"To więcej niż nieodpowiedzialne". Republikanie uderzają w Trumpa
- Donald Trump zablokował nowe sankcje na zaledwie kilka dni przed ich wejściem w życie, tłumacząc, że nie chce odciągać Rosji od stołu negocjacyjnego.
- Decyzja wywołała ostre starcie wewnątrz Partii Republikańskiej. Kongresmeni zarzucają prezydentowi ustępowanie przed tyranem.
- Według mediów Trump rozważa trójstronne spotkanie z Putinem i Xi Jinpingiem, w którym udziału nie wziąłby Wołodymyr Zełenski.
DLA CIEBIE
Hyundai na Paris Motor Show 2026
DLA CIEBIE
Amerykańska stacja CBS News informuje o narastającej krytyce, z jaką musi mierzyć się Donald Trump po zaskakującej wolcie w polityce zagranicznej. Pakiet surowych sankcji uderzających w Rosję (tzw. ustawa Lindseya Grahama) został formalnie przyjęty przez Kongres i osobiście podpisany przez prezydenta 18 września. Mimo to w miniony piątek Trump ogłosił ich nagłe zawieszenie.
Swoją decyzję prezydent USA wytłumaczył w poniedziałek. Przekazał, że zdecydował się wstrzymać restrykcje, ponieważ nie chce odciągać Rosji od stołu negocjacyjnego, sugerując przy tym, że może wprowadzić je w późniejszym terminie. Jak wskazuje CBS News, zakulisowym powodem mogą być jednak zbliżające się wybory połówkowe (3 listopada) i potężna presja na administrację Trumpa, by obniżyć rosnące ceny energii.
Bunt Republikanów. "Prezydent przedłuża wojnę"
Nagłe wstrzymanie sankcji spotkało się z natychmiastowym i bardzo ostrym sprzeciwem na Kapitolu, przede wszystkim ze strony własnego zaplecza politycznego prezydenta.
– To więcej niż nieodpowiedzialne – skomentował sprawę republikański senator Thom Tillis. – To niedopuszczalne, że ta administracja ulega rosyjskiemu dyktatorowi, który nielegalnie najechał Ukrainę i każdego dnia morduje niewinnych cywilów. Jeśli prezydent naprawdę chce obniżyć ceny energii, może to osiągnąć, rozwiązując problem z Iranem, a nie wyświadczając przysługę Władimirowi Putinowi – dodał we wpisie na platformie X.
Głos zabrali również inni prominentni politycy Partii Republikańskiej. Senator John Cornyn ocenił, że takie wspieranie Putina jest "lekkomyślne", ponieważ celem Kremla jest odbudowa dawnej potęgi ZSRR, a następnymi ofiarami po Ukrainie "byliby sojusznicy z NATO". Z kolei senator Kevin Cramer podkreślił wprost, że "ustępowanie przed tyranem zazwyczaj oznacza, że w przyszłości będzie on stawiał coraz więcej żądań".
Słów krytyki nie szczędzili także przedstawiciele Izby Reprezentantów z ramienia Republikanów. Don Bacon napisał, że prezydent swoim działaniem "przedłuża wojnę, a nie ją kończy", a Michael McCaul publicznie wezwał Trumpa do natychmiastowej zmiany kursu i powrotu do zasady, że "trwały pokój zapewnia się dzięki sile, a nie ustępstwom".
Szokujące słowa Trumpa i negocjacje bez Kijowa
Krytyka płynąca z Kongresu zbiegła się w czasie z kolejnymi, wywołującymi zdumienie wypowiedziami Donalda Trumpa na temat agresora. Amerykański przywódca dał wyraz swojej rosnącej frustracji sytuacją w Kijowie.
Prezydent poinformował również o gotowości do zorganizowania trójstronnego spotkania na szczycie ze swoimi odpowiednikami z Rosji i Chin (Władimirem Putinem i Xi Jinpingiem), by dyskutować o globalnej denuklearyzacji. Jak donosi dziennik "Wall Street Journal", do takiego spotkania w szerokim formacie chce dążyć sam Putin. Celem rosyjskiego dyktatora ma być wynegocjowanie zakończenia wojny na korzystnych dla Moskwy warunkach, przy czym w rozmowach tych w ogóle nie brałby udziału prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.