ESPNRanking the top 20 impact transfers for 2026The Jerusalem PostNetanyahu reveals direct call with Syrian President Sharaa, claims he stopped Druze massacresInquirerSolons hit podcast for making fun of differently abled personsPunchCustoms seize smuggled goods worth ₦721.9m in Sokoto, ZamfaraESPN DeportesChivas rinde homenaje a la charrería con playeraZDF heuteSo haben sich die Mieten in Ihrer Region entwickeltLa PressePanne d’électricité | Plus de 17 000 Montréalais dans le noirE! OnlineHow Avantika & More South Asian Celebs Are Sparkling This DiwaliBBC NewsTrump calls off livestream of Fort Hood attacker's execution by firing squadPremium Times2027: Makinde/Daura campaign orders house-to-house mobilisation, agent recruitmentGolem.deAnzeige: Etikettendrucker mit Tastatur und Bluetooth für unter 29 Euro bei Amazonالشرقبريطانيا ترسل المزيد من صواريخ "ستورم شادو" إلى أوكرانيا لضرب مواقع روسية
The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, October 15, 2026

Poker Ukrainy. Kijów bez "planu B"

Translate

Problem ograniczeń nałożonych na terminale operujące na terytorium Ukrainy doprowadził do paraliżu części misji bojowych, w tym bezzałogowców przechwytujących rosyjskie drony. Ukraińskie wojsko z dnia na dzień straciło możliwość pełnego wykorzystywania platformy, na której oparto systemy dowodzenia i świadomości pola walki.

Były doradca ukraińskiego ministerstwa obrony Serhij Sternenko poinformował, że w nocy z wtorku na środę działanie terminali Starlink zostało ograniczone. Według jego relacji połączenie zanikało, gdy wykorzystywane obiekty poruszały się szybciej niż 160 km/h.

Doniesienia te potwierdził doradca prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego Serhij Beskrestnow. Zaznaczył, że ograniczenie dotyczyło wojskowego pakietu usług Starlink, czyli StarShield. "Nasze siły obronne nie otrzymały ostrzeżenia o takim ograniczeniu, co doprowadziło do niepowodzenia wielu misji" – stwierdził Beskrestnow.

Były ukraiński minister obrony Mychajło Fedorow przekazał następnie, że działanie systemu jest stopniowo przywracane. Mleko się jednak rozlało.

Czym naprawdę różni się Starlink od Starshield?

W przestrzeni publicznej obydwie nazwy często stosowane są zamiennie, co prowadzi do zamieszania i błędów analitycznych w sprawie obecnego kryzysu. – Starlink oraz Starshield to dwa zupełnie różne systemy o odmiennym przeznaczeniu, poziomie zabezpieczeń oraz strukturze właścicielskiej – mówi Wirtualnej Polsce płk rez. Piotr Lewandowski.

– Starlink jest komercyjnym dostawcą szerokopasmowego internetu satelitarnego przeznaczonym dla użytkowników cywilnych oraz do zastosowań defensywnych. Z kolei Starshield to specjalistyczny, wysoce zaszyfrowany system wojskowo-wywiadowczy stworzony na potrzeby amerykańskiego departamentu obrony oraz agencji federalnych – tłumaczy ekspert.

Co to oznacza w praktyce? – Starshield zapewnia kryptograficzny obieg informacji w oparciu o satelity komunikacyjne, czyli nieco porównywalny ze Starlinkiem szerokopasmowy internet, ale o znacznie wyższym poziomie kodowania i wyższej odporności na zakłócenia – podkreśla rozmówca Wirtualnej Polski.

Ekspert wskazuje przy tym, że Starshield to nie tylko łączność. System bazuje na potężnej konstelacji ponad dziesięciu tysięcy satelitów krążących na niskiej i średniej orbicie. Działa on jako zaawansowane rozpoznanie satelitarne w pasmach radiowych i podczerwieni oraz pełni funkcję systemu wczesnego ostrzegania przed atakami. – Dla porównania, Rosja marzy obecnie o posiadaniu łańcucha około sześciuset satelitów, a cała Unia Europejska docelowo planuje własną konstelację na poziomie trzystu jednostek – dodaje.

To nie decyzja Muska, lecz Waszyngtonu

Kluczowy w zrozumieniu obecnej sytuacji jest fakt, kto formalnie i operacyjnie sprawuje władzę nad systemem Starshield. Pierwsze oskarżenia padły – można powiedzieć wręcz intuicyjnie – w stronę Elona Muska, właściciela SpaceX, twórcy obu systemów. Ograniczenia nie są jednak prywatną samowolą miliardera – co zaznaczył sam Musk na należącym do niego portalu X.

"Systemy Starshield są własnością rządu USA i znajdują się pod jego kontrolą. Wszelkie ograniczenia prędkości lub użytkowania są rozstrzygane przez wojsko USA, a ostatecznie przez prezydenta" – napisał Elon Musk, dopowiadając, że komercyjny Starlink nie może być wykorzystywany do ofensywnych działań wojskowych, zaprzeczając jednocześnie odpowiedzialności za obecny kryzys. Najbogatszy człowiek świata jednoznacznie odciął swoją firmę od decyzji zapadających na szczeblu państwowym.

