"Niebezpieczny dla Polski". Kwaśniewski grzmi o planie Nawrockiego
Karol Nawrocki dąży do obalenia obecnego rządu w wyborach w 2027 r. i przejęcia pełnej kontroli nad władzą wykonawczą – uważa Aleksander Kwaśniewski. Były prezydent skrytykował w Radiu ZET postawę obecnej głowy państwa, wskazując, że jej polityczny plan może doprowadzić do cichej zmiany ustroju w Polsce bez konieczności nowelizacji konstytucji.
Aleksander Kwaśniewski o możliwym planie Karola Nawrockiego
Źródło zdjęć: © East News, PAP | KAROLINA MISZTAL, Radek Pietruszka
Zdaniem Aleksandra Kwaśniewskiego Karol Nawrocki wykazuje znacznie większą niezależność od swojego zaplecza politycznego, niż miało to miejsce w przypadku jego poprzednika, Andrzeja Dudy.
– Duda był stricte z PiS, współpracował z Lechem Kaczyńskim, był w strukturach rządowych. Nawrocki nie i on się zrywa Kaczyńskiemu z pełnej kontroli. Nawet jeśli ma osoby z PiS w Pałacu, to są to ludzie wybrani przez niego – ocenił były prezydent. Dodał również, że w partyjnym spektrum Nawrockiemu poglądowo bliżej jest do Konfederacji niż do tradycyjnego PiS-u, a jego radykalizm bywa niedoceniany.
DLA CIEBIE
30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii
DLA CIEBIE
"Niebezpieczny plan" i zmiana ustroju bez zmiany konstytucji
Według Kwaśniewskiego głowa państwa ma jasny i przemyślany cel polityczny, który określił jako "niebezpieczny dla Polski". Plan ten zakłada doprowadzenie do upadku rządu Donalda Tuska w nadchodzących wyborach parlamentarnych w 2027 r. oraz zwycięstwa szeroko pojętej prawicy.
– Zwycięstwa prawicy podzielonej, ale takiej, żeby w sumie miała więcej niż 50 proc. I być wówczas akuszerem rządu, dla którego on – zgodnie z konstytucją – będzie wyznaczał premiera – tłumaczył były prezydent.
W ocenie Kwaśniewskiego realizacja tego scenariusza w praktyce oznaczałaby przejście do systemu prezydenckiego w Polsce bez formalnej zmiany ustawy zasadniczej. Podległy prezydentowi premier i przychylna większość parlamentarna mogłyby przegłosowywać ustawy rozszerzające kompetencje głowy państwa – np. w zakresie osobistego powoływania szefów służb czy odwoływania ministrów.
Kwaśniewski przypomniał, że zmiana konstytucji wymaga większości 2/3 głosów w Sejmie, na co żadne ugrupowanie nie może obecnie liczyć, dlatego taka "pełzająca" zmiana ustroju jest jedyną ścieżką.
Polaryzacja zamiast szukania kompromisu
Były prezydent odniósł się również do konfrontacyjnego stylu sprawowania urzędu przez Karola Nawrockiego i jego ostrych relacji z rządem Donalda Tuska. Zauważył, że dawny paradygmat wygrywania wyborów poprzez łagodzenie języka i zabieganie o głos centrum odszedł w przeszłość na rzecz budowania ostrych podziałów.
– Teraz nowym paradygmatem jest polaryzacja. Czyli dzielimy społeczeństwo: "My i oni. My słuszni, tamci wrogowie, zdrajcy, zaprzańcy" – mówił Kwaśniewski.
Wskazał jednocześnie, że choć skrajna polaryzacja pomaga mobilizować elektorat i wygrywać wybory, to w dłuższej perspektywie staje się ogromnym zagrożeniem dla państwa.
– Pięć lat prezydentury w warunkach polaryzacji to duży błąd. A w warunkach zagrożenia zewnętrznego, jakie mamy obecnie, to wręcz katastrofa. Od prezydenta oczekiwałbym, że raczej skleja kapitał społeczny, a Karol Nawrocki nie chce tego robić – podsumował.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.