Daily MaverickSouth Africa cannot afford an AI-ready generation with nowhere to startRTP DesportoPafos, de Ricardo Sá Pinto, empata com Dinamo City no arranque do play-offESPNRonaldinho, 46, arrives to restart career in Italyוואלהרעידת אדמה בעוצמה 6.6 הכתה בפרוThe Jerusalem PostUSS George Washington arrives in Middle East as USS Abraham Lincoln prepares to sail home - reportESPN DeportesBlog de fichajes: Chino Huerta en la rampa de salida del AnderlechtCBS NewsWoman accused of plotting "major attack" on New York State Capitol buildingCollider10 Sci-Fi Video Games With the Best WorldbuildingSBS 뉴스현역 4명 '당원권 정지' 중징계…조경태 2년 6개월VarietyDiane Warren Adopts West Hollywood’s Runaway Pig: ‘Welcome Wilbur!’ABC News (Australia)Nazi item auctions test effectiveness of Australia's hate symbol lawsRFI 中文华盛顿指责北京任意拘留第二位美国公民
The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, August 20, 2026

Jadowite "żagle" na europejskich plażach. Władze wydały ostrzeżenia

Translate

Na europejskich plażach pojawił się physalia physalis, nazywany po polsku żeglarzem portugalskim lub bąbelnicą bąbelcową. Choć często określa się te stworzenia mianem meduz, biologicznie nimi nie są. To rurkopław - niezwykła kolonia złożona z wyspecjalizowanych, genetycznie identycznych osobników. Jedne odpowiadają za unoszenie się na wodzie, inne za zdobywanie pokarmu, trawienie czy rozmnażanie.

Według danych przytaczanych przez "Le Monde", w Kraju Basków od 21 lipca zanotowano ponad 1100 przypadków kontaktu z jadem żeglarzy portugalskich oraz 113 czasowych zamknięć plaż. W departamencie Landes 40 strzeżonych kąpielisk było do połowy sierpnia zamykanych łącznie około 70 razy. Wszystkie miały przynajmniej raz zetknąć się z tym problemem.

ZOBACZ: Tragiczny pożar w rajskim kurorcie. Ewakuowano około 1700 osób

Nieco spokojniej było w rejonie Żyrondy, choć 6 sierpnia z powodu pojawienia się żeglarzy portugalskich czasowo zamknięto główną plażę w Arcachon. Problem nie kończy się jednak na Francji.

Ponad tysiąc poparzeń. Plaże zamykane dziesiątki razy

Na początku sierpnia w położonym po hiszpańskiej stronie granicy San Sebastián w ciągu jednego dnia pomocy po poparzeniach potrzebowało około 120 osób. Na trzech głównych plażach miasta pojawiły się czerwone flagi. Większość przypadków była łagodna, a następnego dnia sytuacja wróciła do normy.

Sytuacja może zmieniać się niezwykle szybko. Władze San Sebastián podkreślają, że liczba żeglarzy portugalskich w wodzie zależy m.in. od wiatru i stanu morza, dlatego decyzje o dopuszczeniu kąpieli podejmowane są na bieżąco. Obecnie miejski protokół uwzględnia nie tylko liczbę znalezionych okazów, ale również ich wielkość.

Zjawisko przesuwa się dalej na zachód. W środę 19 sierpnia z powodu masowego pojawienia się żeglarzy portugalskich zakazano kąpieli także na plażach w Gijón w Asturii. Lokalne władze wraz z naukowcami i akwarium uruchomiły projekt PHYSALIA 2026, w ramach którego testowane mają być bariery utrudniające stworzeniom docieranie do kąpielisk.

Niepozorny "balonik", a pod nim nawet 30 metrów macek

Na pierwszy rzut oka trudno zrozumieć, skąd tak duże zamieszanie. Widoczna nad wodą część żeglarza portugalskiego może mieć kilkanaście lub kilkadziesiąt centymetrów. Jest przezroczysta, niebieska, fioletowa lub różowa i działa trochę jak żagiel. To właśnie od wyglądu przypominającego dawny portugalski okręt pochodzi popularna nazwa zwierzęcia.

Znacznie groźniejsze pozostaje jednak niewidoczne pod powierzchnią morza. Macki mają przeciętnie około 10 metrów długości, ale mogą rozciągać się nawet na 30 metrów. Znajdują się na nich tysiące komórek parzydełkowych wyposażonych w mikroskopijne struktury, które wbijają się w ofiarę i wprowadzają jad. W naturze służy on m.in. do obezwładniania niewielkich ryb i skorupiaków.

ZOBACZ: 10-metrowy rekin u wybrzeży Morza Śródziemnego. Nagranie mrozi krew

Co szczególnie ważne dla plażowiczów - niebezpieczny może być także osobnik wyrzucony na brzeg. Francuska Agencja Zdrowia Regionalnego ostrzega, że oderwane macki oraz martwe okazy nadal mogą parzyć. NOAA wskazuje, że zdolność ta może utrzymywać się nawet po dłuższym czasie od wyrzucenia stworzenia na plażę.

Dlatego znalezionego na piasku niebieskiego "balonika" nie należy pod żadnym pozorem brać do ręki.

Ból jak po uderzeniu biczem. Najgroźniej jest w wodzie

Kontakt z mackami zwykle powoduje natychmiastowy i bardzo intensywny ból oraz zmiany skórne przypominające oparzenie. U części poszkodowanych mogą pojawić się również zawroty głowy, wymioty, zaburzenia krążenia, skurcze mięśni czy problemy z oddychaniem.

Badania prowadzone wcześniej na francuskim wybrzeżu Atlantyku wykazały, że objawy ogólnoustrojowe występowały u części poszkodowanych, a niewielki odsetek przypadków mógł mieć ciężki przebieg. Francuskie służby podkreślają jednak, że zdecydowana większość tegorocznych zdarzeń kończy się bez poważnych następstw.

ZOBACZ: Zielony wir na Bałtyku. Naukowcy ostrzegają przed groźnym zjawiskiem

Największym zagrożeniem nie zawsze jest zresztą sam jad. Bardzo silny ból może pojawić się nagle podczas pływania kilkadziesiąt metrów od brzegu. Poszkodowany może wtedy mieć problem z samodzielnym powrotem na plażę, co zwiększa ryzyko utonięcia.

Francuskie służby zalecają po poparzeniu przede wszystkim natychmiast wyjść z wody i przemyć miejsce wodą morską, a nie słodką. Nie należy pocierać skóry. W San Sebastián ratownicy zalecają ostrożne usunięcie pozostałości macek pęsetą lub podobnym przedmiotem i zastosowanie zimnego okładu. Przy silnym bólu, trudnościach z oddychaniem, nudnościach lub zawrotach głowy konieczna jest pomoc medyczna.

View the original on Polsat News

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.