Karol Nawrocki otrzymał "marginalny" list z USA. Wybuchła gorąca dyskusja
Po zeszłotygodniowych wydarzeniach pod Trybunałem Konstytucyjnym, do których doszło po tym, jak na stronie Trybunału pojawiła się informacja o zarządzeniu przerwy w czynnościach prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa TK Bartłomieja Sochańskiego, do Pałacu Prezydenckiego przyszedł list od jednego z amerykańskich kongresmenów.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Przewodniczący podkomisji do spraw Europy w Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów USA Keith Self zwrócił się bezpośrednio do Karola Nawrockiego, chwaląc jego działania w sprawie sytuacji w TK. "Piszę, aby wyrazić mój głęboki podziw dla zdecydowanego przywództwa, jakie wykazał się Pan w nocy 30 października, kiedy porządek konstytucyjny Rzeczypospolitej Polskiej znalazł się w obliczu bezpośredniego zagrożenia" — napisał kongresmen.
Przypomnijmy, Karol Nawrocki zdecydował się wówczas przerwać swój lot do Senegalu, a po powrocie do Polski zjawił się pod TK. Self wspomina o tym w swoim liście. Stwierdza, że polski prezydent "stanął po stronie jego legalnego kierownictwa i bronił praworządności".
Kongresmen z USA chwali postawę Karola Nawrockiego. "Taka determinacja jest rzadka"
"Taka determinacja jest rzadka, Panie Prezydencie, i ma ogromne znaczenie. W momencie, gdy siłą przejmowano sąd konstytucyjny, Pańskie działania obnażyły przed światem fakt, że polskie instytucje nie zostaną opanowane przez kordon policyjny i pomogły one zażegnać znacznie głębszy kryzys konstytucyjny" — napisał dalej kongresmen.
Self podkreślił, że przykład Nawrockiego "ma znaczenie daleko wykraczające poza Warszawę" i wskazał na położenie Polski na wschodniej flance NATO. "NATO łączy nie tylko traktat i siły zbrojne, lecz także wspólne przywiązanie do praworządności, a Pana działania tamtej nocy pokazały światu, jak to przywiązanie wygląda w praktyce" — czytamy.
Kongresmen na koniec zaznaczył, że USA uważają Polskę za jednego z najbliższych sojuszników, a "sojusze umacniają się, gdy ich przywódcy bronią porządku konstytucyjnego, podejmując przy tym osobiste i polityczne ryzyko". "Proszę wiedzieć, że w Kongresie Stanów Zjednoczonych są członkowie, którzy dostrzegają wagę Pańskich działań tej nocy, i wszyscy powinniśmy być wdzięczni za przykład, jaki dała Polska" — dodał.
List wywołał burzę. "Miłe, ale marginalne"
O liście poinformował w mediach społecznościowych Jarek Olechowski z Telewizji Republika. Stacja przedstawiła dokument jako oficjalne stanowisko Izby Reprezentantów wobec sytuacji w TK. Wokół sprawy wybuchła gorąca dyskusja. Jednym z jej głównych uczestników stał się były ambasador Polski w USA Marek Magierowski. Na jego prośbę Olechowski opublikował skan listu na portalu X.
Magierowski szybko wskazał, że dokument nie stanowi stanowiska całej Izby Reprezentantów, a jedynie Selfa, którego określił mianem "szeregowego członka Kongresu z Teksasu". "To tak, jakbyśmy uznali, że opinia [posłanki KO] Klaudii Jachiry jest »stanowiskiem polskiego Sejmu«" — napisał.
Olechowski w odpowiedzi stwierdził, że "przewodniczący Podkomisji ds. Europy Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych to jednak nie taki szeregowy jak Jachira".
Magierowski natomiast "zakończył temat", publikując długą listę podkomisji w amerykańskim Kongresie.
Sprawa doczekała się także reakcji z rządu. Adam Szłapka zarzucił Telewizji Republika, że "po raz kolejny manipuluje faktami". "Nie było stanowiska Izby Reprezentantów. Nie było uchwały Kongresu. Nie było żadnego oficjalnego poparcia Stanów Zjednoczonych dla prezydenta Nawrockiego. Był list jednego polityka z Teksasu" — wskazał rzecznik rządu.
Wpis zamieścił również były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz. "Miłe, ale marginalne" — napisał, udostępniając list.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.