Nie tylko IT. Te zawody w Polsce dają teraz najwyższe pensje

Polski rynek pracy przechodzi technologiczną rewolucję, która bezwzględnie weryfikuje dotychczasowe ścieżki kariery. Szeroka wiedza ogólna i dyplom prestiżowej uczelni przestają wystarczać – dziś wygrywają ci, którzy postawili na konkretną specjalizację. Co piąty pracownik w Polsce stoi w obliczu konieczności przekwalifikowania, podczas gdy eksperci od AI oraz... „złote rączki” zarabiają dziś rekordowe sumy. Kto najszybciej bogaci się na tych zmianach?
Zdj. ilustracyjne /Shutterstock
Branża IT ucieka konkurencji. Zarobki sięgają już 29 tysięcy złotych
Jak wynika z najnowszego raportu płacowego Sedlak & Sedlak, który cytuje „Puls Biznesu”, stanowiska związane z nowymi technologiami niezmiennie plasują się na szczycie najlepiej opłacanych zawodów w Polsce. Programiści, inżynierowie cloud czy specjaliści od big data mogą liczyć na zarobki sięgające nawet 29 tysięcy złotych miesięcznie.
- Wśród konkretnych profesji szczególnie wyróżniają się:
Programista embedded – 27 500 zł brutto,
Programista back end – 27 129 zł brutto,
Inżynier cloud – 26 500 zł brutto,
Product owner – 25 750 zł brutto.
Nazwy tych stanowisk dla wielu mogą brzmieć egzotycznie – to efekt wąskiej specjalizacji oraz wpływu języka angielskiego na nowoczesne nazewnictwo zawodowe.
Koniec ery encyklopedystów. Liczy się tylko wąska specjalizacja
Jeszcze kilka dekad temu wykształcenie wyższe i szeroka wiedza były kluczem do sukcesu zawodowego. Dziś, jak podkreślają specjaliści, liczy się przede wszystkim konkretna, wąska specjalizacja. Zmiana ta wynika z rosnącej roli sztucznej inteligencji, która coraz częściej przejmuje powtarzalne i rutynowe zadania.
- Obecnie wyraźnie zarysowuje się podział na dwa kierunki rozwoju kariery:
Wysoko wykwalifikowani eksperci – osoby z zaawansowanymi kompetencjami, specjalizacjami i tytułami naukowymi,
Fachowcy i rzemieślnicy – specjaliści od prac manualnych, których zawody są trudne do zautomatyzowania.
Sztuczna inteligencja nie zabiera pracy, ale likwiduje etaty dla juniorów
Jeszcze niedawno obawiano się, że roboty i sztuczna inteligencja przejmą całe zawody. Dziś widać, że AI przede wszystkim eliminuje konkretne zadania, a nie całe profesje. To powoduje, że firmy coraz rzadziej potrzebują pracowników o ogólnych umiejętnościach – zarówno na stanowiskach biurowych, jak i technicznych.
Zmniejsza się zapotrzebowanie na tzw. juniorów, czyli osoby z podstawową wiedzą w danej dziedzinie.
„Kiedyś do danego projektu potrzebowałem sześćdziesięciu juniorów, a dzisiaj potrzebuję jedenastu” – mówi menedżer zespołu informatyków, cytowany w internetowym Radiu RMF24 przez eksperta rynku pracy Krzysztofa Inglota.
Statystyki są nieubłagane – w Polsce aż 3,6 miliona osób pracuje w zawodach najbardziej narażonych na automatyzację i wpływ sztucznej inteligencji. Oznacza to, że co piąty pracownik może w najbliższych latach stanąć przed koniecznością przekwalifikowania lub zdobycia nowej specjalizacji.
„Złote rączki” poszukiwane. Fach w ręku daje dziś finansową niezależność
Nie tylko eksperci od nowych technologii mogą liczyć na wysokie zarobki. Wysoko wykwalifikowani fachowcy, tacy jak hydraulicy, elektrycy, stolarze czy mechanicy, również cieszą się ogromnym popytem na rynku pracy. Wynagrodzenia w tych zawodach mogą sięgać nawet 20–30 tysięcy złotych miesięcznie.
Jeżeli będę super stolarzem, to będę zarabiał po dwadzieścia, trzydzieści tysięcy złotych – podkreśla ekspert.
Zawody wymagające zręczności, doświadczenia i umiejętności manualnych są trudne do zautomatyzowania. Roboty, choć coraz bardziej zaawansowane, nie są jeszcze w stanie zastąpić „złotych rączek” w wielu codziennych pracach.
Polskie uczelnie zostają w tyle. Czas na wielki powrót szkół zawodowych
Szybkie tempo zmian na rynku pracy stawia poważne wyzwania przed polskim systemem edukacji. Uczelnie wyższe wciąż znajdują się daleko w światowych rankingach, a szkolnictwo zawodowe przez lata było marginalizowane.
Jeżeli chodzi o uczelnie w Polsce, mamy problem, bo tutaj widzimy tą zasadę. (...) W top dziesięć światowych uczelni jest osiem uczelni chińskich. To pokazuje, że mamy dużą robotę do wykonania – zauważa Krzysztof Inglot.
Obecnie coraz więcej ekspertów zwraca uwagę na potrzebę odbudowy szkolnictwa zawodowego oraz dostosowania programów nauczania do wymagań nowoczesnego rynku pracy. Fachowcy podkreślają, że automatyka i robotyzacja nieprędko zastąpią specjalistów od prac manualnych.
Uczelnie zawodowe muszą wrócić. Uczelnie zawodowe muszą dawać ludziom możliwość zdobywania fajnych zawodów, gdzie będą zarabiali duże pieniądze właśnie dlatego, że jest niska podaż – przekonuje Inglot.

"Nawet 29 tys. zł miesięcznie". Jakie zawody są najlepiej płatne?
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.