Wyborcze 250 kilometrów na godzinę? Resort dostał proste pytanie

Minister infrastruktury Dariusz Klimczak dąży do wdrożenia prędkości 250 km/h na Centralnej Magistrali Kolejowej we wrześniu 2027 roku, choć kolejarze wskazują na grudzień.
Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych pozostaje sceptyczny wobec planów przyspieszenia, argumentując, że obecny stan infrastruktury i brak wygrodzeń zagrażają bezpieczeństwu.
Urząd Transportu Kolejowego potwierdza, że wrześniowy termin jest możliwy, pod warunkiem terminowego wydania zezwolenia na eksploatację systemu ERTMS przez PKP PLK.
Niecałe dwie godziny - tyle ma zająć podróż z Warszawy do Krakowa, gdy na Centralnej Magistrali Kolejowej wprowadzona zostanie prędkość 250 km/h.
Rozwiną ją pociągi Pendolino, które wyjechały na tory w 2014 roku i od tego czasu ani razu nie miały szansy przewieźć pasażerów w takim tempie. A właśnie po to były kupione - aby CMK stała się namiastką polskiej kolei dużych prędkości.
250 km/h na polskiej kolei. Czy minister przyspieszy termin?
Wspomniana 224-kilometrowa magistrala łączy podstołeczny Grodzisk Mazowiecki z Zawierciem, a więc jest podróżną bramą do Metropolii Górnośląsko-Zagłębiowskiej. Ma ona również ważne odgałęzienie w stronę Krakowa, czyli szlak nr 64.
Obecnie kolejarze zakładają, iż składy PKP Intercity kategorii Express Intercity Premium rozwiną rekordową prędkość z pasażerami na pokładzie w połowie grudnia 2027 roku.
Lecz minister Dariusz Klimczak przedstawia inny scenariusz: jego zdaniem może się to stać szybciej, bo już we wrześniu przyszłego roku.
- Deklarację terminu od PKP Intercity (...) oraz od PKP Polskich Linii Kolejowych mam na drugi kwartał przyszłego roku (...). Mam nadzieję, że te prace pójdą nam sprawnie i być może już przy korekcie wrześniowego rozkładu jazdy będziemy mogli regularnie jeździć na odcinku Warszawa - Kraków - Katowice z prędkością 250 km/h - mówił na antenie TVP Info, a podobne deklaracje składał i przy innych okazjach.

Centralna Magistrala Kolejowa z okna PendolinoWiktor KazaneckiINTERIA.PL
Klimczak sam przyznał, że kolejarze optują za grudniowym terminem. Informator Interii, znający realia szynowej branży mówi, że szef resortu infrastruktury bardzo chciałby, aby rekord tempa regularnych pociągów na CMK padł jednak przed, a nie po przyszłorocznych wyborach parlamentarnych.
Ich termin wypadnie w październiku. Jeśli w grze o rewolucję na CMK pozostałby grudzień, sukces mogłaby odtrąbić już nowa ekipa rządząca, jeśli obecny obóz władzy poniósłby klęskę.
"Wrzesień to wersja optymistyczna". Kiedy przyspieszą pociągi na CMK?
- PLK faktycznie powinny zakończyć prace na CMK na przełomie pierwszego i drugiego kwartału 2027 roku, lecz harmonogram jest bardzo napięty. Uda się, to się uda. Istnieje również znacznie większy problem: mamy Urząd Transportu Kolejowego, a on nie zamierza skracać procedur związanych z dopuszczeniem 250 km/h na CMK. Nawet jeśli chciałby, nie ma na to ani pieniędzy, ani kim tego zrobić - słyszę.
Zapytałem odpowiedzialnego za kolej wiceministra infrastrukturyPiotra Malepszaka, czy koniec lata 2027 to możliwy termin, gdy Pendolino przemknie po magistrali z niewidzianym dotąd w Polsce tempem rejsowych przewozów.
- Chcemy przyspieszyć, aby był wrzesień. Widzę taką szansę, aby spróbować. Grudzień to termin podstawowy, wrzesień to wersja optymistyczna - podkreślił.
