Kolejni ranni w wypadku autokaru na Węgrzech wrócą w środę do Polski
Wojewoda podkarpacka: wszystkie osoby zostały zidentyfikowane
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/ZOLTAN MATHE
Jutro do Polski wróci kolejnych 12 osób rannych w tragicznym wypadku autokaru na Węgrzech. Pacjenci przylecą dwoma samolotami Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Przez całą drogę będą pod opieką zespołów medycznych.
— Adam Szłapka (@adamSzlapka) August 18, 2026
Wcześniej we wtorek wojewoda podkarpacki Teresa Kubas-Hul przekazała, że wszystkie osoby, które zginęły w katastrofie autokaru, zostały zidentyfikowane. Dodała, że urząd jest w kontakcie ze służbami konsularnymi, jeśli chodzi o wydanie aktów zgonu.
- Naszym priorytetem jest, by ciała bliskich mogły jak najszybciej wrócić do Polski. Rozmawiamy z firmą ubezpieczeniową, która taki transport będzie mogła świadczyć - podkreślił wojewoda podkarpacki.
Wiceszef MSZ Wojciech Zajączkowski poinformował na briefingu prasowym, że Polska jest w trakcie rozmów z Węgrami na temat sprowadzenia ciał. - Zwróciliśmy się do władz węgierskich z wnioskiem o odstąpienie od pewnych procedur, tak by ciała mogły jak najszybciej trafić do kraju - przekazał.
Przypomniał, że na Węgry udał się zespół złożony z przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Spraw Zagranicznych, którego zadaniem była ocena stanu rannych podróżnych.
- 21 osób zostało zakwalifikowanych jako takie, które na dany moment nadawały się do transportu do kraju bez zagrożenia dla ich zdrowia i życia. Pozostałe osoby znajdują się w tej chwili w szpitalach, a jest to 17 osób - mówił Zajączkowski.
Zajączkowski: rozmawiamy z Węgrami na temat sprowadzenia ciał do Polski
Źródło: TVN24
Przygotowania do transportu do Polski
Powiedział też, że "niektóre osoby są niestety w stanie ciężkim albo bardzo ciężkim i nie nadają się do transportu w dniu jutrzejszym do kraju". - Chciałbym powiedzieć bardzo jasno: my nie ścigamy się, jeśli chodzi o sprowadzanie poszkodowanych do Polski, punktem kluczowym jest ich zdrowie i bezpieczeństwo - podkreślił wiceszef MSZ.
Zajączkowski nie podał żadnej daty, kiedy ciała osób, które zginęły w wypadku, zostaną przetransportowane do Polski. Dopytywany o kierowcę polskiego autobusu, Zajączkowski przypomniał, że został on zatrzymany przez policję węgierską, a prokuratura prowadzi czynności. - To jest sprawa, która się rozwija zgodnie z węgierskim Kodeksem karnym, aczkolwiek nasza prokuratura wystąpiła z wnioskiem o włączenie do tej sprawy, tak że to się będzie toczyć dwutorowo - powiedział wiceszef polskiej dyplomacji. Przekazał też, że na Węgrzech pozostał jeden przedstawiciel Zespołu Pomocy Humanitarno-Medycznej oraz grupa wsparcia konsularnego.
Czytaj więcej: 11 kontroli, dwie kary. Eksperci o przypadkach łamania procedur
Wojewoda podkarpacki odniósł się także do kwestii bagaży, które wczoraj trafiły do kraju. - Bagaże zostały zabezpieczone przez policję. Samorządowcy otrzymali dziś kontakt do funkcjonariusza policji, z którym będą mogli się kontaktować bliscy poszkodowanych - dodała Teresa Kubas-Hul.
Wypadek autokaru z pielgrzymami na Węgrzech
Do wypadku doszło w niedzielę około godziny 1 na węgierskiej autostradzie M3, w rejonie miejscowości Mezokeresztes we wschodniej części kraju. Autokarem podróżowało 59 obywateli Polski - 57 pasażerów oraz dwóch kierowców wracających z pielgrzymki w Bośni i Hercegowinie.
12 osób zginęło, 10 trafiło w bardzo ciężkim stanie do szpitali na Węgrzech. Wszystkie ofiary śmiertelne to mieszkańcy województwa podkarpackiego. Pozostałych 37 pasażerów odniosło lekkie obrażenia. Większość podróżnych pochodziła z Podkarpacia, dwie osoby z województwa małopolskiego.
W poniedziałek wieczorem na lotnisku w Jasionce wylądował samolot z pierwszą grupą Polaków poszkodowanych w wypadku. Do kraju wróciło 21 poszkodowanych. Pięć osób trafiło do szpitali w celu hospitalizacji, a 16 wróciło do domów.
Sąd w Miszkolcu na Węgrzech zdecydował we wtorek o aresztowaniu polskiego kierowcy na 30 dni.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.