Daily MaverickEx-Google DeepMind researcher adds to warnings that AI could ‘kill all humans’וואלהצה"ל חיסל את מפקד הפלוגה במטה המבצעים בחמאס, יחד מחבל נוסףESPNCeltics offseason recap and early-season preview: Tatum returns as the catalystRTP Desporto12h30 Benfica a 100% para Amorim, Ramos e Diego MoreiraPunchKenya to host 2029 World Athletics Championships in African firstThe Jerusalem PostPolice investigating threats against prominent Munich Holocaust survivor and AfD opponentInquirerWATCH: Ombudsman lawyer takes the witness standCollider'Super Troopers 3' Officially Rides Onto Digital With New Blooper Reel [Exclusive]SCMP ChinaChina mulls building nuclear-powered tank with 450km-range railgun in 2 decadesSouth China Morning PostChina bets on chips and AI in new 5-year road map to challenge US tech dominanceBusiness AMNieuwe nucleaire raket Sentinel bereikt belangrijke mijlpaal en is klaar voor testvlucht in 2027VarietySamsung’s Galaxy Watch Ultra2 Is Up to $250 Off With This Special Trade-In Deal
The Daily Newsstand · Free, Always
Tuesday, September 15, 2026

Wielkie kremlowskie wesele Donalda Trumpa juniora [OPINIA]

Translate

Jak ustalili dziennikarze, część kosztów przyjęcia weselnego Donalda Trumpa jr. – które w maju odbyło się na dwóch prywatnych wyspach na Bahamach – pokrył, w kwocie sięgającej kilkuset tysięcy dolarów, bliski Putinowi rosyjski oligarcha Umar Kriemliew. Rosjanin sam wziął też udział w przyjęciu, które, jak podkreślał Don jr., było niewielkie, brało w nim udział około 50 osób, a zaproszenia nie dostało wielu bliskich współpracowników syna prezydenta.

Optyka jest fatalna dla Trumpów

Żona Don jr., Bettina, wydała natychmiast oświadczenie, w którym stwierdziła, że "nasz drogi przyjaciel Umar" w ramach prezentu ślubnego pokrył koszty dwóch dni przyjęcia po uroczystości weselnej i że był to gest przyjaźni pozbawiony jakichkolwiek politycznych kontekstów. Problem w tym, że naprawdę trudno uwierzyć, by człowiek, który – jak podaje Pro Publica, przed weselem Trumpów towarzyszył Putinowi w trakcie wizyty rosyjskiego przywódcy w Chinach – wyłożył kilkaset tysięcy dolarów na "prezent ślubny" dla syna amerykańskiego prezydenta, nie kierując się żadną, ale to żadną ukrytą polityczną intencją.

Tym bardziej że Donald jr. nie jest po prostu synem amerykańskiego prezydenta, ale istotną postacią w ruchu MAGA, mającą wpływ między innymi na decyzje personalne swojego ojca. To Don junior miał być jedną z kluczowych osób, którym J. D. Vance zawdzięczał urząd wiceprezydenta. W uroczystościach na Bahamach brał też udział szwagier Dona juniora, Jared Kushner, który, choć nie pełni żadnej oficjalnej funkcji, w imieniu prezydenta prowadzi negocjacje w sprawie zakończenia konfliktu rosyjsko-ukraińskiego.

Don Jr. wypowiadał się też na tematy polityczne, w tym na temat wojny za naszą wschodnią granicą. A konkretnie krytykował korupcję na Ukrainie, oskarżał prezydenta Zełenskiego, że blokuje porozumienie pokojowe, bo boi się utraty władzy w wyborach, jakie musiałby zorganizować po zakończeniu wojny. Sugerował, że prezydent może przestać wspierać Ukrainę. Nic dziwnego, że bliski Putinowi oligarcha szuka dojścia do tak wpływowej osoby i że dobrze się z nią dogaduje.

Donald junior przyjmując taki "prezent", nie złamał prawa. Jego ojciec nie brał udziału w uroczystościach na Bahamach. Niemniej optyka jest dla Trumpów po prostu fatalna. Zwłaszcza w sytuacji, gdy informacje portalu ukazują się chwilę po tym, gdy Trump znów publicznie wzywał Ukrainę, by nie atakowała rosyjskich instalacji naftowych.