Malepszak zastrzegł, że ostateczna decyzja zapadnie wiosną, a kluczowe będą również testy. Ich część przeprowadzono w nocy z 23 na 24 października - Pendolino wystarczyło wtedy 69 minut, by dojechać z Warszawy do Zawiercia ze średnią prędkością 218 km/h.
Niższy odczyt wynika między innymi z tego, iż są fragmenty CMK, gdzie 250 km/h dopuszczone nie będzie, więc pociągi miejscami muszą zwolnić.
Mamy zbieg okoliczności. Czy chodzi o wybory? Resort nie odpowiada
Dział komunikacji Ministerstwa Infrastruktury odpowiedział na kilka moich pytań w sprawie terminu wdrożenia wyższej prędkości na magistrali. Ale na to, czy resort nie obawia się zarzutów o wprowadzanie zmian zgodnie z politycznym kalendarzem, jasnej odpowiedzi nie uzyskałem.
- Podniesienie prędkości do 250 km/h na CMK w najszybszym możliwym terminie, a więc jeszcze w trzecim kwartale 2027 roku, jest priorytetem (...) i jest uzależnione od przeprowadzenia badań wszystkich kluczowych komponentów i systemów bezpieczeństwa oraz odbioru powiązanych ze sobą prac realizowanych przez wykonawców prowadzonych równolegle kontraktów - przekazała Interii Anna Szumańska, rzeczniczka ministerstwa.

Przebieg CMK i odcinek, gdzie dopuszczona będzie prędkość 250 km/hINTERIA.PL
"Jednoznaczne i kategoryczne" zdanie o pędzie na CMK ma natomiast Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych.
"Najważniejszą kwestią nie jest sam termin wprowadzenia wyższej prędkości, lecz rzeczywisty stan przygotowania infrastruktury, taboru i systemów zabezpieczenia ruchu. Przyspieszenie tego procesu nie może odbywać się kosztem bezpieczeństwa" - argumentują związkowcy.
Jak dodali, magistrala "nie jest odpowiednio przygotowana do prowadzenia ruchu pasażerskiego z prędkością 250 km/h".
"Nasze zastrzeżenia dotyczą przede wszystkim stanu infrastruktury oraz braku odpowiedniego wygrodzenia szlaku, ograniczającego ryzyko wtargnięcia dzikich zwierząt na tory. Przy tak wysokich prędkościach kwestie te mają fundamentalne znaczenie dla bezpieczeństwa ruchu" - wskazali.
UTK: Termin na wydanie zgody często jest wydłużany
ZZMK zaznaczył w korespondencji z Interią, iż nie jest przeciwnikiem zwiększania szybkości pociągów czy modernizacji kolei.
"Uważamy jednak, że wdrażanie takich rozwiązań musi być poprzedzone usunięciem istniejących zagrożeń i zapewnieniem odpowiednich standardów bezpieczeństwa. W obecnym stanie przygotowania CMK nasze stanowisko wobec planowanego podniesienia prędkości pozostaje sceptyczne" - wskazał.
A co o tym wszystkim sądzi Urząd Transportu Kolejowego? W jego opinii wrześniowa data sporej zmiany na kolei w Polsce jest możliwa.
"Jednak należy pamiętać o terminach przewidzianych na przekazanie do prezesa UTK wniosków o wydanie zezwolenia na podsystem (chodzi o kierowanie ruchem pociągów - red.) (...). Prezes ma cztery miesiące od stwierdzenia kompletności wniosku na wydanie decyzji" - poinformował UTK.

Pendolino na stacji w KatowicachWiktor KazaneckiINTERIA.PL
Rzecznik Urzędu Tomasz Frankowski zastrzegł jednakże, że czteromiesięczny termin jest "bardzo często wydłużany", ponieważ w dostarczonych do UTK dokumentach znajdowały się niespójności, a niekiedy braki.
"Dla prezesa UTK zasadnicze znaczenie dla ewentualnego uruchomienia ruchu z prędkością 250 km/h będzie miało wykazanie przez PKP PLK, że spełnione zostały wymagania wynikające z przepisów, zidentyfikowane zagrożenia zostały właściwie ocenione, a tam, gdzie jest to wymagane, wdrożono dodatkowe środki bezpieczeństwa" - wyliczono.
