Kłopoty żony prezesa PKOl. Chodzi o gigantyczną pożyczkę

W 2024 r. Polski Komitet Olimpijski pożyczył od trzech prywatnych podmiotów ponad 5,8 mln zł. Wśród nich była Agnieszka Piesiewicz, żona prezesa. O sprawie, którą bada gdańska prokuratura, pisze piątkowa „Rzeczpospolita”.
Siedziba PKOl, zdj. Wojciech Olkuśnik /East News
Jak pisze „Rzeczpospolita”, gdańska prokuratura bada wątek nietypowych, nieoprocentowanych pożyczek udzielonych PKOl w ramach umowy o cesję wierzytelności.
Jedną z nich – o wartości ponad 2 mln zł – udzieliła Agnieszka Piesiewicz, żona prezesa tej organizacji, drugą Ewa Bachańska, żona Grzegorza Bachańskiego, prezesa Polskiego Związku Koszykówki.
Gazeta potwierdziła, że wątek ten jest badany przez Prokuraturę Regionalną w Gdańsku, która prowadzi śledztwo dotyczące podejrzenia malwersacji Polskim Komitecie Olimpijskim.
Ustalenia RMF FM: Kilkadziesiąt osób przesłuchanych
O tym śledztwie informował wcześniej dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada. W ubiegłym tygodniu przekazaliśmy, że do tej pory w śledztwie dotyczącym podejrzeń nieprawidłowości finansowych w Polskim Komitecie Olimpijskim i Polskiej Lidze Koszykówki pod rządami Radosława Piesiewicza przesłuchano kilkadziesiąt osób.
Prokuratorzy sprawdzają przede wszystkim, dlaczego prywatna firma Piesiewicza realizowała zadania dla koszykarskiej Ligi i Polskiego Związku Koszykówki, inkasując w sumie ponad 9 milionów złotych. Po drugie, dlaczego część usług dla Komitetu Olimpijskiego realizowały firmy wiceprezesów, które uzyskały za to ponad 400 tysięcy. Chodzi też o wyjaśnienie, czy Komitet poniósł co najmniej milionową szkodę na remoncie restauracji w siedzibie PKOl-u.
Trzy nietypowe umowy
Z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że wątkiem tego śledztwa są trzy nietypowe umowy podpisane przez PKOl na cesję wierzytelności. Dłużnikiem PKOl miał być Międzynarodowy Komitet Olimpijski. „To tu stroną jest żona prezesa PKOl – Agnieszka Piesiewicz” - czytamy w „Rzeczpospolitej”.
Jak informuje „Rzeczpospolita”, pierwsza umowa nosi datę 16 kwietnia 2024 r. Z ramienia PKOl podpisał ją nie prezes Piesiewicz, ale Grzegorz Kotowicz, skarbnik i Marek Pałus, sekretarz generalny pełniący obowiązki prokurenta. Czego dotyczy? Współpracy i przystąpienia do wierzytelności z warunkową umową cesji wierzytelności z Agnieszką Piesiewicz. Na jej podstawie weszła ona w prawa i obowiązki Polskiego Komitetu Olimpijskiego wobec Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego wymagalnej wierzytelności w kwocie 535 tys. dol. Po ówczesnym kursie dolara to kwota prawie 2,2 mln zł.
24 i 26 kwietnia podpisano jeszcze dwie podobne umowy: z Ewą Bachańską oraz spółką Massimo Found. Tym razem na umowach widnieją podpisy prezesa Radosława Piesiewicza i sekretarza Marka Pałusa. Umowy mają podobną treść (o współpracy i przystąpieniu do wierzytelności z warunkową umową cesji wierzytelności PKOl wobec Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego). Ewa Bachańska przejęła wierzytelność PKOl na kwotę 700 tys. zł, a spółka Massimo Found – 3 mln zł.
Stanowisko PKOl
Gazeta zapytała PKOl, czemu miały służyć te umowy. „PKOl zdecydował się na ich zawarcie w celu poprawy bieżącej sytuacji finansowej. Warunki tych umów były dla PKOl korzystniejsze niż standardowe warunki umów o podobnym charakterze (kredyt, pożyczka, faktoring itp.)” – oświadczył Komitet w odpowiedzi dla „Rz”.
„PKOl przyznaje, że Agnieszka Piesiewicz 'umowę podpisała jako osoba prywatna'. I zapewnia, że 'PKOl otrzymał 100 proc. kwoty objętej umową, a p. Agnieszka Piesiewicz nie otrzymała z tytułu zawarcia umowy żadnego wynagrodzenia'. Podobnie zresztą jak Ewa Bachańska i Massimo Found” - czytamy w „Rz”.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.