Nagrali rozmowę z Kacprzykiem w gabinecie. Lawina komentarzy
Po przeprowadzonej przez dziennikarzy Kanału Zero prowokacji w gabinecie lekarskim Dawida Kacprzyka, bohatera afery w Szpitalu Południowym, który bez specjalizacji kierował tamtejszym SOR-em i zarobił w 2025 r. 1,6 mln zł, w sieci rozgorzała dyskusja. "Buta, arogancja, pogarda", "może pan prokurator Waldemar Żurek powinien nasłać kilku prokuratorów na tego księciunia?" – piszą politycy i komentatorzy.
Dyskusja w sieci po słowach Kacprzyka
Źródło zdjęć: © East News, X
Dziennikarze Kanału Zero opublikowali wcześniej fragment nagrania z ukrytej kamery w przychodni w Jaktorowie, gdzie słychać dyskusję pomiędzy Kacprzykiem a rzekomym "pacjentem", który mówi lekarzowi, że "ma wrażenie, że go skądś kojarzy". Na to Kacprzyk odpowiada, że "z telewizji", wyjaśnia następnie, że "ze Szpitala Południowego" i "afery politycznej".
– I pan był w tę aferę polityczną zaangażowany? – pyta osoba wcielająca się w rolę pacjenta.
DLA CIEBIE
30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii
DLA CIEBIE
– No niestety – odpowiada na to ze śmiechem Kacprzyk, a dopytywany o to, "jak się z nią czuje", mówi: – Mam to w d... .
W dalszej dyskusji Kacprzyk wyraźnie zmartwiony jest tylko faktem, że nie pojeździ swoim Porsche, "bo będzie tu takie poruszenie na wsi, że się nie da funkcjonować".
– Znaczy nie, mi to mówię, mi to nie przeszkadza, no niech to się wszystko powyjaśnia i okej, nie? – stwierdza jeszcze młody lekarz.
Lawina komentarzy po nagraniu z Kacprzykiem
Jego komentarze wywołały wyraźne poruszenie wśród polityków, dziennikarzy i komentatorów.
"Działacz KO, pan Kacprzyk, śmieje się Polakom prosto w oczy. Włos mu z głowy nie spadł. Jest kryty przez swoich koleżków. Nie został przesłuchany, nie ma zarzutów, jego jedynym problemem w całej aferze jest to, że nie może zbyt często jeździć swoim Porsche do szpitala. Buta, arogancja, pogarda. Znak rozpoznawczy tego środowiska politycznego" - oświadczył we wpisie na platformie X prezydencki minister Marcin Przydacz. Co jednak warte odnotowania, w połowie czerwca, po wybuchu afery, Marcin Kierwiński poinformował o przyjęciu rezygnacji Dawida Kacprzyka z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej.
"Kacprzyk robi specjalizację z proktologii? Kto pozwolił?" – stwierdził z kolei europoseł PiS Tobiasz Bocheński.
"Wiecie czemu złodziej Kacprzyk ma w d... tę aferę? Bo może" – dodał od siebie Janusz Cieszyński z Rozwoju Plus.
"Kacprzyk 'ma w d...' swoją aferę i żali się, że nie pojeździ swoim Porsche Panamera, bo dziennikarze go śledzą. Tak, to jest ten poziom" - oznajmił Paweł Usiądek związany z Konfederacją.
Z kolei europosłanka Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik przekazała: "Skoro nie został jeszcze nawet przesłuchany, to jak ma nie mieć w d...? Może pan prokurator Waldemar Żurek powinien nasłać kilku prokuratorów na tego księciunia?".
"Państwo z dykty! Dawid Kacprzyk ma 'w d...' aferę. Prokuratura go nie przesłuchała" – napisała dziennikarka Polsat News Joanna Miziołek.
"Dawid Kacprzyk. '– Jak się Pan czuje z tą aferą? – Mam to w d...'. Otóż my nie, arogancki aparatczyku, my nie" – napisał też były siatkarz, obecnie związany z Konfederacją Marcin Możdżonek.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.