Eksplozje przy granicy. Wójt: szyby zadrżały w oknach

W wyniku rosyjskich ataków przy granicy polsko-ukraińskiej szyby w domach w Dorohusku "zadrżały w oknach" – relacjonuje w rozmowie z Wirtualną Polską wójt Wojciech Sawa. – Sam jestem ciekawy, jak mieszkańcy zareagowali na syreny nocne, bo z tymi, co rozmawiałem, no to niektórzy udali się w bezpieczne miejsce, ale niektórzy ten sygnał zignorowali – mówi.
Rosjanie przeprowadzili zmasowany atak na zachodnią Ukrainę. Drony spadły m.in. na samochody ciężarowe w pobliżu polskiej granicy. Zaatakowany został także pociąg.
Jak mówi w rozmowie z Wirtualną Polską wójt Dorohuska Wojciech Sawa, po eksplozji "szyby zadrżały w oknach".
– My nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, co stało się dzisiaj, bo to było dla nas coś nowego, czyli te syreny, ten sygnał modulowany, pojawił się po raz pierwszy. Wcześniej była taka próba, ale to były próby i byli mieszkańcy informowani – mówi.
– Dowiedzieliśmy się dzisiaj o 4 rano, jak usłyszeliśmy wybuch po stronie ukraińskiej, taki błysk, który zauważyła moja żona. Po około 5 minutach zawyły syreny, czyli był ten sygnał 3-minutowy, modulowany. Postąpiłem zgodnie z procedurami, czyli udałem się do pomieszczenia bezpiecznego. Przyszły alerty informujące o tym, żeby się udać do tego pomieszczenia. Po 7 minutach ten alert, ten sygnał modulowany został odwołany, czyli syrena alarmowa w Dorohusku zadziałała – opowiada wójt.
– Po tym wszystkim miałem kontakt ze służbami mundurowymi, które znajdują się na granicy. Po prostu chciałem się dowiedzieć, co tam się wydarzyło. Oficjalnych informacji nie mieliśmy wtedy. Po pewnym czasie pojawiły się te informacje, które są teraz już w środkach masowego przekazu, że najpierw dron uderzył w samochody ciężarowe, a o 8.30 usłyszeliśmy kolejny wybuch i okazało się, że kolejny pocisk uderzył w lokomotywę około 2 kilometrów od granicy w Dorohusku – wspomina.
Jak zareagowali mieszkańcy?
Wójt wspomina, że miał wtedy kilka telefonów. – Pojawiły się obawy i niepokój – podkreśla.
Strach nie dotyczył jednak wszystkich. – Zdarzyło się, że niektórzy nie słyszeli tej syreny, bo spali, ale z osobami, z którymi rozmawiałem, to słyszeli ten wybuch i wycie syren – mówi. – Sam jestem ciekawy, jak mieszkańcy zareagowali na syreny nocne, bo z tymi, co rozmawiałem, no to niektórzy udali się w bezpieczne miejsce, ale niektórzy ten sygnał zignorowali - dodaje.
– Dzisiejsza noc na pewno wiele rzeczy zmieniła. Będziemy normalnie funkcjonowali tak jak do tej pory, będziemy normalnie pracowali, bo myślę, że nie można dać się zwariować. Musimy funkcjonować – zapewnia wójt.
– Zalecenia myślę, że mieszkańcy powinni znać dzięki temu poradnikowi bezpieczeństwa ten poradnik, który trafił do wszystkich mieszkańców. Mamy szkolenia też dla pracowników i sołtysów. W tym kierunku idziemy – podkreśla.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.