Pęknięcie na szczytach władzy w USA. Media: Vance dystansuje się od Trumpa

Wiceprezydent USA J.D. Vance publicznie uznał, że wojna z Iranem była główną przyczyną dotkliwej porażki republikanów w wyborach do Kongresu.
Donald Trump zgodził się z oceną wiceprezydenta dotyczącą wpływu wojny na wynik wyborczy, choć podkreślił, że konflikt był jego zdaniem warty podjęcia.
Jak informuje "WSJ", administracja USA po cichu prowadziła ograniczone ataki w Iranie, unikając rozgłosu, aby nie pogarszać notowań republikanów w kluczowych stanach przed wyborami.
J.D. Vance wiąże swoją polityczną przyszłość z utrzymaniem koalicji wyborczej zbudowanej przez Donalda Trumpa - wynika z analiz amerykańskich mediów. Odchodzi jednak od podtrzymywania narracji prezydenta w sprawach międzynarodowych.
Wiceprezydent USA oświadczył w środę w mediach społecznościowych, że republikanie przegrali wybory do Kongresu z powodu wojny z Iranem, wszczętej przez Trumpa.
Vance dystansuje się od Trumpa? Media o wyborach w USA
Vance intensywnie angażował się w kampanię przed wyborami połówkowymi, próbując zapobiec porażkom republikanów. Ostatecznie jednak partia poniosła dotkliwą klęskę, przegrywając nawet w stanach, które od dziesięcioleci nie wybierały demokratów do Senatu.
Według "The Wall Street Journal" środowa wypowiedź wiceprezydenta świadczy o tym, jak zdecydowanie Vance sprzeciwiał się tej wojnie od samego początku, mimo tego, że po rozpoczęciu operacji wielokrotnie publicznie jej bronił.
Nie wiadomo, czy Vance uzgodnił treść swojego środowego wpisu z Białym Domem przed jego opublikowaniem, choć konsultowanie przez wiceprezydenta wpisów w mediach społecznościowych z administracją nie jest standardową praktyką - zaznaczył dziennik. Przedstawiciel Białego Domu poinformował, że prezydent znał treść wiadomości Vance'a jeszcze przed jej publikacją.
Trump zgodził się w środę z oceną wiceprezydenta, że wojna z Iranem w dużej mierze była przyczyną wyborczej porażki republikanów. Zaznaczył jednak, że była tego warta.
Wojna z Iranem. Doniesienia o naradach w Białym Domu
Jak przekazały źródła dziennika, w ostatnich tygodniach Biały Dom był pełen wewnętrznych rozterek dotyczących wpływu wojny na wybory do Kongresu oraz rozmów na temat tego, czy publicznie przyznawać, że ataki militarne trwają.
We wrześniu wysocy rangą urzędnicy administracji Trumpa odbyli naradę poświęconą niepopularności wojny wśród amerykańskich wyborców. W spotkaniu uczestniczyli m.in. Vance i sekretarz stanu Marco Rubio.
Przedstawiciele władz stwierdzili, że informowanie opinii publicznej o kontynuowaniu ataków - zarówno defensywnych, jak i ofensywnych - zaszkodziłoby republikanom w stanach, w których republikańska pozycja wyborcza była zagrożona. Zgodzili się, że nagłaśnianie tych działań nie przysłuży się ich szansom w wyborach. Według źródeł o przyjętym podejściu poinformowano Trumpa, który je zaakceptował.
W kolejnych tygodniach amerykańskie wojsko po cichu przeprowadzało na terytorium Iranu pojedyncze uderzenia: atakowano wyrzutnie rakiet i inny sprzęt wojskowy, unikając przy tym ofiar śmiertelnych - poinformował "WSJ".
"Polityczny WF": Polska 2050 wytraciła karty. Podzieleni są jeszcze bardziejINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.