Wszystko to daje paliwo narracjom o rodzinie Trumpów "skorumpowanej" przez Rosję czy dążącej do porozumienia z Putinem wbrew interesom Stanów i ich sojuszników.

Ameryka nigdy nie widziała takiej korupcji

Nawet jak na standardy dzisiejszej putinowskiej oligarchii Kriemlow jest przy tym osobliwą postacią. Obecne nazwisko przyjął w 2010 r. – bo to, jakim posługiwał się od urodzenia, obciążone było dwoma wyrokami karnymi za wymuszenia i pobicie. Kriemlow zawdzięcza karierę działalności w bliskim Putinowi gangu motocyklowym Nocne Wilki, gdzie poznał generała Aleksieja Rubieżnoja, jednego z najbardziej zaufanych ludzi Putina, szefa Służby Bezpieczeństwa Prezydenta.

Kontakty z Kremlem umożliwiły Kremliewowi przejęcie kontroli nad kolejnymi lukratywnymi przedsięwzięciami, takimi jak zakłady sportowe, państwowa loteria czy największa sieć salonów samochodowych.

Kremliew związany jest też z organizacją Zdrowa Ojczyzna, którą kieruje siostra bliźniaczka jego żony. Organizacja jest objęta ukraińskimi sankcjami; władze w Kijowie zarzucają jej, że zajmuje się ona porywaniem ukraińskich dzieci i wywożeniem ich w głąb Rosji w celu ich rusyfikacji.

Trzeba być naprawdę albo wyjątkowo głupim albo wyjątkowo zdemoralizowanym, by nazywać kogoś takiego "drogim przyjacielem", zaprosić na przyjęcie tuż po weselu albo by przyjąć od takiej osoby warty kilkaset tysięcy dolarów prezent. Niewykluczone, że w wypadku Trumpa juniora z małżonką doszło do połączenia obu tych czynników. Dodajmy, że Donald junior mógłby spokojnie sam pokryć koszty uroczystości – według "Forbesa" jego osobisty majątek warty jest dziś około 300 milionów dolarów.

Przed listopadem 2024 r., gdy ojciec Dona Jr. zapewnił sobie drugą kadencję, ta liczba była sześciokrotnie mniejsza. I trudno powstrzymać się od wrażenia, że sześciokrotny wzrost bogactwa syna prezydenta w dwa lata ma wiele wspólnego z pozycją jego ojca. Bo można mieć wątpliwości, czy inwestorzy tak chętnie lokowaliby swoje środki np. w kryptowalutowych przedsięwzięciach Trumpów, gdyby senior rodu nie był prezydentem.

Nigdy w historii Stanów nie mieliśmy rodziny, która tak ostentacyjnie nie używałaby prezydentury do tego, by osobiście się wzbogacić – Trumpowie wznieśli polityczną korupcję na poziom nieznany w historii amerykańskiej republiki. Wesele syna prezydenta opłacone przez kremlowskiego oligarchę może służyć jako jej doskonały symbol. Rodzi też naprawdę dramatyczne pytanie: "Czy globalna polityka największego mocarstwa jest dziś dzięki rodzinie Trumpa na sprzedaż?" Pytania te pojawiają się także w poniedziałek w tekście "New Yorkera" analizującym rolę Jareda Kushnera w polityce zagranicznej administracji.

Bazę wzruszy dopiero wyborcza katastrofa

Przed Trumpem podobne informacje skończyłyby się wielkim skandalem i powszechnymi wezwaniami do dymisji prezydenta. Po dziesięciu latach obecności Trumpa w amerykańskiej polityce istotna część amerykańskiej opinii publicznej na podobne rewelacje zareaguje wzruszeniem ramion. Baza prezydenta jest w stanie zracjonalizować sobie niemal każde jego postępowanie, jak nie byłoby absurdalne, niegodne, naznaczone konfliktem interesów.

Partia Republikańska ciągle pozostaje zakładnikiem bazy prezydenta. I nie zacznie się wyzwalać z tego układu tak długo, jak za związki z Trumpem nie zostanie zdecydowanie ukarana przy urnach – co może stać się już w listopadzie. Jeśli, jak dziś pokazują sondaże, republikanie zdecydowanie przegrają, to główną rolę w tej klęsce odegra problem kosztów życia, a nie korupcji. Wyborcza katastrofa może jednak zmusić także republikanów, by zacząć poważnie traktować problem konfliktów interesów w obecnej administracji.

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.