Pociągi będą pędzić 250 km/h. A jak na szlak wejdzie zwierzę?
Urząd postawił ponadto pewien warunek.
"Wrzesień 2027 jest możliwy, jednak do tego czasu musi zostać wydane zezwolenie prezesa UTK na dopuszczenie do eksploatacji systemu ERTMS (Europejski System Zarządzania Ruchem Kolejowym - red.). Nie ma w tym przypadku alternatywnej procedury, która pozwala na uruchomienie tego systemu" - zauważa Frankowski.
Mniej optymistyczne stanowisko przedstawiają PKP PLK. Jak zapewniają w spółce, dążą one "do uruchomienia przewozów z prędkością 250 km/h na CMK bez zbędnej zwłoki".
"Termin wdrożenia tej rewolucyjnej zmiany jest uzależniony od zakończenia prac inwestycyjnych, przeprowadzenia testów oraz uzyskania dopuszczeń (...). Nie przesądzamy, czy możliwe będzie wcześniejsze wdrożenie 250 km/h niż zakładany harmonogram. Priorytetem jest przeprowadzenie całego procesu w sposób gwarantujący pełne bezpieczeństwo i niezawodność eksploatacji" - dowiedziała się Interia.
PLK tłumaczą również, dlaczego CMK nie będzie wygrodzona, aby uniknąć wchodzenia na tory dzikiej zwierzyny.
"Możliwość zastosowania wygrodzeń była analizowana, jednak na podstawie szczegółowych ocen środowiskowych i analiz inwestycyjnych zrezygnowano z tego rozwiązania na rzecz innych wariantów" - dowiaduję się.
Jak nadmieniła kolejowa spółka, "przygotowana przez Biuro Bezpieczeństwa analiza wykazała, że choć na wybranych, lokalnych odcinkach ogrodzenia mogłyby być rozważane, to całościowy bilans kosztów, korzyści oraz uwarunkowań eksploatacyjnych nie uzasadnia budowy pełnego wygrodzenia linii".
"Decyzja ta nie wynika z braku czasu na wykonanie ogrodzeń przed wdrożeniem prędkości 250 km/h. Kluczowe znaczenie miały wyniki analiz bezpieczeństwa oraz ocena skuteczności dostępnych rozwiązań. Zwrócono również uwagę, że fragmentaryczne wygrodzenia mogą w niektórych przypadkach zwiększać ryzyko, na przykład poprzez możliwość uwięzienia zwierząt na torach" - nadmieniły PLK.
Podnosimy prędkość na CMK, a jednocześnie wysyłamy pociągi na naprawę
Co pojawi się w zamian? Zarządca infrastruktury stawia na "urządzenia ochrony zwierząt" emitujące sygnały ostrzegawcze przed nadjeżdżającym pociągiem. "Takie rozwiązania pozwalają poprawiać bezpieczeństwo ruchu kolejowego przy jednoczesnym ograniczeniu wpływu na środowisko, jaki wiązałby się z budową pełnych wygrodzeń" - argumentują PLK.
Nikt znający się na kolei nie ma wątpliwości, że prędkość 250 km/h powinniśmy osiągać już dawno - w końcu po coś te Pendolino kupowaliśmy. Gdy uda się w końcu to osiągnąć, korzyści odczują nie tylko jeżdżący z Krakowa do Warszawy albo na Śląsk czy na odwrót. Przyspieszą również podróże, w których jedynie elementem jest przejazd przez CMK.
Szkoda jedynie, iż zmiana wchodzi w życie wtedy, gdy składy obsługujące kategorię EIP w PKP Intercity idą... na konieczną, generalną naprawę. A to oznacza, że gros z nich przez dłuższy czas nie będzie dostępna dla pasażerów.
Kontakt do autora: wiktor.kazanecki@firma.interia.pl
"Ważne, ważniejsze". Ci posłowie unikają Sejmu jak ogniaINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.