"Sygnał od rządu". Zełenski wskazał winnych zakłóceń Starlinków
Zełenski wystąpił w niedzielnym programie "Meet The Press" telewizji NBC. Ukraiński prezydent potwierdził, że ograniczenia przepustowości sieci Starlink i jej wojskowej wersji Starshield nadal obowiązują. Pytany o źródło tych ograniczeń, jednoznacznie wskazał na administrację Donalda Trumpa.
– Oczywiście sygnał wyszedł od rządu – powiedział Zełenski, zastrzegając jednocześnie, że nie wie, który konkretnie resort wydał taką decyzję. Zaznaczył, że to nie tylko jego prywatna opinia, ale też stanowisko ukraińskich generałów i rządu. Według niego był to – "sygnał od amerykańskiego rządu, by to ograniczyć, a technicznie zrobił to SpaceX".
Biały Dom zaprzecza, Zełenski obstaje przy swoim
Prezydent USA oraz sekretarz stanu Marco Rubio odrzucili tę wersję wydarzeń, twierdząc, że decyzja nie wyszła z Białego Domu. Rubio sugerował ponadto – wbrew faktom – że Ukraina w ogóle nie korzysta z systemu Starshield, a spowolnienia sieci "jakoś po prostu się wydarzyły" i że system działa już normalnie.
Zełenski potwierdził również doniesienia o czasowym wstrzymaniu wymiany danych wywiadowczych, w tym ostrzeżeń przed rosyjskimi atakami balistycznymi: – Była zablokowana przez pewien czas, a potem odblokowana przez stronę amerykańską. Jesteśmy za to bardzo wdzięczni. Teraz działa – powiedział ukraiński prezydent.
Podkreślił, że choć Kijów otrzymuje informacje wywiadowcze od partnerów europejskich i dziesiątek innych państw, tylko Stany Zjednoczone dysponują unikalnymi możliwościami pozwalającymi wykrywać odpalenia pocisków balistycznych.
Sankcje wobec Rosji i obawy Kijowa
Zełenski ostro skrytykował też decyzję Trumpa o uchyleniu sankcji wobec Rosji, oceniając, że Moskwa odczuwa to jako wsparcie dla swojej agresji.
– On czuje zwycięstwo dzięki (braku) sankcji – powiedział o Putinie, dodając, że rosyjski przywódca nie odnosi w tym roku sukcesów na polu bitwy.
Ukraiński prezydent podkreślił, że Kijów docenia dotychczasowe ponadpartyjne poparcie Waszyngtonu, ale zniesienie sankcji jest w praktyce pomocą dla rosyjskiej agresji – również dla ataków na ukraińskich cywilów i infrastrukturę energetyczną.
Wyraził też obawy, że po sankcjach pojawią się kolejne ustępstwa – w kwestii rosyjskiego gazu i zamrożonych aktywów rosyjskich. – Dlatego mówimy, że to bardzo niebezpieczne, cała ta umowa jest bardzo niebezpieczna – zaznaczył. Ocenił również, że zniesienie sankcji nie przełoży się realnie na obniżenie cen w Stanach Zjednoczonych, które rosną przede wszystkim przez niemal całkowitą blokadę cieśniny Ormuz.
Ukraiński prezydent odniósł się bezpośrednio do słów Trumpa, który publicznie stwierdził, że nie jest "wielkim fanem" Zełenskiego i że trudniej mu się z nim dogadać niż z Putinem. W odpowiedzi ukraiński przywódca zadeklarował, że jest wobec prezydenta USA "bardzo szczery" i traktuje Amerykę jako strategicznego partnera.
– Ale nie mogę oklaskiwać decyzji ani słów żadnego przywódcy, jeśli są wymierzone w Ukrainę, jeśli wspierają Rosję i bezpośrednio Putina. On jest mordercą – oświadczył Zełenski.
Dodał, że woli partnerów "otwartych i jasnych" niż tych, którzy "są mordercami, nawet z uśmiechem na twarzy". Jednocześnie podkreślił, że nie może zaakceptować porównywania go z rosyjskim przywódcą.
Zełenski wyraził nadzieję, że USA pozostają sojusznikiem Ukrainy. Bez wsparcia Waszyngtonu – przyznał – Ukraina miałaby ogromne trudności z przetrwaniem wojny. Ostrzegł jednak, że gdyby Stany Zjednoczone opowiedziały się po stronie Moskwy, byłby to krok o historycznych konsekwencjach.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.