Podpalenie stacji Starlink. Pułkownik wskazał na nową metodę Rosji

Zatrzymanie w Niemczech dwóch obywateli Turcji podejrzewanych o podpalenie infrastruktury łączności satelitarnej Starlink w Polsce to kolejny dowód na nasilenie działań dywersyjnych ze strony Moskwy. W rozmowie z Wirtualną Polską dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego w KPRM płk Maciej Matysiak podkreśla, że uderzenie miało bezpośredni związek z wojną w Ukrainie, a polskie służby coraz częściej mierzą się z tzw. agentami jednorazowymi.
Dwaj obywatele Turcji wpadli w ręce niemieckich służb na wniosek strony polskiej. Mężczyźni są podejrzewani o zainicjowanie pożaru instalacji naziemnej wspierającej funkcjonowanie systemu Starlink na terenie Polski. Sprawę jednoznacznie skomentował już premier, wskazując na akt sabotażu i dywersji zlecany przez obcy wywiad.
W rozmowie z dziennikarzem Wirtualnej Polski Pawłem Pawłowskim sprawę skomentował płk Maciej Matysiak. Zapytany o to, czy za podpaleniem bezsprzecznie stoją obce służby, pułkownik nie pozostawił wątpliwości:
– Skoro premier o tym mówi, ale także minister koordynator, i zatrzymanie nastąpiło na skutek wniosku Polski – czyli zdefiniowania tego zagrożenia z artykułu 130. Kodeksu karnego, mówiącego o współpracy z obcym wywiadem – to zapewne tak jest – wskazał dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego w KPRM.
Uderzenie w łączność kluczową dla Ukrainy
Płk Matysiak zwrócił uwagę na strategiczny kontekst całego incydentu. Terminale i stacje bazowe Starlink odgrywają fundamentalną rolę na froncie za naszą wschodnią granicą, zapewniając ukraińskiej armii łączność oraz wsparcie działań rozpoznawczych.
– Trudno w dzisiejszych czasach dywagować, że z jakiegokolwiek innego powodu ktoś dokonałby takiego aktu, niż w interesie Rosji i prowadzenia przez nią wojny. Cel jest jasny i wyraźny: zakłócenie działania centrum, które wspiera użytkowanie sieci Starlink, służącej do wspierania m.in. strony ukraińskiej – podkreślił ekspert.
Nowa taktyka Moskwy. Tzw. agenci jednorazowi
Choć sprawcom udało się zainicjować pożar, ich ucieczka z kraju zakończyła się fiaskiem – zostali namierzeni za zachodnią granicą i mają zostać przekazani polskim organom ścigania. Odpowiadając na pytanie o skuteczność polskich służb, płk Matysiak zaznaczył, że ich praca od początku pełnoskalowej inwazji prowadzona jest w warunkach permanentnego, wzmożonego alertu.
– Służby działają we wzmożony sposób nie tylko od czasu samej inwazji Rosji na Ukrainę, ale teraz to natężenie jest szczególnie widoczne. Liczba zatrzymań wynika bezpośrednio z intensywności wrogich operacji, bo przeciwnik jest zdefiniowany jasno i wyraźnie – wyjaśnił rozmówca WP.
Jak zauważył płk Matysiak, polskie służby muszą stale dostosowywać się do ewoluującej taktyki rosyjskich mocodawców, którzy coraz częściej rezygnują z tradycyjnych siatek szpiegowskich na rzecz zwerbowanych na szybko wykonawców.
– Mamy do czynienia z nowymi sposobami działania, którymi są chociażby agenci jednorazowi. Nie wiemy jeszcze, czy osoby zatrzymane w Niemczech, które trafią do Polski, były silniej czy luźniej powiązane z tymi służbami – podsumował płk Matysiak.
We wtorek późnym rankiem niemiecki dziennik "Bild" poinformował, że w berlińskiej dzielnicy Spandau policja zatrzymała kolejną osobę podejrzewaną w sprawie podpalenia bazy stacji bazowej łączności satelitarnej Starlink na Mazowszu. To prawdopodobnie kierowca zatrzymanych wcześniej w sprawie dwóch obywateli Turcji. Według ustaleń RMF FM jest to kobieta.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.