Ciepło tylko do czwartku. Potem deszcz i gwałtowny spadek temperatury
Mapy prognostyczne IMGW pokazują wyraźnie, że przed nami nagłe przerwanie dotychczasowej, wyjątkowo ciepłej pogody. Temperatura będzie rosła do czwartku, po czym już w piątek gwałtownie spadnie. Jednocześnie nad Polską pojawi się rozległa strefa opadów, która nie ograniczy się do jednego regionu. Deszcz obejmie między innymi Dolny Śląsk, Wielkopolskę, Pomorze, Małopolskę i Podkarpacie.
Sprawdź prognozę pogody dla swojego regionu na POGODA.WP.PL.
Prognoza pogody: przed ochłodzeniem temperatura sięgnie 23 st. C
Poniedziałek, wtorek i środa przyniosą jeszcze temperatury charakterystyczne dla bardzo ciepłego początku października. W poniedziałek, 5 października, w najcieplejszych regionach zachodniej i południowej Polski będzie około 19–20 st. C. Takie wartości prognozowane są między innymi w rejonie Szczecina, Zielonej Góry, Wrocławia, Krakowa i Rzeszowa.
We wtorek temperatura maksymalna wzrośnie miejscami do 21 st. C. Najcieplej będzie na południu – w Małopolsce, na Podkarpaciu, Górnym Śląsku i Opolszczyźnie. W rejonie Krakowa, Rzeszowa i Opola prognozowane jest około 20–21 st. C, natomiast w Warszawie, Poznaniu, Łodzi i Wrocławiu przeważnie 19–20 st. C.
Kulminacja ciepła nastąpi w czwartek, 8 października. Na południu kraju temperatura maksymalna osiągnie 21–23 st. C. Najwyższa wartość, 23 st. C, pojawia się na mapie dla południowej części Małopolski. W rejonie Krakowa, Tarnowa, Nowego Sącza oraz na zachodzie Podkarpacia temperatura może dochodzić do 22–23 st. C. Około 21–22 st. C prognozowane jest także dla Górnego Śląska, Opolszczyzny, Lubelszczyzny i południowej części województwa łódzkiego.
Nawet noc poprzedzająca zmianę pogody będzie łagodna. Minimalna temperatura na przeważającym obszarze kraju wyniesie od 8 do 11 st. C, a punktowo na południowym wschodzie może osiągnąć 14 st. C. Nic nie będzie jeszcze wskazywać na to, jak gwałtowna zmiana nastąpi kilkanaście godzin później.
Ulewny deszcz wkroczy do Polski. Lokalnie spadnie 17 mm
Zmiana zacznie się zaznaczać już w czwartek. Opady obejmą wówczas znaczną część kraju, a ich największe natężenie prognozowane jest na południu i południowym zachodzie. W pasie od Dolnego Śląska przez Opolszczyznę i Górny Śląsk po Małopolskę dobowe sumy opadów wyniosą od około 10 do 17 mm.
Najwyższa wartość – 17 mm – pojawia się w południowej Polsce, w rejonie Małopolski i zachodniej części Karpat. Około 12 mm może spaść na Dolnym Śląsku, w pobliżu Wrocławia, Legnicy i Wałbrzycha, a około 8–9 mm w Wielkopolsce oraz na pograniczu województw lubuskiego i wielkopolskiego.
Padać będzie również w centrum, na północy i wschodzie, choć na Mazowszu, Podlasiu, Lubelszczyźnie i Podkarpaciu prognozowane sumy będą przeważnie niższe. Mimo to czwartek stanie się początkiem bardziej wilgotnego okresu, który potrwa także w piątek i podczas weekendu.
Piątek przyniesie załamanie pogody. Nawet 10–13 st. C w dzień
Największy zwrot nastąpi w piątek, 9 października. W ciągu jednej doby temperatura maksymalna spadnie na znacznym obszarze kraju o kilka stopni. Zamiast 20–23 st. C pojawią się wartości przeważnie od 12 do 15 st. C.
Na Pomorzu, Kujawach, Warmii, Mazurach, Mazowszu i w Wielkopolsce termometry pokażą najczęściej 12–13 st. C. Dotyczy to między innymi okolic Gdańska, Olsztyna, Bydgoszczy, Poznania, Warszawy i Łodzi. W Białymstoku, Lublinie, Wrocławiu oraz Zielonej Górze prognozowane jest około 13–14 st. C.
Nieco cieplej pozostanie na południowym wschodzie – w rejonie Rzeszowa i Przemyśla temperatura maksymalna może sięgnąć 16 st. C. Najzimniej będzie natomiast w pasie Karpat i na Podhalu, gdzie w najcieplejszym momencie dnia prognozowane jest około 10 st. C. W porównaniu z czwartkowym maksimum wynoszącym na południu 23 st. C będzie to wyjątkowo wyraźne ochłodzenie.
Piątek pozostanie deszczowy. Największa dobowa suma opadów, wynosząca 16 mm, prognozowana jest na północnym zachodzie – na Pomorzu Zachodnim, w rejonie Szczecina, Świnoujścia i Kołobrzegu. Intensywniej popada również w Karpatach, Małopolsce i na Podkarpaciu, gdzie miejscami może spaść od około 6 do 12 mm deszczu.
Deszczowa pogoda na weekend. Chłód zostanie z nami
Sobota nie przyniesie szybkiego powrotu ciepła. Temperatura maksymalna wyniesie przeważnie od 12 do 15 st. C. Około 12–13 st. C prognozowane jest dla Warszawy, Łodzi, Gdańska, Olsztyna, Białegostoku i Lublina. Nieco cieplej, około 14–15 st. C, będzie w Szczecinie, Zielonej Górze, Wrocławiu i Rzeszowie. Na Podhalu ponownie będzie około 10 st. C.
Deszcz obejmie niemal wszystkie regiony. Dobowe sumy sięgające 7–10 mm pojawią się na zachodzie i północnym zachodzie, między innymi w rejonie Szczecina, Gorzowa Wielkopolskiego, Zielonej Góry i Poznania. Opady wystąpią też w Trójmieście, Olsztynie, Białymstoku, Warszawie, Krakowie i Rzeszowie.
W niedzielę najintensywniejsze opady ponownie skoncentrują się na północnym zachodzie. Na Pomorzu Zachodnim dobowa suma może osiągnąć 18 mm. Jednocześnie temperatura w dzień nadal będzie niska – przeważnie od 12 do 16 st. C, a na Podhalu tylko około 8 st. C.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.