Był śledczym międzynarodowego trybunału karnego. Mówi, co naprawdę może pogrążyć Putina. "Większe prawdopodobieństwo, że wypadnie przez okno"
Samuel Skultety: Prezydent Argentyny Javier Milei wielokrotnie krytykował ONZ za promowanie tak zwanej agendy "woke". Podobnie wypowiada się Donald Trump, który podjął nawet decyzję o wycofaniu USA z kilku organizacji należących do systemu ONZ. Co pan sądzi o takiej krytyce? Czy nie obawia się pan, że niektóre kraje mogą całkowicie wystąpić z tej organizacji?
Uważam, że to bardzo niefortunne. Również u nas, w Czechach, mamy polityczkę, która jakiś czas temu mówiła, że powinniśmy wystąpić z ONZ. Jeśli znajdziemy się poza tą organizacją, stracimy wszelką możliwość wpływania na to, co się w niej dzieje.
Czytaj nas częściej w Google
Samo funkcjonowanie ONZ bywa jednak problematyczne. Pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa ma dziś znacznie większą władzę niż pozostałe państwa. Czy nie jest to powód do krytyki?
ONZ powstała po II wojnie światowej w oparciu o jej wynik. Mamy pięć mocarstw zwycięskich — Związek Radziecki, dziś Rosję, Stany Zjednoczone, Francję, Wielką Brytanię i Chiny. Te kraje mają decydujący głos w Radzie Bezpieczeństwa. Oczywiście państwa, które są w innym położeniu, krytykują ONZ. One również chciałyby mieć podobną pozycję, ale nie dysponują taką władzą. Te pięć krajów ma większe uprawnienia niż pozostałe ponad 180 państw członkowskich.
Pojawiają się głosy wzywające do reformy ONZ. Wewnątrz organizacji zachodzą zmiany, które mają usprawnić i poprawić jej funkcjonowanie. Na poziomie politycznym bardzo trudno jest jednak doprowadzić do zasadniczej zmiany, ponieważ pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa nie chce dopuścić do osłabienia swojej władzy. Przykładowo Niemcy i Japonia należą do największych płatników do budżetu ONZ. Ponieważ jednak przegrały II wojnę światową, nie mają takiej samej władzy jak pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa.
Już tutaj pojawia się zasadniczy konflikt. Od czasów II wojny światowej świat znacznie się zmienił. Niektóre państwa zyskały potęgę gospodarczą i polityczną, ale w ONZ nie mają takiej samej pozycji jak wspomniana piątka.
Jeśli jednak ONZ nie jest w stanie ani się zreformować, ani zapobiegać wojnom, jakie znaczenie ma dziś dla zwykłych ludzi?
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.