Wielomilionowa kara dla firmy z branży energetycznej za niedozwolone klauzule w umowach
Prezes UOKiK o karze nałożonej na właściciela sieci Biedronka
Źródło wideo: UOKiK
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) nałożył na spółkę Nasz Prąd 21,475 mln zł kary za niedozwolone klauzule - podał urząd w komunikacie i dodał, że zakwestionował 21 postanowień.
Nasz Prąd działa w sektorze OZE
Jak wyjaśnił UOKiK, Nasz Prąd to firma, która instaluje pompy ciepła, kotły na pellet i fotowoltaikę. Wykonuje także termomodernizację budynków.
- Rynek OZE ma ogromne znaczenie dla transformacji energetycznej, ale niestety obserwujemy na nim również wiele nieprawidłowości uderzających w konsumentów. Ich skutki mogą być szczególnie dotkliwe dla ludzi starszych, którzy często podejmują decyzję o dużym wydatku, znacząco obciążającym domowy budżet, i zobowiązaniu finansowym na wiele lat - skomentował Tomasz Chróstny, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
- Konsument musi wiedzieć, co kupuje, ile za to zapłaci i na jakich warunkach - dodał.
Pod prąd z zasadami. Ponad 21 mln zł kary za klauzule niedozwolone dla spółki Nasz Prąd. 👉#UOKiK kwestionuje 21 postanowień https://t.co/DqVYa9lJpG.:
— UOKiK (@UOKiKgovPL) October 7, 2026
❌Zmiana mocy pompy ciepła.
❌Wysokie kary za nieprzygotowanie budynku do ocieplenia.
❌Możliwość naliczenia dodatkowych… pic.twitter.com/Zgn4UEjaw2
Urząd wylicza nieprawidłowości
UOKiK zakwestionował zapis stosowany przez Nasz Prąd, który pozwalał firmie po podpisaniu umowy zmienić moc pompy ciepła, a tym samym także jej cenę. "Po zawarciu umowy przedsiębiorca mógł bowiem, na podstawie 'szczegółowej technicznej weryfikacji', zmienić moc pompy, a wraz z nią także jej cenę, nie gwarantując konsumentowi prawa do rezygnacji z umowy" - wyjaśnił UOKiK. Podkreślił, że "konsument powinien mieć możliwość zaakceptowania nowych warunków albo rezygnacji z umowy bez negatywnych konsekwencji".
Za niedozwolone UOKiK uznał również postanowienie przewidujące wysokie kary dla klientów za opóźnienie rozpoczęcia prac termomodernizacyjnych. Urząd zwrócił uwagę, że konsumenci nie byli wcześniej jasno informowani, jakie warunki musi spełniać nieruchomość, aby inwestycja mogła ruszyć zgodnie z harmonogramem.
UOKiK podważył także zapis, który pozwalał spółce Nasz Prąd zdemontować pompę ciepła lub kocioł na pellet, jeśli klient nie dopłacił pozostałej części należności w ciągu 14 dni od odbioru instalacji. "Zdaniem Prezesa UOKiK konsekwencje te były zbyt dotkliwe, zważywszy na to, że spółka wymagała od klienta wpłaty aż 90 proc. ceny jeszcze przed rozpoczęciem instalacji" - czytamy.
Według UOKiK-u niedopuszczalne było również postanowienie, które przerzucało na konsumentów ryzyko uszkodzenia dachu. "Konsument potwierdzał, że zna ciężar instalacji OZE, zaś konstrukcja dachu wytrzyma jej obciążenie" - wyjaśnił urząd.
Decyzja nie jest prawomocna. Spółka może odwołać się od niej do sądu.
Redakcja biznesowa tvn24.pl zwróciła się do firmy Nasz Prąd z prośbą o komentarz, ale do momentu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Zawiadomienie do prokuratury
Urząd przekazał także, że zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z nieprawidłowościami przy zawieraniu umów.
- Niedozwolone klauzule w umowach to niestety nie jedyny problem ze spółką Nasz Prąd. Konsumenci wciąż skarżą się m.in. na sposób, w jaki przedstawiciele firmy prezentują ofertę, informują o dofinansowaniu i finansowaniu inwestycji oraz zawierają umowy kredytowe. Sprawdzamy, czy klienci nie byli wprowadzani w błąd, także co do tego, z kim mają do czynienia i po co handlowiec ich odwiedza. Niepokojące sygnały dotyczą również problemów z odstąpieniem od umowy. Sprawa jest poważna - o podejrzeniu przestępstwa przy zawieraniu umów zawiadomiliśmy prokuraturę i współpracujemy z nią w prowadzonym postępowaniu - mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.