stanie. Lekarze mówili, że wystarczyłoby kilka dni, by wdało się zakażenie. To mogło skończyć się tragedią. Trzymała gnijące nogi poza krawędzią łóżka, a matka kazała jej chować je pod brudną kołdrę. Co zrobili funkcjonariusze? Zostawili tych ludzi. Nikt nie wrócił do tego domu, żeby przesłuchać rodziców, zabezpieczyć cokolwiek. Dwoje staruszków, oboje w wieku 83 lat. Po interwencji moja koleżanka Luiza, mieszkająca na tym samym piętrze co Mirella, zadzwoniła na policję, pytając, dlaczego nikt ich nie pilnuje. Obawiałyśmy się, że ze strachu odkręcą gaz i wysadzą mieszkanie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.