"Ogromny stres i szok". Dziennikarka WP o tym, co wydarzyło się w Krakowie

Sara Bounaoui, dziennikarka Wirtualnej Polski, opowiedziała w programie "Teraz WP" o pierwszych chwilach po zamachu w Krakowie. Przyznała, że natychmiast zaczęła sprawdzać, czy jej bliscy są bezpieczni. Odniosła się również do dezinformacji dotyczącej rzekomego braku policji w mieście.
W sobotę Krakowem wstrząsnął tragiczny zamach. Informacje o wydarzeniach w centrum miasta błyskawicznie zaczęły pojawiać się w mediach społecznościowych i serwisach informacyjnych. W programie "Teraz WP" pierwsze chwile po ataku zrelacjonowała Sara Bounaoui, dziennikarka Wirtualnej Polski.
Jak przyznała, początkowe doniesienia były bardzo skąpe. Szybko jednak zaczęła sprawdzać, w którym miejscu doszło do ataku. Powód był bardzo osobisty - w pobliżu pracuje jej siostra, która w tym czasie miała kończyć pracę.
- Pierwsze informacje były szczątkowe. Jak zobaczyłam, co się dzieje, to zaczęłam śledzić, gdzie to się wydarzyło. Miało to miejsce o takiej porze, gdzie moja siostra pracuje w pobliżu i miała wyjść z pracy, więc chciałam się upewnić, że na pewno wszystko z nią w porządku - opowiadała Bounaoui.
Kraków po zamachu
Dziennikarka WP przyznała, że po pojawieniu się informacji o zamachu otrzymała mnóstwo telefonów od znajomych. Bliscy chcieli wiedzieć, gdzie się znajduje i czy nic jej nie grozi. Sama również sprawdzała, czy bezpieczni są członkowie jej rodziny, którzy chętnie spędzają weekendy w okolicach Rynku Głównego.
- Mnóstwo telefonów od znajomych, gdzie jestem, czy wszystko w porządku. Sprawdzanie po rodzinie, która lubi spędzać weekend w Rynku, czy na pewno są bezpieczni. Ogromny stres i szok, bo Kraków mimo że jest dużym miastem i gości dużo imprez, to zawsze był miastem bezpiecznym - mówiła dziennikarka Wirtualnej Polski.
Dezinformacja o braku policji w Krakowie
Sara Bounaoui odniosła się również do pojawiających się w internecie doniesień, jakoby w Krakowie zabrakło funkcjonariuszy, ponieważ policyjne jednostki zostały skierowane do Warszawy, gdzie miały zabezpieczać Trybunał Konstytucyjny.
Dziennikarka nie zgodziła się z taką narracją. Zwróciła uwagę, że w centrum Krakowa regularnie można spotkać zarówno piesze patrole, jak i policyjne radiowozy. Podkreśliła również, że obecność służb jest szczególnie widoczna w rejonach, w których znajdują się placówki dyplomatyczne.
- Uważam, że Kraków jest bardzo bezpiecznym miastem, mimo że zwłaszcza te turystyczne miasta są bardzo zatłoczone, to zawsze w okolicach Rynku poruszają się piesze patrole policji. Są także radiowozy. Mamy sporo placówek dyplomatycznych, one też są chronione przez policję. Uważam, że powiedzenie, iż w Krakowie nie ma policji, jest mijające się z prawdą - podkreśliła Bounaoui.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.