Iskrzy na linii Japonia-Chiny. "Bezczeszczenie sprawiedliwości dziejowej"
MSZ Chin ostro skrytykowało przekazanie darów przez premier Japonii Sanae Takaichi i wizyty japońskich ministrów w świątyni Yasukuni. Pekin uznał te działania za "bezczeszczenie sprawiedliwości dziejowej" i złożył oficjalny protest dyplomatyczny.
Źródło zdjęć: © Getty Images | Tomohiro Ohsumi
Najważniejsze informacje:
- Pekin potępił gest premier Sanae Takaichi i wizyty ministrów w świątyni Yasukuni.
- MSZ Chin mówi o próbie rehabilitacji zbrodniarzy i zniekształcaniu historii.
- Chiny złożyły oficjalny protest dyplomatyczny stronie japońskiej.
- Wizyty w Yasukuni od lat wywołują sprzeciw Chin i Korei Południowej.
Chińskie MSZ odniosło się do wydarzeń z 15 sierpnia, gdy w Japonii obchodzona jest rocznica kapitulacji z 1945 r. Premier Sanae Takaichi przekazała tego dnia rytualne dary świątyni Yasukuni, a na miejscu pojawili się m.in. minister obrony Shinjiro Koizumi oraz ministra bezpieczeństwa gospodarczego Kimi Onoda.
Resort dyplomacji w Pekinie ocenił, że działania japońskich polityków mają ukryty cel. "Niezależnie od tego, jakie argumenty wymyślają japońscy politycy, nie są w stanie ukryć swoich prawdziwych zamiarów, polegających na rehabilitacji zbrodniarzy wojennych, zatuszowaniu odpowiedzialności za zbrodnie wojenne, zniekształcaniu faktów historycznych oraz torowaniu drogi do przyspieszenia 'remilitaryzacji'" - oświadczyło chińskie MSZ.
W kolejnym fragmencie komunikatu Pekin podniósł zarzut naruszania ładu międzynarodowego. "Te błędne czyny to bezczeszczenie sprawiedliwości dziejowej, (działania) godzące w podstawy cywilizacji oraz prowokacja wymierzona w powojenny porządek międzynarodowy" - dodało ministerstwo.
Strona chińska przekazała też Tokio oficjalny protest drogą dyplomatyczną.
Spór dotyczy świątyni Yasukuni w Tokio, gdzie czci się pamięć ponad 2,4 mln Japończyków poległych w konfliktach zbrojnych. Wśród upamiętnionych jest 14 dowódców i polityków uznanych po 1945 r. za zbrodniarzy wojennych. MSZ Chin określiło Yasukuni jako "duchowe narzędzie i symbol japońskiego militaryzmu".
Regularne wizyty przedstawicieli japońskich władz w Yasukuni od lat spotykają się z ostrą reakcją Chin i Korei Południowej. Dla Pekinu to sygnał wybielania przeszłości i zagrożenie przyspieszoną remilitaryzacją Japonii, co władze chińskie wiążą z naruszeniem powojennego porządku.
Tegoroczne napięcia zbiegły się z 81. rocznicą kapitulacji Japonii. Oprócz darów od premier Takaichi, w świątyni pojawili się minister obrony Shinjiro Koizumi i ministra bezpieczeństwa gospodarczego Kimi Onoda, co stało się bezpośrednim impulsem do chińskich protestów.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.