Z tłumaczeniami Muska zgadza się płk Lewandowski, używając jednocześnie obrazowego porównania do przemysłu zbrojeniowego.

– Jeżeli nastąpiło odcięcie działania elementów Starshield, to w mojej ocenie nie zrobił tego Elon Musk, tylko rząd Stanów Zjednoczonych, a SpaceX był jedynie wykonawcą. Starshield znajduje się pod pełną kontrolą rządu USA. To tak jak z producentem czołgów Abrams – to, że prywatna firma je produkuje, nie oznacza, że jest ich właścicielem i decyduje o ich użyciu na froncie. Odbiorcami Starshield są Pentagon, Krajowa Agencja Wywiadu oraz inne agencje federalne, które podlegają bezpośrednio Waszyngtonowi – zaznacza były wojskowy.

"Teksański poker" Kijowa i brak planu B

Wyłączenie lub ograniczenie funkcjonalności tak kluczowego narzędzia ujawniło strategiczną słabość ukraińskiego systemu dowodzenia. Kijów zbudował swoją świadomość pola walki, łączność dronów średniego zasięgu oraz systemy Command and Control w oparciu o dostawcę zewnętrznego, nad którym nie posiada żadnej kontroli politycznej ani prawnej.

– Ukraińcy rozbudowali swój system w oparciu o partnera, nad którym zupełnie nie mają panowania, nie mając tak naprawdę planu B. Prezydent Zełenski zagrał jak w teksańskiego pokera. Odkryte karty nie pozwalały na wygranie tego, co miał w ręku, a licytował tak, jakby miał pełny układ – porównuje płk Lewandowski.

– Ukraina obecnie pod żadnym względem nie jest państwem w pełni samodzielnym i należało liczyć się z tym, co robią inne mocarstwa. Stany Zjednoczone nie są oficjalnym sojusznikiem wojskowym Ukrainy na papierze, więc wszystko zależy od bieżącej polityki danej administracji w Waszyngtonie – ocenia ekspert.

Dlaczego zatem Kijów zdecydował się na taki krok? Ukraińscy wojskowi znaleźli się w pułapce, ponieważ na rynku globalnym nie istnieje obecnie żadna realna alternatywa zdolna zastąpić potencjał Amerykanów.

Europejski projekt autonomicznej sieci satelitarnej IRIS² znajduje się wciąż w początkowej fazie realizacji. Nawet po uzyskaniu pełnej funkcjonalności w ciągu najbliższych lat, europejski system będzie dysponował zaledwie ułamkiem zdolności zza oceanu.

Presja na ofiarę i usztywnienie stanowiska Kremla

Wpływ na możliwości operacyjne Ukrainy ma również swój głęboki wymiar geopolityczny. Zbiegł się on w czasie z naciskami dyplomatycznymi na Kijów w kwestii ograniczenia uderzeń w głębi terytorium Rosji.

– Polityka Waszyngtonu staje się niestety polityką wywierania presji nie na sprawcę napaści, ale na ofiarę. Ukraina powinna się z tym liczyć i posiadać warianty, choć jej pole manewru było niezwykle ograniczone. Kijów mimo wszystko przelicytował w tej sprawie – wskazuje analityk i instruktor wojskowy, weteran operacji w Iraku i Afganistanie.

Płk Lewandowski wskazuje, że uderzenie w Ukrainę poprzez SpaceX jest dla Kijowa niezwykle bolesne i stanowi doskonałą metodę do wywarcia presji na zmianę stanowiska w kwestii negocjacji pokojowych.

Lekcja dla Polski?

Ochłodzenie w relacjach Waszyngtonu z Kijowem widoczne jest także na innych polach. Donald Trump wzywa Zełenskiego do przeprowadzenia wyborów i zawiera umowy na dostawy paliwa z Rosją. Jak podają Reuters i "Financial Times", Amerykanie mieli domagać się od Europy także przekazania zamrożonych rosyjskich aktywów, które miałyby przysłużyć się negocjacjom pokojowym. Europejczycy ostatecznie jednak odmówili.

Zełenski – w odpowiedzi na zachowanie USA – zadeklarował również, że Ukraina – po trzech dniach – wraca do atakowania rosyjskich obiektów paliwowych, tym samym grzebiąc resztki zapowiedzianego przez Trumpa "zawieszenia" ataków na infrastrukturę energetyczną.

A co z ukraińskiej lekcji wynika dla Polski? Płk Lewandowski wskazuje na różnice w położeniu Warszawy i Kijowa. – Trzeba pamiętać, że USA są polskim sojusznikiem i tutaj istnieje mniejsze ryzyko – mówi.

W europejskich gabinetach słychać jednak zaniepokojenie w związku z decyzjami USA. Ostatnie zwroty i polityka Donalda Trumpa nakazują brać pod uwagę różne scenariusze.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.