Nauczyciele czują się zagrożeni. "W szkole uczeń może wszystko"
Po serii ataków w szkołach niektórzy nauczyciele przyznają, że "stracili poczucie bezpieczeństwa". – W szkole uczeń może wszystko. Za dużo jest tej wolności. Nawet jak się dowiem, że ma nóż w plecaku, nie mogę mu tego plecaka przeszukać – mówi jedna z nauczycielek w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
Uczniowie z rodzicami przed szkołą w Leszczydole-Nowinach
Źródło zdjęć: © PAP | Marcin Obara
Violetta Kalka jest nauczycielką z Torunia. Po czwartkowym ataku 15-latka pod Wyszkowem, gdzie zginęła woźna, przestała czuć, że pracuje w bezpiecznym miejscu.
– Straciliśmy poczucie bezpieczeństwa. Nie mamy pojęcia, co siedzi w głowach młodych ludzi – powiedziała.
DLA CIEBIE
Biznes od środka: Czy złoto wciąż się opłaca? Dyrektor Mennicy Apart Bartosz Rączyński o inwestowaniu w złoto
DLA CIEBIE
– Młodzież jest coraz słabsza psychicznie, coraz mniej refleksyjna, coraz bardziej podatna na manipulacje. To jest przerażające. A najbardziej to, że w szkole uczeń może wszystko. Za dużo jest tej wolności. Nawet jak się dowiem, że ma nóż w plecaku, nie mogę mu tego plecaka przeszukać - mówiła. Twierdzi też, że młodzież wie, że nic im nie grozi. – Kary wobec nieletnich muszą zostać zaostrzone – przekonuje.
"Nauczyciele nie mają narzędzi"
Psycholog Tomasz Wojciechowski wskazuje, że młodzież jest coraz bardziej radykalna i przesuwane są granice. – To wszystko powoduje, że z życiem sobie nie radzą. Do tego dochodzą indywidualne frustracje, samotność, każąca szukać wsparcia w internetowych grupach mających niebezpieczne fascynacje i niebezpieczne wyzwania. Słyszę, że 15-latek ubrał kask z kamerką, jakby chciał zrobić transmisję na żywo ze swojego ataku. Nauczyciele sami sobie z tym nie poradzą. Nie mają narzędzi. Potrzebują profesjonalnych szkoleń z udziałem policji – powiedział.
– Szkolenia w sytuacji, gdy stoi przede mną dwumetrowy socjopata, który naoglądał się filmików w darknecie, nic nie dadzą. Nie pokonam go i nie ochronię nikogo – twierdzi z kolei Kalka.
Nauczyciele twierdzą, że wiele szkodzi, w tym obraz szkoły jako opresyjnej instytucji, wrogiej uczniowi. – Trzeba skończyć z taką narracją i przeciwdziałać jej. Jasne, że szkoła nie zawsze jest bez winy, ale nad pojedynczymi przypadkami powinno panować przekonanie, że zwyciężymy tylko wtedy, gdy wszyscy będziemy grać do jednej bramki – powiedział "GW" Przemek Rojek, polonista z Krakowa.
– W krajach europejskich, takich jak Wielka Brytania lub Holandia, bardzo ściśle kontroluje się sytuację ucznia, którego nie ma w szkole. W Polsce uczeń może mieć 50 procent nieusprawiedliwionych nieobecności lub nawet więcej, a nauczyciel nie ma szybkich narzędzi, by sprawdzić, dlaczego nie przychodzi na lekcje. Ministra edukacji Barbara Nowacka chciała to zmienić, ale nie zmieniła, bo był zbyt duży opór społeczny – powiedział z kolei Paweł Łęcki, nauczyciel z Sopotu.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.