Radosław P. usłyszał zarzuty. W tle afera Zondacrypto

W czwartek po południu Radosław P. został doprowadzony do wydziału Prokuratury Krajowej w Katowicach, który prowadzi śledztwo ws. upadłej giełdy kryptowalut Zondacrypto. Wcześniej tego samego dnia został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości.
Po doprowadzeniu do prokuratury P. został przesłuchany. Jak poinformowali reporterzy tvn24.pl, śledczy przedstawili mu zarzuty z artykułów 230 i 302 Kodeksu karnego w związku z okolicznościami wycofania jego środków z giełdy Zondacrypto. Chodzi o zarzut płatnej protekcji biernej oraz zaspokojenia wybranych wierzycieli.
Z ustaleń dziennikarzy wynika, że w obliczu nadciągającego krachu i niewypłacalności Zondacrypto, Radosław P. zdołał odzyskać 100 procent zainwestowanego kapitału. Śledczy uważają, że został on uprzywilejowany względem tysięcy innych klientów, których środki zostały zablokowane.
ZOBACZ: Zegarek za 40 tys. euro i wizyta z Monako. Wrze wokół szefa MKOl
Moment doprowadzenia Radosława P. do prokuratury rejestrowały liczne media. Odpowiadając na pytanie dziennikarzy o to, czy czuje się ofiarą, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego odpowiedział, że "bardzo dużą". - Polityka, polityka, polityka. Zobaczymy, co z tego będzie. Zobaczymy, kto jest winny - skomentował Radosław P.
Podczas czwartkowej konferencji prasowej prokurator generalny Waldemar Żurek informował, że jeden z wątków badanych przez śledczych dotyczy zegarka wartego 40 tys. euro. Radosław P. miał go dostać od szefa Zondacrypto, Przemysława Krala.
- Nie chcę ujawniać szczegółów. Wiem, że ta osoba jest przewożona do siedziby prokuratury. Tam będą przedstawione zarzuty, tam będzie przesłuchanie - zapowiedział ws. Radosława P. Waldemar Żurek.
ZOBACZ: Nitras gorzko o kampusie prezydenta, wskazał na Zondacrypto. "Wszyscy mają łapy unurzane"
Minister sprawiedliwości nie przesądził, czy skierowany zostanie do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie szefa PKOl.
Zondacrypto i wielkie straty Polaków. Jest śledztwo, Żurek mówił o "przełomie"
W poniedziałek Wirtualna Polska i TVN24 opublikowały ustalenia wspólnego śledztwa, z którego wynika, że Radosław P. miał dostać od Krala m.in. zegarek wart 40 tys. euro oraz inne prezenty w zamian za rzekome "wstawiennictwo" ws. problemów giełdy kryptowalut z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Zapytany przez TV Republika o doniesienia mediów Radosław P. zapewnił, że sam zapłacił za zegarek, a Przemysław Kral jedynie pomógł mu w zakupie.
Żurek we wtorek ocenił, że w śledztwie ws. Zondacrypto nastąpił przełom - zajmują się nią nowi prokuratorzy, którzy zdobyli nowe dowody, są też nowe osoby, które chcą współpracować ze śledczymi. Dodał, że pojawili się również nowi podejrzani.
O tym, że Zondacrypto może mieć poważne problemy z płynnością, napisały na początku kwietnia media. Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawniła spadek rezerw bitcoinów giełdy kryptowalut o 99 proc. Użytkownicy zgłaszają problemy z wypłatą środków – poinformowali dziennikarze.
ZOBACZ: Szef Zondacrypto małym świadkiem koronnym? Głos z partii rządzącej
Postępowanie ws. Zondacrypto zostało wszczęte przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach 17 kwietnia pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. Dotychczas wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie.
3 sierpnia śledztwo ws. Zondacrypto zostało połączone z postępowaniem w wydziale Prokuratury Krajowej w Katowicach związanym z zaginięciem założyciela giełdy Sylwestra Suszka. Ten zaginął w 2022 roku. Połączone śledztwo prowadzi obecnie wydział Prokuratury Krajowej w Katowicach.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.