Brał prysznic, gdy zobaczył obcego mężczyznę. Okazało się, że to prokurator
Do zdarzenia doszło w Warszawie
Źródło wideo: Google Earth
Źródło zdj. gł.: Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/EastNews
Policjanci patrolujący warszawski Mokotów dostali wezwanie na jedno z osiedli około godziny 1 w nocy ze środy na czwartek. Zgłaszający oświadczył, że brał prysznic, gdy zorientował się, że w mieszkaniu jest ktoś obcy i mu się przygląda - mówi tvn24.pl osoba znająca przebieg zdarzenia.
Gospodarz założył na siebie ręcznik i próbował wyprowadzić obcego mężczyznę z mieszkania. Ten jednak kilka razy odmówił, nim ostatecznie wyszedł z apartamentu. Gospodarz w tym czasie ubrał się i wybiegł za swoim nieproszonym gościem. Przy udziale pracownika ochrony osiedla zatrzymali go po chwili, kilka klatek dalej.
Użyli przy tym najprawdopodobniej gazu pieprzowego - mówi nasz informator.
Andrzej Golec
Źródło zdjęcia: Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/EastNews
Gdy na miejscu pojawili się policjanci, mężczyzna najpierw wyjaśniał im, że szukał mieszkania koleżanki, a następnie, że mieszkania znajomych. Badanie alkomatem wykazało, że w wydychanym powietrzu ma 0,3 miligrama (ok. 0,63 promila). Dopiero wtedy oświadczył, że jest czynnym prokuratorem, ale dokumenty zostawił w domu.
Prokurator Golec: pomyliłem drzwi do mieszkania
Zapytaliśmy o sprawę prokuratora Golca.
- To nie było wtargnięcie. Pomyliłem drzwi do mieszkania. Nie wchodziłem siłowo, drzwi wejściowe były uchylone. Lokator bardzo się zdenerwował, zawiadomił ochronę budynku, policję. W pełni go rozumiem i chciałbym bardzo mocno tego pana przeprosić - tłumaczy prokurator Andrzej Golec. I dodaje: - Nie ma podstaw do postępowania w sprawie naruszenia miru domowego, bowiem nie wchodziłem do mieszkania tego pana siłowo, nie wtargnąłem, nie zachowywałem się agresywnie. Złożyłem zeznania w postępowaniu. Po prostu pomyliłem drzwi, które były otwarte. Jeszcze raz pragnę przeprosić lokatora tego mieszkania oraz opinię publiczną.
Jak sprawdziliśmy, policjanci na bieżąco przekazywali wiedzę o szczegółach tego incydentu dyżurnemu prokuratorowi z Prokuratury Rejonowej na Mokotowie. Ten polecił funkcjonariuszom przyjąć zawiadomienie o przestępstwie, a pokrzywdzony zadeklarował, że wkrótce dostarczy nagrania z domowych kamer.
Prokurator Golec w przeszłości kierował Prokuraturą Regionalną w Gdańsku, ostatnio zaś pracuje w biurze lustracyjnym Instytutu Pamięci Narodowej. Od 2013 roku zasiadał we władzach stowarzyszenia Ad Vocem, które skupia najbliższych współpracowników Zbigniewa Ziobry. Od 2024 roku był nawet prezesem tego stowarzyszenia, złożył rezygnację w ostatnich miesiącach.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.