Jedna firma na całą Europę. Trwa spór o "EU Inc"
Pisarska: jako Unia Europejska ekonomicznie możemy zrobić bardzo dużo
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Brak jednolitych przepisów uważa się za główną barierę w przyciąganiu inwestycji oraz przeszkodę w pełnym wykorzystaniu potencjału europejskich przedsiębiorstw, które po kapitał na dalszy rozwój często muszą zwracać się do USA - ocenił "FT".
Zgodnie z projektem ustawy przedstawionym przez Komisję Europejską na początku roku, każda unijna firma zyskałaby możliwość operowania we wszystkich państwach członkowskich, bez konieczności zakładania odrębnych spółek zależnych w poszczególnych krajach. Rejestracja w formule "EU Inc" miała odbywać się przez internet w zaledwie 48 godzin. Nie byłoby wymagane wniesienia kapitału zakładowego.
Z szacunków Międzynarodowego Funduszu Walutowego wynika, że wprowadzenie jednolitego formatu prawnego w całej Unii mogłoby podnieść wzrost gospodarczy bloku o około 3,3 proc. PKB w ciągu najbliższej dekady. Co istotne ponad połowa tych korzyści (czyli 1,8 proc. PKB) wynikałaby właśnie z ujednolicenia prawa upadłościowego.
Ograniczenia reformy dla europejskich firm
W toku negocjacji zakończonych w piątek państwa członkowskie wykreśliły z pierwotnego projektu kluczowe rozwiązania. Zrezygnowano m.in. z jednolitego unijnego rejestru handlowego, w którym inwestorzy mogliby łatwo weryfikować sprawozdania finansowe firm oraz tożsamość członków ich zarządów. Jak twierdzą rozmówcy "FT", zaproszeni do negocjacji przedstawiciele państw uznali to rozwiązanie za zbyt skomplikowane do wdrożenia.
Usunięto również uproszczone procedury upadłościowe dla start-upów. - Ten projekt zyskałby znacznie więcej, gdyby zachowano w nim zapisy dotyczące postępowań upadłościowych - powiedział Michael McGrath, komisarz UE odpowiedzialny za prace nad ustawą w rozmowie z "Financial Times". Jego zdaniem jasne procedury upadłościowe są szczególnie ważne, ponieważ wysoki koszt ewentualnego niepowodzenia "stanowi poważny problem i skutecznie odstrasza od zakładania własnej działalności".
Kraje członkowskie ograniczyły także propozycję odroczenia opodatkowania opcji na akcje - rozwiązania, o które mocno apelowały start-upy, by łatwiej przyciągać wykwalifikowanych pracowników. Zgodnie z nowymi ustaleniami odroczenie ma dotyczyć wyłącznie firm o rocznych obrotach poniżej 150 mln euro i zatrudniających do 750 pracowników. Wiele rozwijających się przedsiębiorstw przekracza te progi już na bardzo wczesnym etapie - dodaje "FT". Kwestie podatkowe stanowią ściśle chronioną kompetencję krajową w UE i do wprowadzenia zmian wymagają jednomyślnej zgody wszystkich 27 państw.
Opór wobec "EU Inc"
Kompromis wypracowany w piątek przez stolice państw członkowskich musi teraz trafić pod obrady Parlamentu Europejskiego. McGrath pozostaje optymistą co do tego, że ostateczny kształt ustawy wzmocni konkurencyjność europejskiej gospodarki. - Europa musi myśleć nie tylko w skali kontynentu, ale w skali globalnej, a projekt "EU Inc" może nam w tym pomóc - stwierdził.
Eurodeputowani nie wypracowali jeszcze wspólnego stanowiska w sprawie "EU Inc" z powodu rozbieżności dotyczących ochrony praw pracowniczych. Chodzi o uniknięcie sytuacji, w której firmy obchodziłyby zasady współdecydowania - dające w niektórych krajach pracownikom wpływ na decyzje spółki, w tym miejsca w radach nadzorczych - poprzez rejestrację w państwach o łagodniejszych wymogach w zakresie reprezentacji pracowniczej, niezależnie od tego, gdzie faktycznie zatrudniają kadry.
>>> Włodzimierz Czarzasty: prezydent Trump jest naszym przyjacielem, ale jest liderem chaosu
Próby stworzenia jednolicie obowiązującego formatu spółki unijnej od dawna natrafiają na opór związków zawodowych, które obawiają się osłabienia wywalczonych praw pracowniczych.
Ambitne plany zderzają się także z niechęcią części europejskich stolic. Obawiają się one, że stworzenie tak atrakcyjnej, alternatywnej struktury prawnej sprawi, że lokalne firmy przestaną rejestrować się w swoich macierzystych krajach. Jednak Enrico Letta, były premier Włoch i autor raportu na temat usprawnienia rynku wewnętrznego UE, podkreślił w rozmowie z "FT", że projekt to "przełom o ogromnym znaczeniu praktycznym i symbolicznym dla Europy. Nie wolno nam obniżać poprzeczki".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.