Pałac uderza w Berka. Minister ujawnia, co odpisze Czarzasty

Kancelaria Sejmu udzieli w piątek odpowiedzi na pismo Kancelarii Prezydenta z pytaniami o Macieja Berka wybranego na sędziego TK. Marcin Kulasek w Wirtualnej Polsce zdradził, jakiej odpowiedzi należy oczekiwać. – Myślę, że odpowiedź będzie taka, iż po przeanalizowaniu wszystkich rzeczy to, co złożyła Kancelaria Prezydenta, nie ma żadnych podstaw – ujawnił.
Najważniejsze informacje:
- Kancelaria Prezydenta skierowała do Kancelarii Sejmu pismo o "wyjaśnienie okoliczności procedowania formalnie kandydatury" Macieja Berka do TK.
- Szef KPRP Zbigniew Bogucki mówił o "gigantycznych wątpliwościach" dotyczących wymaganego stażu radcy prawnego.
- Marcin Kulasek zapowiedział, że odpowiedź marszałka Sejmu ma wskazać na brak podstaw dla żądań KPRP.
Chodzi o pismo, które wpłynęło do Kancelarii Sejmu z Kancelarii Prezydenta RP dotyczące "wyjaśnienia okoliczności procedowania formalnie kandydatury" Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Szef KPRP Zbigniew Bogucki, informując w środę o wysłaniu pisma, powiedział, że "są gigantyczne wątpliwości co do tego, czy pan minister Berek ma dziesięcioletni staż radcy prawnego".
Marcin Kulasek, minister nauki i szkolnictwa wyższego z Nowej Lewicy, który był gościem Tomasza Żółciaka w programie "Tłit" w Wirtualnej Polsce, ujawnił, co znajdzie się w odpowiedzi marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego.
Czego spodziewa się Marcin Kulasek po odpowiedzi marszałka?
– Na pewno odpowiedź jakaś w tej sprawie będzie. Myślę, że odpowiedź będzie taka, iż po przeanalizowaniu wszystkich rzeczy to, co złożyła Kancelaria Prezydenta, nie ma żadnych podstaw. Zresztą Kancelaria Prezydenta nie jest od tego – odpowiedział Kulasek.
– A czy to nie powinno być w takim razie pismo bardziej idące w kierunku: proszę mi, panie Bogucki, pokazać podstawę prawną, na której pan się domaga ode mnie tych informacji? – zapytał prowadzący rozmowę. – Pewnie tak powinien odpowiedzieć, ale to już będzie zależało od pana marszałka. Myślę i jestem wręcz przekonany, że taka odpowiedź zgodna z literą prawa zostanie złożona – ujawnił minister.
– Wiemy przynajmniej z tych dokumentów, które nam zostały przekazane, że pan minister jest doskonałym fachowcem, który od wielu lat porusza się zarówno jeżeli chodzi o legislację, jak i o prawo. W tych tematach ma wszystkie kompetencje, żeby je spełnić. Chodzi wyłącznie o grę polityczną najpierw PiS-u, później ich współpracowników, a teraz na końcu Pałacu Prezydenckiego, który po prostu wykonuje polecenia – podsumował członek rządu.
Tło afery wokół kandydatury Berka
Jeszcze przed wybraniem przez Sejm nowego sędziego TK Berek opublikował w mediach społecznościowych zaświadczenie dziekana Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych, zgodnie z którym uchwałą z 2002 r. został wpisany na listę radców prawnych i od dnia ślubowania do chwili obecnej posiada uprawnienia do wykonywania zawodu. W dokumencie wskazano też, że Berek zgłosił w ewidencji wykonywanie zawodu radcy prawnego w okresie od 1 stycznia 2006 r. do 31 lipca 2009 r. oraz od 1 sierpnia 2012 r. do chwili obecnej.
W poniedziałek Berek, pytany w mediach o wątpliwości opozycji, powtórzył, że ponieważ opozycja nie chciała przyjąć wyjaśnień, które przedstawiał, poprosił o wystawienie zaświadczenia przez Okręgową Izbę Radców Prawnych, z którego wynika, że przez 17 lat wykonywał zawód, a był wpisany (na listę radców prawnych, przyp. red.) przez ponad 20 lat. Jak zaznaczył, trzeba rozróżnić wpis na listę od wykonywania zawodu. – Mam 17 lat wykonywania zawodu radcy prawnego – zaznaczył.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.