Berlin szykuje się na pożogę. Na ulicach strach, zdjęcia obiegają media

Berlin szykuje się na sobotnie protesty. Służby w gotowości
Sklepy zabezpieczone. Właściciele obawiają się eskalacji przemocy
Federalna Konferencja Uczniów odcina się od manifestacji, ale wspiera postulaty protestujących
Władze w Berlinie ściągnęły dodatkowe siły i służby ratunkowe do pomocy w razie wybuchu zamieszek w czasie planowanych na sobotę protestów. Przygotowane są m.in. działka wodne.
Ostatniego dnia października w stolicy Niemiec odbyć mają się co najmniej dwie manifestacje członków inicjatywy "Gen Z regelt" ("Pokolenie Z daje radę" - niem.).
Berlin szykuje się na sobotnie protesty. Służby w gotowości
Pierwszy z planowanych marszów rozpocząć ma się o godz. 14 w okolicach Bramy Brandenburskiej. Podczas wydarzenia, w którym wziąć mają udział przede wszystkim uczniowie i ich rodzice, policja spodziewa się około 10 tysięcy osób. Demonstracja ma mieć charakter pokojowy.
Dużo większe obawy budzi kolejna z zaplanowanych manifestacji, która rozpocznie się o godz. 17.30 na Rosenthaler Platz. Początkowo protestować ma tam około 400-500 osób, jednak niewykluczone, że wiec zgromadzi znacznie więcej uczestników.
W wydarzeniu wziąć udział mają przede wszystkim zwolennicy lewicy i propalestyńscy aktywiści.

Właściciele sklepów w Berlinie zabezpieczają witrynyHalil Sagirkaya/AnadoluAFP
Berlińskie służby przygotowują się na wypadek, gdyby doszło do eskalacji przemocy. Szykują się także właściciele sklepów i punktów usługowych. W mediach pojawiło się wiele zdjęć, na których widać, jak pracownicy zabijają okna i witryny płytami z dykty.
Tym samym chcą zminimalizować ewentualne szkody, gdyby na ulicach doszło do eskalacji. Te prewencyjne ruchy to pokłosie brutalnych zamieszek we Francji, gdzie demonstracje przerodziły się w falę przemocy - wandale niszczyli infrastrukturę uliczną, włamywali się do sklepów i podkładali ogień pod samochody.
Sklepy zabezpieczone. Właściciele obawiają się eskalacji przemocy
Władze miasta uspokajają właścicieli lokalnych sklepów, wskazując, że na ten moment nie ma przesłanek do tego, aby twierdzić, że w Berlinie powtórzyć mogą się sceny, jakie obserwowano przed dwoma tygodniami w Paryżu. Część handlowców zdecydowała się jednak na środki zaradcze.

Właściciele luksusowych sklepów w Berlinie obawiają się o bezpieczeństwo swoich lokaliHalil Sagirkaya/AnadoluAFP
Federalna Konferencja Uczniów odcina się od manifestacji, ale wspiera postulaty protestujących
Głos w sprawie sobotnich protestów zabrała przedstawicielka Federalnej Konferencji Uczniów. Jak wskazała, organizacja nie identyfikuje się z "Gen Z regelt", ale wspiera postulaty protestujących.

W sobotę w Berlinie mają odbyć się co najmniej dwie manifestacjeJohn MACDOUGALLAFP
- Popieramy choćby żądania zwiększenia inwestycji w edukację. Uważamy je za bardzo ważne i zrozumiałe. Trzeba stworzyć przestrzeń do rozmowy o tych sprawach z młodymi ludźmi. Od protestów "Gen Z regelt" zaplanowanych w Niemczech na 31 października dystansujemy się natomiast przede wszystkim ze względu na wyjątkowo nieprzejrzyste struktury organizacyjne - mówiła podczas konferencji prasowej.
Przedstawicielka wskazała, że Federalna Konferencja Uczniów wspiera pokojowe inicjatywy protestacyjne. - Uważamy, że trzeba wychodzić na ulice i dać upust frustracji, ale nie w sposób, który krzywdzi ludzi - mówiła.

Przewiduje się, że podczas protestów w Berlinie może dojść do eskalacji przemocyJohn MACDOUGALLAFP
Przedstawicielka organizacji uczniowskiej przyznała, że wspierała także pokojowe protesty we Francji. - Myślę, że młodzi ludzie czują się teraz bardzo osamotnieni i mają poczucie, że prawie nikt ich nie słucha. Chcieliśmy się temu przeciwstawić. W wielu krajach Europy młodzież przed ukończeniem 18. roku życia nie ma prawa głosu, a więc ma bardzo niewielki wpływ na politykę. Demonstracja staje się zatem formą uczestnictwa politycznego, możliwością wyrażenia frustracji i złości - powiedziała.
"Ważne, ważniejsze". Ci posłowie unikają Sejmu jak ogniaINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.