Niepokojące odkrycie na Alasce. Rzeki pełne toksycznych metali

Przez lata dziewicze, błękitne rzeki i jeziora Alaski były symbolem nieskażonej przyrody. Dziś ich wody coraz częściej przybierają niepokojąco rdzawy kolor. Najnowsze badania naukowców ujawniają, że za tym zjawiskiem kryje się poważne zagrożenie dla środowiska, którego skutki mogą być odczuwalne przez całe pokolenia.
Zdjęcie ilustracyjne /Shutterstock
Jeszcze dekadę temu rzeki wijące się przez majestatyczne góry Brooks Range w północnej Alasce zachwycały krystalicznie czystą wodą. Dziś coraz częściej przypominają one strumienie o barwie zardzewiałej pomarańczy. Pierwsze niepokojące sygnały pojawiły się w 2018 roku, gdy naukowcy zaobserwowali pomarańczowe smugi w wodzie. Od tego czasu zjawisko to nasila się, a liczba „rdzawych” rzek rośnie z roku na rok.
Zespół badaczy, korzystając z helikopterów, dotarł do najodleglejszych zakątków Brooks Range, by pobrać próbki wody. Wyniki analiz były zaskakujące. Okazało się, że woda w wielu miejscach jest nie tylko wyraźnie zabarwiona, ale także bardziej kwaśna i zawiera znacznie wyższe stężenia metali niż woda wypływająca z okolicznych kopalń. Co ciekawe, w okolicy nie ma żadnych zakładów przemysłowych ani kopalń, które mogłyby być źródłem zanieczyszczenia.
Winna topniejąca wieczna zmarzlina
Najnowsze badania, opublikowane w prestiżowym czasopiśmie naukowym „AGU Advances”, wskazują jednoznacznie na przyczynę tego zjawiska – topniejąca arktyczna wieczna zmarzlina, czyli permafrost.
Wraz z ociepleniem klimatu, zamarznięta dotąd ziemia zaczyna się rozmrażać. Woda, która wnika w głąb gleby, napotyka na minerały uwięzione w skałach przez tysiące lat. W wyniku reakcji chemicznych uwalniają się do środowiska metale takie jak żelazo, aluminium, mangan, cynk, nikiel, kadm oraz pierwiastki ziem rzadkich.
W latach 2022-2024 naukowcy pobrali próbki wody z sześciu różnych dorzeczy w Brooks Range. Analizy wykazały, że w niektórych miejscach poziom metali był nawet 70 razy wyższy niż zwykle, a woda miała znacznie niższe pH niż ta z terenów przemysłowych. Szczególnie niepokojące były wyniki z rzeki Salmon, gdzie nawet 100 kilometrów od źródła stężenie metali pozostawało bardzo wysokie.
Klimatyczne domino: ciepłe lato i śnieżna zima
Badacze powiązali gwałtowny wzrost zanieczyszczeń z rekordowo ciepłym latem w 2019 roku, po którym nastąpiła wyjątkowo śnieżna zima. Gruba warstwa śniegu działała jak izolacja, uniemożliwiając ponowne zamarznięcie gleby. To z kolei pozwoliło wodzie wnikać głębiej i uwalniać jeszcze więcej metali do rzek.
Choć obecnie nie odnotowano masowych śnięć ryb ani problemów z jakością wody pitnej, naukowcy ostrzegają, że sytuacja może się szybko pogorszyć. W innych częściach Arktyki już teraz obserwuje się obumieranie roślinności wzdłuż zakwaszonych rzek oraz spadek liczebności ryb, takich jak łososie i sieje. Szczególnie narażone są lokalne społeczności, w tym rdzenni mieszkańcy Alaski, dla których rzeki są podstawowym źródłem wody i pożywienia.
Zjawisko „rdzewienia” rzek nie ogranicza się tylko do Alaski. Podobne procesy zachodzą już w Kanadzie i innych regionach świata, gdzie występuje wieczna zmarzlina. Eksperci podkreślają, że tego typu zanieczyszczenia nie były wcześniej przewidywane w prognozach dotyczących skutków globalnego ocieplenia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.